Kampania Tackfilm jest stara jak świat, ale jeszcze trochę wody upłynie, zanim polskie media wpadną nad tak kreatywne i angażujące wykorzystanie socialmedia w reklamie.
Polskie reklamy to w dużej mierze strach. Jak nie zaszczepisz dziecka, to umrze; jak nie wypijesz super-kawy to będziesz gruby a jak nie kupisz masełka – dostaniesz zawału. Polskie spoty zachęcające do opłacania abonamentu są utrzymane w podobnej tonacji – i są po prostu drętwe. Straszą tym, że telewizja zniknie, dziennikarze strąca pracę a TVP przestanie pełnić swoją misję (w gruncie rzeczy wraz z likwidacją Laboratorium przestała to robić). Pan Owsiak i kilka innych znanych twarzy występują w takich spotach i mówą, że płacą abonament bo takie jest prawo i tym podobne ble ble ble. Z socialmedia kampania ma wspólnego tylko tyle, że spot wylądował na You Tube.
Tymczasem Szwedzi nie straszą tylko dziękują. Serwis Radotjänst to właśnie takie miejsce w sieci, gdzie zamieszczane są podziękowania dla konkretnych osób, które opłaciły abonament. Z kolei kampania Tackfilm („tack” po szwedzku oznacza „dziękuję”) rozszerzyła tą ideę. Viral dziękuje Szwedom za sprawienie, że w eterze słychać głosy ludzi, którzy często nie mają szans na wysłuchanie gdzie indziej. Dziękują ludziom, którzy sprawiają, że każdy zwyczajny dzień staje się tym specjalnym. Takie słowa o wiele bardziej przemawiają do odbiorców niż Jurek Owsiak zachęcający do płacenia abonamentu. Szczególnie jeśli towarzyszy im nieco patetyczna muzyczka i… własne zdjęcia widoczne w krótkim filmie dziękczynnym. Mimo, że kampania wystartowała w listopadzie 2009, natknąłem się na nią dopiero teraz (dzięki ^webski). I zdecydowanie jest to jedna z najfajniejszych akcji jakie widziałem.
I ty zostań bohaterem
Każdy może umieścić w filmie swoją podobiznę – poprzez upload zdjęcia lub zrobienie fotki za pomocą kamerki internetowej. Potem może podzielić się filmikiem ze znajomymi. Viral pozwala na szybkie umieszczenie materiału na Facebooku i Twitterze. Można również przesłać go mailem lub embedować na blogu, tak jak poniżej. A jeśli jeszcze nie płacisz abonamentu, nic straconego – możesz podać swój szwedzki PESEL i zarejestrować się jako płatnik. Możesz naprawdę stać się bohaterem.
Szwedzka kampania z pewnością jest widowiskowa. Ale czy jest skuteczna? Jeśli za miarę skuteczności uznać popularność, to jak najbardziej. W ciągu miesiąca od pojawienia się w sieci, strona zaliczyła 5 milionów odsłon (1,7 mln unikalnych użytkowników z ponad 200 krajów) a w ciągu pierwszych kilku dni do serwisu załadowano ponad 600 tys. zdjęć. Jak podaje szwedzki serwis Resume, dzięki viralowi przybyło ponad 2 tys. płatników. Ogromne zainteresowanie stroną w pewnym momencie sprawiło, że Radotjänst zablokowało witrynę dla gości spoza Szwecji. Internauci szybko oprotestowali decyzję, dzięki czemu każdy można stać się niebieskookim bohaterem.
Serwis skierowano przede wszystkim do młodych mieszkańców dużych miast. Początkowym celem było zdobycie… 500 nowych płatników. Jak widać rezultaty ponad czterokrotnie przerosły oczekiwania twórców. Ze szwedzkim u mnie krucho, ale z tego co wyczytałem taki przyrost abonentów oznacza jakieś 4 miliony koron dodatkowego zysku rocznie. O takie pieniądze warto walczyć. Polskie media publiczne dalej łudzą się, że wzbudzanie wyrzutów sumienia i zawstydzanie przyniesie jakieś rezultaty. Nie przyniesie.
A tutaj poprzednia akcja made by Radotjänst – wyszło śpiewająco
—————–
Photo by Tackfilm.se
- Eset-Nod 32 – będzie wirus?(Duże podobieństwo)
- Zatrudnijmy wieloryba(Duże podobieństwo)
- Turbodymoman, czyli nie jestem targetem. Znów(Małe podobieństwo)
- Epuls.pl - nigdy więcej!(Małe podobieństwo)
- Czeski Sen – obejrzyj koniecznie(Małe podobieństwo)



W podobny sposób można by podejść do każdego sensownego czy szlachetnego tematu tak jak to jest z przekazywaniem 1 proc. należnego fiskusowi podatku. Jednak w tych czasach pozostaje tylko wyobrazić sobie lekkość podejścia takiej kampanii w Polsce, gdzie do rozwiązania na takiej świetnej reklamie na końcu pojawia się jedno pole do podania PESEL i po sprawie, jesteśmy zadowoleni przekazując cokolwiek, gdziekolwiek. A zaraz zaraz, przecież są jeszcze szybkie przelewy, czyli się jednak da w Polsce coś zrealizować, nawet i chociaż w taki sposób. Zadaje sobie ciągle pytanie, w sumie często też widzę wpisy na (micro)blogowych serwisach z tym samym pytaniem “Dlaczego nic się jeszcze nie pojawiło w Polsce?”, zazwyczaj wszystko wpada w retorykę “Dlaczego?, a dlatego, taka jest Polska”. Jest jednak nadzieja, zaczynamy zauważać różnice, a w dualistycznym porównaniu jesteśmy wstanie wskazać co jest bardziej poprawne, przecież wiemy czego chcemy, więc może i tylko to kwestia czasu.
Reasumując czekam niecierpliwie na taką rewolucje w Polsce. Pozdrawiam wszystkie pozytywne zmiany.