Znajdujesz ciekawą ofertę, przygotowujesz swoją propozycję i wysyłasz. Pod dniu lub dwóch dostajesz maila z prośbą: proszę o napisanie jednego/pięciu/dziesięciu tekstów próbnych. Co wtedy?
Pisanie każdego tekstu to przede wszystkim czas, jaki trzeba na niego poświęcić. Im bardziej niestandardowy i „przełamujący granicę” ma być materiał, tym więcej go potrzeba.
Na początku musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: czy mój wysiłek się opłaci? Z pewnością warto dokonać wstępnej selekcji, która pozwoli ograniczyć Twoje koszty. Bo tworzenie tekstów próbnych możesz przecież przeliczyć na złotówki.
O potencjalnym zleceniodawcy wiele mówi forma ogłoszenia, jakie zamieścił w serwisie. Osobiście staram się unikać:
- tych zupełnie anonimowych (brak nazwy firmy, brak podanych wymagań itp.)
- dodających oferty z idiotycznych nicków (przyjąłem prostą zasadę: najlepiej współpracować z firmami, które potrafią podać własną nazwę)
- oferujących śmieszne ceny (np. 50 złotych za wymyślenie nazwy dla firmy
).
Teksty próbne: pisać czy nie pisać?
Wchodząc do hipermarketu możesz za darmo spróbować nowych płatków owsianych, jogurtu, ciastek czekoladowych i dziesiątek innych produktów. Podobna zasada obowiązuje we freelancingu. Każdy klient – Twój również – ceni sobie możliwość spróbowania towaru, zanim go kupi.
Zdarzają się jednak klienci, którzy wchodzą do marketu po to, aby się najeść. Z każdego stoiska chwytają co się da i znikają. Jest ich całkiem wielu i z pewnością nie warto marnować na nich czasu.
Jeśli klient prosi ogólnie o teksty próbne, warto podesłać z tych, które posiadasz w swoim dorobku. Często jednak zdarza się tak, że potencjalny Zleceniodawca oczekuje tekstów na konkretny temat.
W tym przypadku wszystko uzależnione jest od tego, w jaki sposób prosi
Teksty próbne pozwalają sprawdzić kontrahentowi, jak czujesz się w danej tematyce. Dzięki temu, „na dzień dobry” jest w stanie odsiać oferty, które nie spełniają jego oczekiwań.
Rozsądny zleceniodawca razem z propozycją napisania tekstów , przesyła zazwyczaj listę tematów do wyboru oraz charakterystykę tekstu (np. jakie słowa kluczowe powinien zawierać i jakie elementy powinny się w nim znaleźć, czy tekst ma wspierać sprzedaż czy też jest typowym materiałem pozycjonującym).
Nie bój się poprosić zleceniodawcy o ewentualne uściślenie swoich oczekiwań. Jeśli nie jest w stanie tego zrobić, lub jest mu „wszystko jedno”… poszukaj innego zlecenia. Osoba, która podchodzi do pieniędzy z lekceważeniem (bo przecież tak naprawdę chodzi właśnie o pieniądze) prawdopodobnie równie lekceważąco będzie traktować Twoją pracę a w dalszej perspektywie – zapłatę.
Co zrobić, kiedy klient prosi np. o 10 tekstów? Tego typu prośby zdarzały mi się kilka razy. Osobiście zaryzykowałem tylko raz. O raz za dużo. Dlaczego nie warto zaprzątać sobie głowy ofertami tego typu?
Przede wszystkim zleceniodawca nie wie, o co prosi. Napisanie nawet krótkiego tekstu „na poziomie” (nie mówię tutaj np. o tekstach sprzedażowych, ale o typowym kontencie) to kwestia minimum godziny czasu na stworzenie szkicu. Po stworzeniu szkicu przychodzi czas na dopracowywanie materiału.
Uświadom sobie, że potencjalny kontrahent oczekuje od Ciebie zarwania dnia lub dwóch, na napisanie tekstu, który albo mu się spodoba, albo nie. Naprawdę rzadko zdarzają się oferty, które zasługują na tego typu pracę.
Tekst próbny kosztuje
Ile kosztuje dzień Twojej pracy? Przynajmniej tyle musisz „zapłacić” za napisanie tekstu próbnego. W tym biznesie nie chodzi o to, abyś to Ty płacił/a za możliwość pokazania zleceniodawcy, że jesteś specjalistą.
Najrozsądniej będzie, jeśli ustalisz sobie granicę opłacalności napisania tekstu próbnego. W wielu przypadkach wynosi ona ok. 300-400 złotych wartości netto zlecenia. Możesz śmiało informować o tym potencjalnych zleceniodawców… o ile masz się czym pochwalić. Nikt o zdrowych zmysłach nie przystanie na Twoje warunki, jeśli na swoim koncie będziesz miał tylko presell pages (chyba, że właśnie to chcesz pisać
).
Tekst do użytku wewnętrznego
Tekst próbny jest – jak sama nazwa wskazuje – „na próbę”. Aby nie martwić się o to, że kontrahent może tego „nie rozumieć”, wyraźnie zaznacz, że przesłany tekst nie możne być wykorzystany w jakikolwiek sposób bez uzyskania Twojej pisemnej zgody. To powinno uchronić materiał przed zakusami co bardziej „przedsiębiorczych” biznesmenów.
Pisanie nadaremno – czyli tworzenie tekstów próbnych, z których nic nie wynika (czyt. nie otrzymujesz zlecenia) to rzecz, którą można wyeliminować niemal całkowicie. Oczywiście doświadczenie w tej kwestii – jak w wielu innych – przychodzi „z wiekiem”
————
Photo by fdecomite/www.flickr.com
- Ciemna strona freelance(Duże podobieństwo)
- Jak pisać dla kobiet?(Duże podobieństwo)
- SEO Copywriting czy lanie wody?(Średnie podobieństwo)
- Kim jest content writer?(Średnie podobieństwo)
- Nie daj się oszustowi I(Średnie podobieństwo)


