Ludzie lubią chodzić skrótami, reklamy im je pokazują
cytat z filmu
Trzy tysiące ludzi nabranych ludzi, kulisy pracy agencji reklamowej, ostra krytyka konsumpcjonizmu i tłumaczenia polityków. Nie wiem, jak to się stało, że przegapiłem „Czeski sen”. Na szczęście nadrobiłem zaległości.
W 2003 roku dwóch studentów szkoły filmowej otrzymało grant od czeskiego ministerstwa kultury. Zamiast robić kolejny film o egzystencjalnych bólach i zawodach miłosnych… otworzyli hipermarket. Za otrzymane pieniądze wynajęli agencję reklamową, grafików, fotografów, aktorów. Innymi słowy – przygotowali profesjonalną kampanię reklamową nieistniejącej marki.
Na ulicach Pragi pojawiło się kilkaset plakatów, w radiu i telewizji emitowano reklamy, a hostessy kolportowały gazetki nowego hipermarketu Czeski Sen.

Jeden z plakatów reklamujących hipermarket, fot. Česka Televize
Film Víta Klusáka i Filipa Remundy pokazuje, w jak prosty sposób można zmanipulować około 3 tysięcy ludzi. Faktem jest że manipulacja musiała kosztować duże pieniądze – dokładnie dwa miliony koron. Po skandalu jaki wywołało „otwarcie” marketu politycy zgodnie zapewniali, że milion koron dotacji nie pochodził z kieszeni podatników, lecz ze sprzedaży praw do innych czeskich filmów.
Czeski Sen jest nieco przerażający. Wszyscy wiemy, że hipermarkety odgrywają dużą rolę w życiu. Ale kiedy reżyserzy poszukują rodzin, które na zakupach spędzają całe dnie, okazuje się, że na casting zgłasza się tłum. Zwabiło ich jedno – obietnica zakupowego szaleństwa.
Jednym z najciekawszych momentów jest anty-kampania reklamowa z hasłami „nie idźcie”, „nie kupujcie” i „nie wydawajcie” widniejącymi ma plakatach. Tak jak spodziewała się agencja reklamowa, klienci postanowili zrobić odwrotnie.
W finale, kiedy staje się jasne, że 3 tysiące prażan zostało wystawionych, okazało się że hasła reklamowe… mówiły prawdę. Podobnie jak logo w kształcie mydlanej bańki i szokująco niskie ceny produktów. Kto przy zdrowych zmysłach uwierzy w to, że dobrej klasy telewizor można kupić za… 50 złotych. Kulisy przygotowania lipnej kampanii marketingowej to jeden wątek filmu. Drugi to wyśmianie ludzkiej głupoty i pazerności.
Co ciekawe, tylko niewielki procent osób, które przyszły na „otwarcie” przyznał się, że chodziło mu o zaoszczędzenie pieniędzy. Większość wstała z samego rana ponieważ było zaćmienie słońca, bo i tak przychodzą tu na ryby, bo żona wysłała, bo może być ciekawie. Po „wielkim finale” tylko niektórzy „klienci” uznali całą sytuację za dobry żart i postanowili wykorzystać ładną pogodę i pospacerować po łące. Inni stwierdzili za to, że… palce musieli maczać w tym politycy.
Najciekawsze są jednak dalsze losy samego filmu. O przedsięwzięciu Klusáka i Remundy pisały media na całym świecie, debatowali politycy, grzmieli spece od reklamy. Tymczasem określenie „czeski sen” na stałe trafiło do słowników na całym świecie. Film Klusáka i Remundy pokazał wielką siłę reklamy i udowodnił, że skutecznie można zareklamować wszystko, nawet coś co nie istnieje.
A poza tym świetnie się go ogląda!
Do poczytania:
Stunt fools hypermarket shoppers
Strona filmu
———————
Fot: http://www.ceskatelevize.cz
- Lato – czas kampanii społecznych(Duże podobieństwo)
- Eset-Nod 32 – będzie wirus?(Duże podobieństwo)
- Zatrudnijmy wieloryba(Duże podobieństwo)
- Kupa w buzi - może i obrzydliwe ale działa!(Średnie podobieństwo)
- 16 najlepszych reklam na Halloween + 1(Średnie podobieństwo)


