Kilka a tygodni temu pisałem o You Tube Rentals – eksperymentalnym udostępnieniu przez YT kilku filmów za opłatną. Na pierwszy ogień poszło 5 wybranych produkcji z festiwalu w Sundance. Za niecałe 4 dolary internauci oglądali „The Cove”, „Bass Ackwards”, „One Too Many Mornings”, „Homewrecker” oraz „Children of Invention”. Filmy można było wypożyczać przez 10 dni – do 31 stycznia. Co prawda You Tube nie ogłosił oficjalnego podsumowania, ale New York Times dowiedział, że na wypożyczenie dokumentów zdecydowało się nieco ponad 2,6 tys. amerykańskich użytkowników serwisu. Po przeliczeniu wychodzi nam prawie 11 tys. dolarów (a nie, jak podała Wyborcza.biz – 10 milionów $). Czyli praktycznie nic. Więcej pieniędzy zainwestowano pewnie w przygotowanie całego systemu wypożyczania.
Eksperyment You Tube można więc uznać za kompletne fiasko… pod względem finansowym. Jeśli wierzyć Chrisowi Dale’owi , rzecznikowi prasowemu YT, akcja z Sundance przekroczyła najśmielsze oczekiwania ekipy You Tube a ludzie otrzymali możliwość obejrzenia ciekawych filmów. Oczywiście Dale mówiłby to samo, gdyby połowa serwerów YT nagle wybuchła, ale nie sądzę, żeby celem całej akcji był zysk. Chodziło przede wszystkim o przetestowanie infrastruktury i możliwości udostępniania filmów na życzenie. Dla porównania, w konkurencyjnym serwisie Netflix, filmy ogląda około 6 milionów użytkowników (na 10 milionów subskrybentów mieszkających na terytorium USA), którzy płacą za to niecałe 9$ miesięcznie.
You Tube Rentals: Pieniądze to nie wszystko
O tym, że w akcji nie chodziło o pieniądze świadczy nie tylko znaczek „beta” widniejący przy słowie „rentals”. Warto zauważyć, że YT jakoś specjalnie nie promowało swojej usługi, więc nie korzystali z niej zwykli zjadacze amerykańskiego chleba tylko bardziej zaawansowani użytkownicy sieci. Poza tym wybrany materiał to raczej menu dla smakoszy, niż dla fanów hollywódzkich produkcji. Dlatego nie wróżę śmierci wypożyczalni filmów na YT. Być może ubiegłoroczne plotki o rozmowach z Warner Bros., Sony oraz Lion Gate znajdą swój finał właśnie w tej usłudze. Czego jak czego, ale potencjału You Tube odmówić nie można.
Poza tym…
Bardzo mocno zastanawia mnie ostatnia aktualizacja (anglojęzyczna 29 stycznia, polskojęzyczna - 4 lutego 2010) Pomocy You Tube, m.in. dla You Tube Rentals. Być może po prostu wcześniej się na to nie natknąłem, ale formularz zgłoszeniowy dla partnerów umożliwiający dodawanie filmów, za których obejrzenie użytkownik musi zapłacić to dla mnie nowość. Podobnie jak cennik, wahający się od 99 centów do prawie 20 dolarów. Swoją filmowcy musieliby upaść na głowę, żeby dyktować na Yt ceny z górnej granicy. Nie tylko Polacy, ale i Amerykanie nie wydadzą 20 dolców na obejrzenie filmu. Nawet na You Tube.
————–
Photo by You Tube



Komentarze