Mało kto wpada na pomysł, żeby napompować ponad tysiąc piłek do skakania przy pomocy Twittera. A Sony Ericsson wpadł! Tzw. hoppery zostały napompowane ponad 17 tys. tweetów, a efekty można było obserwować przez 24 godziny na dobę. Nie będę ukrywał, uwielbiam takie akcje!
Kampania #pump towarzyszyła wprowadzeniu na rynek Satio – nowego modelu telefonu brantowanego przez Sony Ericsson. Na pomysł społecznego pompowania piłek wpadła brytyjska agencja Dare Digital, która odpowiadała za wprowadzenie Satio na rynek Wielkiej Brytanii. Z kolei za stronę elektroniczną, czyli zamianę tweetów na “pompnięcia” głowa ręczył zespół Tinkert it!
Gdzieś w Londynie wynajęto magazyn, w którym umieszczono 49 nienapompowanych piłek do skakania. Hoppery można było napompować dzięki hashtagom #pumpt wysyłanym z Twittera lub bezpośrednio ze strony Sony Ericsson. Żeby nie było ta łatwo, ludzie tweetowali o pomysłach na wykorzystanie kolorowych piłek. Opisując je, mieli używać właśnie Tagu #pump. Aby jeszcze bardziej utrudnić zadanie, prędkość pompowania zależała nie tylko od ilości wysłanych tagów, lecz również od częstotliwości ich wysyłania. Uczestnicy akcji przez 2 tygodnie, 24 godziny na dobę, mogli obserwować jak hoppery rosną a obsługa wymienia napompowane piłki na kolorowe flaczki, które dopiero trzeba napompować. W ten sposób, dzięki 17677 tweetom i wpisom ze strony firmowej napompowano 1027 piłek!
I want #pumpt to go for a full on attack into a shopping centre and create havoc. Mwha ha ha!
I’w want to fill a large pool with them & jump in, like a very unstable, bouncy castle. But it may be quite painful. How about you? #pumpt
#pumpt lets have a sponsored race round London on the hoppers
We could make a huge picture on field with them, then take a photo with a satellite then put in on Google Earth! #pumpt
pomysły były rożne różniste
Niektóre z pomysłów, takie jak wyścig dokoła Londynu prawie się spełniły.
Co się stało z napompowanymi Hopperami? Ruszyły w świat, zyskały międzynarodową sławę, odwiedziły Madryt i Barcelonę, gdzie nawet wystąpiły w reklamie.
Mimo, że socialmedia były elementem kampanii Satio, to kreatywne wykorzystanie przyciągnęło uwagę londyńczyków. Kampania udowodniła również, że z przygotowań do wielkiego finału można zrobić duże show.
Łyżką dziegciu jest to, że moim zdaniem pompowanie piłeczek – mimo, że bardzo fajne, widowiskowe i w ogóle – jest sztuką dla sztuki. Hoppery zgromadziły zaledwie 6oo followersów na Twitterze oraz nieco ponad 1,8 tys. na Facebooku. Biorąc pod uwagę internetowe “uspołecznienie” Wielkiej Brytanii nie jest to wynik, którym można się pochwalić. Z drugiej jednak strony warto pamiętać o tym, że materiały stworzone dzięki kampanii żyją własnym życiem i będą pracować na markę przez następne kilka lat.
—————
Photo by Sony Ericsson
- Jak Dell zarobił 7 milionów?(Duże podobieństwo)
- Wino od Twittera(Duże podobieństwo)
- Nie znamy społecznościówek - a po co?(Małe podobieństwo)
- Rozmówca czy Prezenter? Obecność w mikroblogach(Małe podobieństwo)
- McDonald's: kreowanie klienta(Małe podobieństwo)


