Do socialu z uczuciem

Do socialu z uczuciem

Jakiś czas temu bardziej zainteresowałem się socialmarketingiem uczelni wyższych. O tym, że w Polsce ta „dyscyplina” dopiero raczkuje, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Ale warto sięgać po wzorce a nie gotować się we własnym sosie.

Sam studiowałem na niewielkim uniwersytecie, więc siłą rzeczy formy promocji „prowincjonalnych” (nie mam tu na myśli lokalizacji) uczelni interesują mnie najbardziej. Kilka miesięcy temu  media opisywały lip-duby  przygotowane przez studentów z SGH oraz przez ich kolegów z UAM. Osobiście nie wierzę, że projekt został zrealizowany przez studentów na własną rękę, ale wiara to już zupełnie inna sprawa. Można go uznać, za początek pozytywnych zmian w podejściu do marketingu sieciowego. Co prawda szlaki przecierał uniwersytet szczeciński swoim, na poły oficjalnym, filmikiem o tym, jak fajnie się imprezuje w szczecinie. Media szybko zjadły tą inicjatywę (moim zdaniem słusznie) i na razie nikomu do głowy nie przychodzą podobne akcje.

Polskie lip-duby:

Dla porównania, lip-duby innych uczelni:

Ale czuję duży niedosyt Tym większy, że od rzeczników prasowych uczelni dowiaduję się, że największe uniwersytety w kraju dopiero rozważają wejście w serwisy społecznościowe. Jak to się skończy? Znając życie (i podpatrując Uniwersytet Łódzki oraz kilka innych), powstanie kilka filmików w stylu „przyjeżdżajcie studiować do… bo tu znajdziecie wspaniałych ludzi, czyste powietrze i mnóstwo jezior”. Potem pewnie wypowie się jakiś chłopiec z NZSu i sprawa załatwiona.  Do tego dojdą reklamy na Naszej Klasie i Fan Page na Facebooku. Co bardziej zorientowani marketerzy założą konto na Twiterze i najprawdopodobniej na tym zakończy się cała sprawa. Cel zostanie osiągnięty.

To nie tak!

W całej mojej wymyślonej naprędce kampanii brakuje jednego – uczuć. Zaangażowanie da się wypracować. Wzbudzanie pozytywnych uczuć również nie jest takie trudne, ale za to bardzo opłacalne. Dlaczego?  Bo jeśli komuś spodoba się kreacja, prześle ją dalej i nawet ze zwyczajnego filmiku może powstać wiral.

Wspominane przeze mnie lip-duby do doskonały przykład na nieformalne podejście do reklamy. Ale ruszający ustami studenci raczej nie sprawią (chociaż nigdy nie wiadomo – ludzie wybierają uczelnie z różnych dziwnych pobudek), że ktoś zdecyduje się na studia na tej uczelni a nie innej. Co warto pokazać?

Niewielka uczelnia jaką jest  Kansas State University pokazała , w jaki sposób uczelniana fundacja (KSU) pomaga nowym (czyt. często ubogim) studentom. Świetny, bardzo pozytywny wiral z chwytająca na ucho muzyczką w tle  w ciągu 3 dni wyświetlono prawie 9 tys. razy.

W moim przekonaniu to właśnie jest treść , jaką w socialu powinna prezentować uczelnia (oczywiście oprócz treści informacyjnej, która jak najbardziej jest potrzebna). To, jakie możliwości im oferuje, jak się o nich troszczy i pomaga w trudnych sytuacjach.  Albo po prostu tryska energią i daje nadzieję na przyszłość – jak np. ESCP Europe:

Póki co, oglądając promocyjne kawałki na You Tube, odnoszę raczej wrażenie, że reklamuje się prywatna firma a nie uczelnia publiczna – instytucja, która ma nieść oświaty kaganek i takie tam.

Tego typu materiały to duże pole do popisu dla organizacji i stowarzyszeń studenckich. Być może nawet dla NZSu, który przypomni sobie dawne czasy i przestanie zajmować się polityką a zacznie studentami (takie moje prywatne przemyślenie).  Wtedy może wpadliby na pomysł nakręcenia innego materiału o studentach:

Ogólnie polecam przejrzenie profilu Digital Etnography – to na pewno nie będzie zmarnowany czas.

—————

Photo by ESCP Europe

Komentarze

About the Author

Bartek Brzoskowski - Moją pasją są przede wszystkim social media - media społecznościowe... w praktyce. Zajmuję się koncepcjami komunikacji, marketingiem internetowym i marką w sieci. Kreuję, przygotowuję i egzekwuję. Kontakt: bartek@brzoskowski.pl