Hire Me na Facebooku

Hire Me na Facebooku

Pokuszę się o stwierdzenie, że powoli – bardzo powoli – przełamujemy stereotypy związane z zawodową obecnością w Sieci. Zamiast stawiać na powolne budowanie własnego wizerunku, niektórzy mówią jasno: szukam pracy!

To, na co dotychczas natykałem się jedynie na Golden Line, zacząłem zauważać również na Facebooku. Ponieważ charakter Golden Line’a jest typowo zawodowy (sam jestem dowodem tego, że profil w tym serwisie potrafi generować dochody), wszyscy są przyzwyczajeni do notatek typu „szukam pracy”. Siłą rzeczy praca zawitała również na Facebook – i to nie jako Fan Page serwisów ogłoszeniowych, ale pomysł prywatnych osób. I to bardzo mi się podoba.

(Nie tak) dawno temu w Ameryce…

Profile typu Hire Me (zatrudnij mnie) pojawiły się stosunkowo niedawno. Poszukiwanie pracy poprzez socialmedia nawet w Stanach Zjednoczonych jest świeżym przedsięwzięciem, często opisywanym przez prasę. Na dobre zaczęło rozkwitać w 2009 roku, kiedy kryzys gospodarczy zmusił Amerykanów do zainwestowania w kreatywność. Większość osób korzysta ze standardowych serwisów, takich jak careerbuilder.com. Na Facebook decydują się nieliczni, ale tendencja przybiera na sile. Oczywiście powstaje pytanie, ilu ludzi znajduje w ten sposób pracę. Ale – podobnie jak w przypisku case’ów z marketingu społecznościowego – sukcesy jednych stają się argumentem dla pozostałych.

Niektóre firmy HR w USA już zajmują się profesjonalnym doradztwem w sprawach profili w społecznościach. Spece podpowiadają czy zdjęcie jest odpowiednie, jak należy przestawić informacje itp. W Polsce (jeszcze) nie spotkałem się z taką ofertą, ale sądzę, że jest to jedynie kwestia czasu. Za „wielką wodą” 45% firm sprawdza potencjalnych pracowników w serwisach społecznościowych. W Polsce robi tak ok. 30% managerów i odsetek ten będzie się zwiększał – social media to doskonałe źródło informacji.

Dodam, że część facebookowych poszukiwaczy pracy nie ogranicza się do tworzenia Fan Page’y. Wykupują również reklamy w serwisie. Analizy wykazują jednak, że często są to pieniądze wyrzucone w błoto. Powód jest prosty: reklamy nie pokazują niczego, co może informować pracodawcę o predyspozycjach kandydata.

Pracy można poszukiwać również poprzez You Tube: powyżej 2 filmiki z Polski

Dzisiaj nad Wisłą

Chyba najbardziej znaną akcją poszukiwania pracy poprzez Facebook, jest Fan Page zatytułowany Chcę, żeby Szczepan pracował dla BrainShake.pl! (anglojęzycznym odpowiednikiem jest Hire me HeadBlade!). Celu istnienia strony raczej tłumaczyć nie trzeba – Szczepan po prostu bardzo chciał mieć tą pracę i postawił sobie cel – zgromadzić 3 tys. osób, które poprą jego pomysł. A że BrainShake przyjął sobie, że zatrudnia ludzi kreatywnych, stworzenie Fan Page wydawało się całkiem rozsądnym posunięciem. Na razie Szczepanowi udało się zgromadzić 1,3 tys. fanów, więc wypełnił nieco ponad 30% przyjętego zobowiązania. Nie wiem, czy Brainshake to wystarczy – w każdym razie w najnowszym wpisie Szczepan ze smutkiem wspomina, że agencja się do niego nie odezwała. Swoją drogą taki Fan Page to niezła forma niestandardowej reklamy dla BrainShake ;)

