E-lementarz, czyli jak robić z ludzi idiotów

E-lementarz, czyli jak robić z ludzi idiotów

Kilka dni temu dotarł do mnie „E-lementarz Internetu, czyli najprostszy w świecie podręcznik dla miliona Polaków”. Po jej przeczytaniu trudno nie stwierdzić, że autorzy napisali książkę dla debili.

E-lementarz Internetu to wspólna inicjatywa ING, Onetu oraz Naszej-Klasy. I wszystkie trzy marki dają to dobitnie odczuć potencjalnemu czytelnikowi. Po lekturze książki można odnieść wrażenie, że Internet składa się tylko z serwisu bankowego, portalu internetowego i społecznościówki. Do tego dochodzi jedyna słuszna przeglądarka (Internet Eksplorer) oraz jedyny słuszny program antywirusowy (Kaspersky).

Żenujący product placement tej pozycji doskonale wpisuje się w polską tradycję marketingową. Wszyscy pamiętamy (a adresaci E-lementarza z pewnością) wszędobylską wodę mineralną „Żywiec” w „Psach” Pasikowskiego oraz tragiczne dialogi reklamujące Neostradę i IKEA w „Na Wspólnej”. ING poszło tym tropem i pokazuje swój produkt aż do bólu. Bo przecież klient musi zapamiętać.

Można stwierdzić, że się czepiam, bo za książkę trzeba było zapłacić autorowi, pokryć koszty wydrukowania itp., więc bank, Onet i NK muszą coś z tego mieć. Jasne! Wkurza mnie tylko, że pod przykrywką edukacji kryje się bardzo prymitywna reklama.

Autorzy podręcznika tłumaczą, że E-lementarz jest przeznaczony dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z Internetem. Przewodnikiem po Sieci jest Marek Kondrat. Towarzyszą mu państwo Walczakowie. Zasada jest prosta: pan Marek opowiada, państwo Walczakowie z zatroskaniem zadają pytania, pan Marek wyjaśnia, państwo Walczakowie są uradowani i ogólnie zachwyceni. I tak w koło Macieju.

Niestety, niektóre teksty sprawiają, że człowiek ma ochotę sięgnąć po alkohol. Oto kilka kwiatków:

Ojej, a jak ja poznam, który kabel pasuje do którego gniazdka?

To bardzo ciekawe, że dorosły człowiek nie wie jak dopasować właściwą wtyczkę do właściwego gniazdka. W żłobkach uczą dzieci wkładania klocków w otwory o określonych kształtach. Może czas odświeżyć zapomniane umiejętności?

nasza strzałka kursora – porusza się po ekranie między okienkami programów, lekceważąc granice i przeszkody – całkiem jak myszka przemykająca między kuchnią, spiżarnią a piwnicą mimo starannie zamkniętych drzwi.

Najwidoczniej copy nie miał więcej do powiedzenia o myszce. Co widać.

A teraz dialog:

M.K.: Pani Klaro, co na początek chciałaby pani sprawdzić w serwisie Onet?

K.W.: Ojej… Nie wiem… Może jaka będzie pogoda w weekend? Jak będzie

znowu tak padać, to musimy zaczekać z malowaniem werandy na działce.

M.K.: Znakomicie! Sprawdźmy więc prognozę pogody na sobotę.

Przez grzeczność go nie skomentuję.

A to mnie bardzo zaciekawiło:

Marek Kondrat radzi pani Klarze, jak zakładać skrzynkę pocztową w Onecie

Pani Klaro, uprzedzam protest: nie musimy podawać rzeczywistych danych! Ważne jest tylko to, aby wszystkie pola zostały wypełnione.

Dodam, że punkt 10. Regulaminu kont bezpłatnych Onet.pl mówi:

Użytkownik, podając dane osobowe w formularzu rejestracyjnym, oświadcza że są one zgodne z prawdą.

Żeby dorośli ludzie takie rzeczy doradzali.

Idźmy dalej:

Strasznie bym chciała wiedzieć, co u moich koleżanek ze szkoły… Ale prawie wszystkie z nas wyszły za mąż, zmieniłyśmy nazwiska. Jak się teraz odnaleźć?

A teraz zagadka. W jakim serwisie społecznościowym swoje konta założyli państwo Walczakowie?

Czego zabrakło?

Przede wszystkim odrobiny obiektywizmu. Autorzy „podręcznika” słowem nie zająknęli się o tym, że istnieją komputery Apple, przeglądarki Firefox i Opera, oprogramowanie Open Source oraz darmowe programy antywirusowe. Po co, skoro początkujący użytkownik kupi sobie Kaspersky’ego.

Interesujące jest to, że w E-lementarzu nie ma również słowa o komunikatorach internetowych. Opowiadanie o Internecie (lub, jak mówi Kondrat, „sieci Internet”) bez pokazania możliwości GG lub Skype’a jest żenujące. Pokazano za to jak działa Google Maps. Zastanawiam się ilu ludzi użyje gogolowskich map, żeby… wytyczyć najkrótszą drogę do placówki ING.
Prześlizgując się po temacie treści w internecie, autorzy nie zauważyli, że treści nie zawsze muszą być wiarygodne. Dlatego warto sprawdzić wiadomości w kilku miejscach.

Z punktu widzenia osoby zajmującej się tekstem, chciałbym również zwrócić uwagę, że teksty poradnikowe należy pisać w liczbie pojedynczej. Ani książki ani niczego innego zazwyczaj nie czyta się zbiorowo, tylko samemu.

Babci książki nie pokażę

Moja przyszywana babcia nudziła się w domu. Doszła do wniosku, że fajnie byłoby kupić sobie laptopa. W telewizji tyle mówią o Internecie, a znajomi już mają komputery. Babcia – mimo, że jest kobietą dość leciwą – surfuje po Sieci lepiej niż moja żona. Przesiaduje na stronach tvn24, wysyła maile itp.

Podobnie jak większość Polaków cechuje się poziomem inteligencji, który pozwala na opanowanie umiejętności korzystania z Internetu. Fakt inteligencji miliona Polaków autorom Elementarza chyba gdzieś umknął.

—————

Fot. fragment okładki książki "E-lementarz Internetu,
czyli najprostszy w świecie podręcznik dla miliona Polaków”
PODOBNE WPISY:----------------------

About the Author

Bartek Brzoskowski - redaktor, dziennikarz, copywriter i freelancer. Moją pasją są przede wszystkim media internetowe. Nie stronię od marketingu, psychologii internetu oraz zarządzania i kreowania marki. Poza tym jestem szczęśliwym mężem i tatą a także posiadaczem psa i kota:) Kontakt:bartek@brzoskowski.pl