Dobry kontent kontra zły kontent

Dobry kontent kontra zły kontent

Na początek odrobinę etymologii. Kontent w znaczeniu „treść” to kopia angielskiego „content”: treść, zawartość. Z kontentem mamy do czynienia przede wszystkim z internecie – dlatego też słówko to jest tożsame z „treścią stron internetowych”. Rozróżnienie między „treścią” a „kontentem” sięga jednak znacznie głębiej – do „jakości”. Jeśli  mielibyśmy używać przenośni należałoby stwierdzić, że treść do kontentu ma się jak czekolada do wyrobu czekoladopodobnego. Wyglądają podobnie ale tylko jedno z nich jest „prawdziwe”. Różnią się również ceną.

Kontent to, innymi słowy, treść „niepełnoprawna” – powstała wskutek odpowiedniego przetworzenia treści oryginalnej. To wytworzenia kontentu nie trzeba mieć specjalnych predyspozycji – wystarczy dobra znajomość polskiego, na poziomie „napisać to samo innymi słowami”. Kontent żeruje na treści.

Skoro tak, to jakie cechy ma sama treść?  W „idealnym świecie” treść jest przede wszystkim UNIKALNA.  Poniżej przykład kontentu, który udaje treść – fragment, który cytuję znalazłem na stronie jednej z agencji reklamowych:

Jesteśmy elitarnym zespołem, który posiada w swoich kręgach ludzi których łączy pasja. Wiedz to, że nie ma wśród nas ludzi pracujących. Każdy w naszym zespole przychodzi, aby dać z siebie wszystko, rozwinąć swoją wyobraźnie, kreatywność, przekazać wszystko co dobre i dać to wszystko Tobie. Pragniemy, aby każdy z naszych klientów był z nas zadowolony, a tym samym dumny , że to właśnie on pozwolił nam powierzyć swój wizerunek…

Czytając ten fragment, mam wrażenie, że to tekst z kiepskiej reklamy nowego jogurtu.  Idźmy jednak dalej – treść powinna również trzymać POZIOM. Jeśli już trzeba pisać oczywistości, to należy starać się zrobić to tak, jak nikt wcześniej. Ile razy czytaliście „jesteśmy zespołem kreatywnych ludzi” lub „łączy nas pasja”? Z pewnością dziesiątki.  Karmienie klienta reklamową papką czy też bezsensownym wodolejstwem nie przynosi zamierzonego efektu.  Jest po prostu nudne.

Treść powinna być również CZYTELNA. Jednak, aby taka była, należy stosować kilka zasad. Przede wszystkim musi najpierw zostać PRZEMYŚLANA, następnie SKONKRETYZOWANA i dopiero wówczas POPRAWNIE zapisana. Innymi słowy: aby coś napisać, najpierw trzeba wiedzieć, co chce się napisać.  Karmienie czytelnika długimi zdaniami najeżonymi przecinkami i powtórzeniami  jest męczące. Dla czytelnika oczywiście.

Podsumowując cechy treści:
- Unikalna
- Na poziomie
- Czytelna
- Przemyślana
- Skonkretyzowana
- Poprawna (logika, stylistyka, gramatyka, ortografia, interpunkcja).

Biorąc pod uwagę powyższe punkty, można wyciągnąć jedne wniosek: nad treścią trzeba się napracować. Nie dziwi więc fakt, że wydawcy prasowi oskarżają media internetowe o kradzież własności intelektualnej. Ochronie podlega nie tylko artykuł, lecz również sposób jego napisania.

Tutaj sytuacja nieco się komplikuje. Czy w internecie opłaca się tworzyć treść?

1) Media elektroniczne: Wielu serwisom z pewnością nie. Sami zauważyliście zbieżność artykułów na poszczególnych portalach i wortalach. Powszechne wykorzystanie prawa cytatu  i zaznaczenie w materiale „jak napisała XY” lub „jak podała stacja ABC” w zupełności wystarcza, aby uniknąć oskarżeń o kopiowanie.  Dzień zaczyna się od prasówki, dalej przeglądanie zagranicznych serwisów informacyjnych oraz Wykopu :)

W praktyce oznacza to, że większość materiałów to kontent – coraz rzadziej kontent dobrze napisany. Na zamieszczanie treści może pozwolić Gazeta.pl , tytuły prasowe (dziennik.pl – abstrahuję od jej jakości, rp.pl) oraz  TVN24.pl. Ilość treści w tym ostatnim zaczęła się jednak poważnie zmniejszać. Jest to jedna z tendencji polskiego ( i nie tylko ) internetu. Treść kosztuje czas a czas to pieniądz. Ale pieniądze można zarabiać różnie – m.in. dzięki treści. Doskonałym przykładem jest Interia 360, w której zamieszczane są przedruki z gazet i lokalnych serwisów internetowych.  Wartościowa treść przyciąga wartościowych ludzi. Ci zazwyczaj mają więcej pieniędzy, aby nabyć reklamowane na stronach produkty. Dzięki temu serwis może dyktować wyższe ceny reklam.

Stosowanie wyłącznie kontentu w dłuższej prospektywnie prowadzi do trzech rzeczy: odwrotu użytkowników, obniżenia wieku użytkowników i spadku opiniotwórczej siły marki (o ile taka w ogóle istniała – w  przypadku agorowych serwisów takich jak  Deser, śmiem w to wątpić). Efekt: zamiast Alior Banku reklamuje się Mentosy i Brawo Love.

2) Firmy: Tutaj sprawdza się stare powiedzenie: biednego nie stać na tanie. Niestety – nie wszyscy je znają, dlatego w sieci można spotkać nie pojedyncze „kwiatki”, tylko całe łąki.  Na plus tej sytuacji można zaliczyć fakt, że coraz większa ilość firm decyduje się na zakup profesjonalnej TREŚCI. Na minus – jeśli firma chce na czymś oszczędzać, to zaczyna właśnie od treści.

3) Pozycjonerzy: W tym przypadku : Content (treść) is King, but linking is Queen (Treść jest królem, ale linkowanie królową). Z własnego doświadczenia wiem, że większość pozycjonerów ceni dobrą treść. Ci którzy nie cenią, szybko przekonują się o tym, że powinni zacząć.

Podsumowując: Treść w dłuższej perspektywie przekłada się na dochody i siłę marki. Kiepska treść na stronie oznacza, że strona/firma/pozycjoner jest kiepski. Kontent jest królem ilości i nie da się go uniknąć. Ponieważ ilość zazwyczaj nie przekłada się na jakość, siła marek spada wraz z ich wiarygodnością.

Photo by nkzs/www.sxc.hu
PODOBNE WPISY:----------------------

About the Author

Bartek Brzoskowski - redaktor, dziennikarz, copywriter i freelancer. Moją pasją są przede wszystkim media internetowe. Nie stronię od marketingu, psychologii internetu oraz zarządzania i kreowania marki. Poza tym jestem szczęśliwym mężem i tatą a także posiadaczem psa i kota:) Kontakt:bartek@brzoskowski.pl