W Sieci pojawiła się kolejna akcja, która ma za zadanie namówić internautów, aby byli grzeczni, kulturalni i ogólnie mili. Moim zdaniem – bez sensu!
Zaczęło się od artykułu Jacka Żakowskiego (Polityka) zatytułowanego „Chamstwo hula w internecie”. Żakowski pochylił się nad losem wykpionej przez Internautów Doroty Świeniewicz i stwierdził w nim m.in. że :
internetową debatą na tematy społeczne, gospodarcze, polityczne i obyczajowe zawładnęła nieliczna, ale bardzo aktywna grupa chamów, debili, idiotów, nieuków i pospolitych nieokrzesanych głupków
Znów okazuje się, że w Internecie roi się od wariatów, chamów i prostaków, którzy tylko czekają aby wpisać swoje „ku” i „chu”. Akcja Internet bez ch@mstwa postawiła sobie za cel przemówienie polskim internautom do rozsądku.
Tylko czy twierdzenie, że w Internecie brak kultury jest nagminny a internauci to chamy ma jakikolwiek sens? Oczywiście! Podobnie jak twierdzenie, że większość kierowców to prostaki, że większość lekarzy to łapówkarze, że większość mieszkańców blokowisk to pijacy.
Osobiście nie wiem, jakie strony odwiedza pan Żakowski, ale z pewnością powinien więcej poczytać na temat psychologii tłumu. Wytykanie internetowi, że „gazety tak się nie zachowują” nie ma jakiegokolwiek sensu. Po pierwsze – pewnie nie starczyłoby stron na wydrukowanie korespondencji czytelników; po drugie – chamskie listy oraz e-maile, które przychodzą na adres redakcji po prostu się kasuje. Warto również poczytać o tzw. flames war czyli wojny na słowa. W dużym skrócie polega ona na tym, że internauci doprowadzają do przerodzenia się dyskusji w „cyfrowy lincz”, w którym sama ofiara przestaje być ważna. Liczy się to, kto okaże się prawdziwym „hardcorem” (polecam nieśmiertelną „Psychologię internetu” Patricii Wallace)
Poza tym i – i tu również nie ma się co oszukiwać – to od polityki wydawców zależy jakich ludzi ściągają na swoje strony. Gonienie za sensacjami ma swoją cenę – w postaci chamskich internautów. Podobnie jak sprzedawanie tanich alkoholi w sklepie monopolowym.
Z drugiej strony Internet to specyficzne medium. Złudzenie anonimowości i bezkarności, w połączeniu z masowym odbiorem to gwarantowana recepta na pojawienie się przysłowiowego chama. Tylko czy to uprawnia Żakowskiego lub kogokolwiek innego do stwierdzenia, że Sieć to jedno wielkie, niekulturalne bagno?
Prawda jest jednak taka, że jedynymi osobami, do których trafi Internet bez ch@mstwa są… kulturalni internauci. Warto jednak zaznaczyć, że są kulturalni dlatego, że podobnie zachowują się w pracy, domu czy szkole. Ci, do których rzeczywiście powinny trafić „zacne hasła” najwyżej się z nich pośmieją.
Moim zdaniem Internet bez h@mastwa jest akcją dość płytką. Stworzenie „5 przykazań” dobrego zachowania :
· Myślę, CO piszę
· Myślę, DO KOGO piszę
· Myślę, Z KIM rozmawiam
· Myślę, JAK pisać
· Myślę DWA razy
oraz zamieszczenie buttonów do wklejenia na stronę świadczy co najmniej o braku pomysłu.
Kilka akcji tego typu już było. Wystarczy wspomnieć o Netykiecie czy Internauci na Poziomie. I co? I nic! A tak przy okazji, skoro media klasyczne są na poziomie, to dlaczego naczelny jednego z dzienników każe się userom „całować w d***ę”?
- Jeszcze raz o ch@mstwie(Duże podobieństwo)
- Facebook czwartym państwem świata(Średnie podobieństwo)
- Nie znamy społecznościówek - a po co?(Małe podobieństwo)
- Grzechy polskiego kontentu(Małe podobieństwo)
- Dobra strona prezydenta(Małe podobieństwo)


