Mikrobloging nie jest celem sam w sobie. Jest jedynie środkiem do osiągnięcia zamierzonych korzyści. Źle wykorzystany jest stratą czasu i pieniędzy.
Przeglądając niektóre konta na Blipie (np. profile wydawnictw, stacji telewizyjnych, gazet) nie można oprzeć się stwierdzeniu, że część z nich nie ma pojęcia o tym, do czego służą mikroblogi. Prawdopodobnie zostały zakwalifikowane jako sposób na tanią reklamę lub cyfrowa forma obecności na targach (jeden z tradycyjnych sposobów kreowania marki). Nic z tych rzeczy! Mikroblogi nie są jednokanałowe, nie służą do wygłaszania monologu! To element social media – mediów społecznościowych i jako taki służy przede wszystkim nawiązywaniu kontaktu, rozmawianiu i tworzeniu więzi.
Mikroblogi to jedno z ciekawszych narzędzi do kreowania zaangażowania w markę i podnoszenia ciekawości u potencjalnego klienta. Wykorzystywanie ich na zasadach tradycyjnego, jednokanałowego marketingu jest:
1)gwałtem na samej idei social media
2) wyrzucaniem pieniędzy w błoto
Przez 2 dni usiłowałem skontaktować się na Blipie z jednym z wydawnictw książkowych (mniejsza o większość, o które chodzi). W tym czasie wysłałem wiadomości a na profilu pojawiały się zapowiedzi nowych pozycji. I żadnej odpowiedzi! Nie jestem sfrustrowany brakiem odzewu (w końcu znalazłem odpowiedź na swoje pytanie). Jestem raczej zdziwiony tym, że ludzie publikujący książki z marketingu, NLP i psychologii nie zdają sobie sprawy z wagi relacji z potencjalnym klientem.
Nie wiem, jak się to ma na Blipie, ale firma Convergys stwierdziła ostatnio, że jeden negatywny wpis opublikowany na Twitterze lub Facebooku może zniechęcić do kupna nawet 30 osób. Dodając do tego fakt, że od 70 do 80 procent klientów ufa opiniom wydawanym przez innych klientów, social media stają się realną siłą. Mikroblogi również – niby po co organizowane są Flaktesty i Bliptesty – testy produktów przeprowadzane wśród użytkowników Flakera i Blipa? Pozwalają zdobyć feedback (informację zwrotną) i POZYTYWNIE zaprezentować markę. Niektórzy potrafią jednak zaprezentować markę NEGATYWNIE, tak jak wspomniane przeze mnie wydawnictwo.
Po co właściwie są mikroblogi?
Po co tracić czas na siedzenie na Twiterze, Blipie czy Flakerze? O kreowaniu wizerunku firmy i prezentacji oferty już mówiliśmy. O feedbacku również. Dodatkowo mikroblogi stanowią realne wsparcie dla tradycyjnych serwisów internetowych. Flashowe widety (np. Twitter i Blip) stanowią interaktywny element ożywiający stronę. Mikroblogi pozwalają również na zgromadzenie grupy użytkowników najbardziej zainteresowanych produktem. A taka grupa to… doskonały punkt wyjściowy do ewangelizacji. Ale skoro ktoś nie wie, jak można wykorzystać mikroblogi, to ewangelizacją również może mieć kłopoty.
Mikroblogi są przede wszystkim najszybszym sposobem porozumiewania się z potencjalnymi klientami! Dell zatrudnia cała masę ludzi, którzy nie robią nic innego tylko siedzą na Twitterze, Facebooku, Bebo i dziesiątkach innych społecznościówek. Zadaniem tego sztabu jest KOMUNIKACJA, bo to przede wszystkim ona pozwala osiągnąć ZYSK – zarówno jakościowy (wzmocnienie pozycji marki w oczach klienta) jak i ilościowy (sprzedaż produktu).
Nie każdy musi korzystać z mikroblogów. Nie widzę większego powodu, aby swoje usługi reklamował tu np. producent specjalistycznych maszyn górniczych. Ale jeśli już ktoś zdecyduje się na taką formę promocji, to lepiej wziąć się do roboty. Inaczej lepiej dać sobie z tym spokój i pozostać przy billboardach i balonikach.
—————-
Fot. Screen strony głównej Blip [29.11.2009]



Pingback: Promuj notki w social media! « Blog Filmastera