Ulotka ma krótki żywot. Najczęściej ląduje w najbliższym koszu na śmieci lub chowamy ją do kieszeni i wyrzucamy do kosza w domu. Dobra ulotka musi przekazać jak najwięcej informacji w bardzo krótkim czasie i zachęcić do odwiedzenia siedziby firmy lub wejścia na stronę www.
Spacer ulicą Piotrkowską zazwyczaj oznacza zebranie przynajmniej kilkunastu (!) ulotek różnej maści szkół językowych, szkół nauki jazy itp. Tym razem – zamiast wyrzucić je do kosza – postanowiłem przeanalizować ich treść. Jaki jest wynik tego porównania?
Przede wszystkim nasuwa się prosty wniosek: większość firm wyrzuca pieniądze w błoto! Przede wszystkim dlatego, że ulotki za które płacą, są źle przygotowane. Mówię tutaj głównie o warstwie tekstowej. Na tym przykładzie dobrze widać pokutujące w Polsce (i w Łodzi) przekonanie, że na ulotce trzeba „walnąć” cokolwiek, byle ludzie ją wzięli. Poniżej przedstawiam 15 najczęściej spotykanych błędów popełnianych podczas tworzenia tekstów do ulotek (i nie tylko).
Dużo znaków. Jednym z dziwactw osób piszących teksty jest przekonanie, że jak postawią 5 znaków zapytania lub 8 wykrzykników zamiast jednego, to będą silniej oddziaływać na odbiorcę. Wyprowadzę Was z błędu – nie będą.
Duże litery. Nie wiem dlaczego, ale wielu ludzi myśli, że jak WSZYSTKO JEST NAPISANE DUŻYMI LITERAMI TO JEST BARDZIEJ CZYTELNE. Nie jest. To potrafi zabić nawet całkiem dobry tekst.
Długie zdania. Tu warto przypomnieć, że czytelnikowi najłatwiej odbiera się zdania, które składają się z około 12 wyrazów (maksymalnie). 12 to nie 40! Jedno takie zdanie zajmuje pół strony, a to niezbyt dobrze. Osoba, która otrzyma taką ulotkę, po prostu nie chce tracić czasu na czytanie.
Skupianie się na sobie. Podstawowy błąd widoczny w większości przejrzanych ulotek. Skupianie się na sobie, przynosi mniejsze efekty niż skupianie się na kliencie. Klient ma wiedzieć, jakie korzyści odniesie zapisując się do tej a nie innej szkoły językowej. Wyliczanie, że „może zrobić to” lub „może zrobić tamto” nieco mija się z celem.
Tragiczne zagrywki.
Pamiętaj tylko pospiesz się. Miejsca na naszych kursach kończą się bardzo szybko.
Większość ludzi, którzy w ogóle są zainteresowani usługami tego typu, wiedzą, że to bujda. Dlaczego? Bo tą samą „gadkę” słyszą od dość dawna. Poza tym cytowane zdania, aż się proszą o wykrzykniki!
Źle konstruowane wrażenie unikalności. Hasła: Czuj się wyróżniony! Lub „Masz prawo do…!” przyprawiają mnie o dreszcze. I pewnie nie tylko mnie.
Dziwny język. Niektóre firmy, tworząc tekst do ulotki, za wszelką cenę chcą pokazać swój poziom. A wychodzi nieco inaczej. Przykład: osobiście nie znam człowieka, który pyta się mnie czy „jestem nieprzekonany?” – większość pyta: „nie jesteś przekonany?”. Warto zwracać uwagę, gdzie stawiać NIE – inaczej wychodzi głupio.
Dużo tekstu. Kolejny błąd do próba zmieszczenia w ulotce wszystkiego, co chciałoby się przekazać na temat firmy. To nie działa! Ulotka jest niewielka i zadrukowanie jej jak książki mija się z celem. Lepiej postawić na jakość niż na ilość.
Zadowolenie wszystkich. Tak – to marzenie większości firm i agencji reklamowych. Jedna mała ulotka odpowie na wszystkie pytania studenta, managera, licealisty, gimnazjalisty, sklepikarki i mamy przedszkolaka. Zwykle kończy się to wieloma linijkami „maczku” i lądowaniem w najbliższym koszu.
Za dużo literek. Zamiast tłumaczyć podam przykład. Lepiej brzmi ten slogan:
i Ty też możesz studiować bezpłatnie!
czy ten:
Ty też możesz studiować bezpłatnie!
Stylistyka. Często kompletnie siada. Przykład:
są cierpliwi, nie podnoszą głosu, a na pewno nie krzyczą!
Jak to brzmi? Każdy słyszy (w swojej głowie). Od razu widać, że – opierając się na stereotypie „kobiety nie znoszą krzyku” - reklamę skierowano przede wszystkim do pań. Widać również, że osoba, która pisała tekst, wie co chce napisać, tylko nie wie jak.
Na granicy prawa. Wiecie dlaczego Gazeta Wyborcza przestała reklamować się jako „największy dziennik”? Bo wyprzedził ją Fakt. Większość ulotek bez zastanowienia podaje, że firma jest „największa”, „najlepsza” „najstarsza”. A co z dowodami na te twierdzenia? Przypomnę starą prawdę: nie liczy się wielkość, tylko technika :)
Szyk przestawny: to nasz największy sukces: satysfakcja słuchaczy
Interpunkcja. Na przykład taki wielokropek. Podpowiadam, że w języku polskim znaki interpunkcyjne (z wyjątkiem myślnika, w większości przypadków), stawiamy BEZPOŚREDNIO PO słowie. Spację wstawimy dopiero PO znaku. Tymczasem w wielu ulotkach wielokropek jest stawiany bezpośrednio przed kolejnym słowem – nie wiem czy to niewiedza czy niechlujstwo.
Płeć. Ulotka niby skierowana jest do wszystkich, ale zazwyczaj autorzy tekstu używają form męskich. Co ciekawe rodzaj męski wykorzystywany jest również w tekstach skierowanych przede wszystkim do pań. Co prawda problemu z „bezpłciowym” skonstruowaniem tekstu często nie da się uniknąć (język polski ma swoje ograniczenia), jednak w ulotkach, które przejrzałem, nikt nie zadał sobie tego trudu.
Ale – żeby nie było, że tylko narzekam – w grupie „przebadanych” ulotek znalazło się kilka naprawdę dobrych. Mówię to o odpowiednich proporcjach tekstu i grafiki, odpowiedniej grafice i przede wszystkim jakości tekstu, jaki czytają potencjalni klienci. Naprawdę warto w nią zainwestować!
W badaniu udział wzięły ulotki następujących firm: Centrum Języków Obcych Akcent, Szkoła Języków Obcych Profi-Lingua, Centrum Języków Obcych Moose, Wyższa Szkoła Cosinus w Łodzi, Szkoła Jazdy AOK Driver, Omega Centrum Edukcyjno-Dydaktyczne, Profesja Centrum Kształcenia Kadr
———-
Photo by ijansempoi/www.sxc.hu



Komentarze