Dla innych Facebook stał się narzędziem do… wygrywania konkursów. Fan Page zatytułowany Grzegorz, Chcę się zepsuć i pracować dla WYBORCZEJ! również nie pozostawia wątpliwości co do celu swojego istnienia. Oczywiście powstaje pytanie czy Wyborcza o nim słyszała. Jest o co walczyć, bo zwycięzca konkursu Gazety otrzyma pensję rzędu 4 tys. PLN i kilka innych przydatnych gadżetów. Niestety, w moim przekonaniu Grzegorz strzela trochę kulą w płot – profil praktycznie nie nawiązuje do tematyki konkursu. Dodatkowo liczba zgromadzonych fanów zatrzymała się na 56, więc raczej kiepsko to wygląda. Proponuję Szczepanowi, żeby zmienił nazwę Fan Page, i jeśli nie przyjmą go do BrainShake, to niech startuje do Wyborczej ;)

Dwa razy więcej fanów niż Grzegorz  zdobyła Julita Zawadzka, która również szuka pracy poprzez Facebook. Mimo okropnego awataru, Fan Page Julity wygląda całkiem nieźle, szczególnie jeśli chodzi o informacje. Stanowił połączenie CV oraz „pamiętnika” dokumentującego szukani pracy, rozmowy kwalifikacyjne itp. Przeglądając serwis znalazłem również strony dalekich znajomych, w tym Tomka Felczaka, który rozgląda się za posadą w Warszawie. W jednym z najnowszych wpisów Tomek zakomunikował, że dzięki Fan Page’owi otrzymał ciekawą propozycję pracy. Osobiście jednak razi mnie dyskusja zatytułowana „do roboty kurwa” – działa na mnie jak pijackie fotki zamieszczone Naszej-Klasie. Ale jeśli cel został osiągnięty to nic mi do tego ;)

Z pracą jak z marką

Z badań e-marketer.com wynika, że spece od HR przeczesujący Internet w poszukiwaniu informacji o kandydacie do pracy, najczęściej zwracają uwagę na kilka elementów: nieodpowiednie fotografie, informacje o piciu i zażywaniu narkotyków; złe wyrażanie się o poprzedniej firmie, szefach, pracownikach i klientach; umiejętności komunikacyjne (czyli jak prowadzony jest profil); wpisy świadczące o radykalnych poglądach (np. w kwestii rasy czy religii) oraz kłamstwa dotyczące kwalifikacji. Z doświadczenia wiem, że powyższa lista obszarów zainteresowań jest prawdziwa – sam kilkukrotnie ją stosowałem.

E-marketer.com przepytał również HR-owców, co decyduje o zatrudnieniu kandydata po przejrzeniu jego profilu w social media. Okazało się, że jednym z najważniejszych czynników jest odpowiednia prezentacja sugerująca, że osoba doskonale pasuje do polityki i filozofii firmy. Duży plus otrzymuje również kandydat, którego wpisy potwierdzają doświadczenie zawodowe w danej kwestii. Na kolejnych pozycjach uplasowały się: posiadanie profesjonalnej strony internetowej, kreatywność, umiejętności komunikacyjne, szeroki obszar zainteresowań oraz referencje z poprzednich firm.

Biorąc pod uwagę powyższe elementy, przytoczone przez mnie Fan Page dostarczają niewielkiej ilości informacji o kandydacie. Przypuszczam jednak, że ta tendencja szybko się zmieni. Na razie osoby poszukujące pracy w ten sposób mają jedną przewagę – nad Wisłą to ciągle nowość. Otwarte zakomunikowanie celu samo w sobie uważane jest za interesujące- przynajmniej dla niektórych.

Poszukiwanie pracy poprzez social media szybko zbliży się do sposobu prezentacji i komunikacji marki, w tym atrakcyjności, przejrzystości i kreowaniu zaangażowania społeczności. Przypuszczam, że będzie się to wiązać również z wzrostem kompetencji osób zajmujących się rekrutacją poprzez Internet. Sam Fan Page po prostu przestanie wystarczać – trzeba będzie się postarać o dobre prowadzenie. A tu już wchodzimy na szerokie pola strategii.

A jeśli już jesteśmy przy social media, strategii i pracy, to też mam swój profil na Facebooku :)

———————-

Photo by: Kambodiaforkidsorg/www.flickr.com

Komentarze

About the Author

Bartek Brzoskowski - Moją pasją są przede wszystkim social media - media społecznościowe... w praktyce. Zajmuję się koncepcjami komunikacji, marketingiem internetowym i marką w sieci. Kreuję, przygotowuję i egzekwuję. Kontakt: bartek@brzoskowski.pl