Po wielu zapowiedziach, tajemniczych testach i kilku dużych słowach Solaris Gate wystartował. Projekt „ który ma wielu ojców” zainaugurował działalność niezbyt hucznie – od średniej jakości konferencji. Ale w sumie nie to jest w nim najważniejsze.
Od 4 marca na stronach Solaris Gate pojawił się panel logowania, co oznacza, że projekt ruszył. Było kilka niespodzianek i z pewnością znalazło się kilka funkcjonalności, na które warto zwrócić uwagę. Cała idea została jednak przekazana na szybko, mętnie i nieco niestarannie. Nie kupiłem jej. Hasła „dotychczas pewne były tylko śmierć i podatki. Mamy nadzieję, że od dzisiaj pewne będą tylko podatki” po prostu mnie rozłożyły.
Marketing Wielkich Słów
Tym, czego nie znoszę u wielu marketingowców jest używanie słów takich jak „Prawda” Nadzieja czy… Nieśmiertelność. Jako absolwent filozofii przywiązuję do nich większą wagę. Jako człowiek zajmujący się marketingiem i społecznościami wiem, że używanie wielkich słów jest ryzykowne. Wielkie słowa rozbudzają oczekiwania, które czasami trudno zaspokoić. Wydaje mi się, że Solaris Gate ma ten sam problem. Hasła wokół których zbudowano pierwotny marketing projektu sprawiły, że część odbiorców od razu uznała je za nierealne i wybujałe. I to jest normalna reakcja.
Wielkie słowa potrafią zaszkodzić marce – Solaris Gate zrozumiało to chyba gdzieś na przełomie 2009/2010. Wówczas w generowanych materiałach dało się zauważyć rękę speca od PR – „nieśmiertelność” została zastąpiona przez „uwiecznienie” . Jak dla mnie – słowo nieco mniejsze, ale wciąż abstrakcyjne. Co więcej, wielkie słowa wyraźnie rzutują na odbieranie Solaris Gate także teraz.
Dlatego jednym z najważniejszych wyzwań stojących przez marką jest nie tylko pozyskanie klientów, ale również pozbycie się abstrakcji, których rozumienie przychodzi nam z trudem. Jedno wynika z drugiego – ludzie nie zapłacą za usługę, której nie rozumieją. Nie przestaną również kiepsko mówić o serwisie, o którym niewiele wiedzą – nic poza krążącymi po Sieci, nieco sekciarsko brzmiącymi hasłami.
Solaris Gate – z czego składa się Multisfera
Konferencja przyniosła wyjaśnienie tego, czym w przeciągu najbliższego roku-dwóch lat będzie projekt. Z założenia Multisfera będzie powiększać się o nowe usługi (chociażby o tajemniczy Power Language, który wg słów pana Tymochowicza jest językiem ideograficznym opracowanym w ten sposób, że będzie można pisać nim na klawiaturze komputera czy telefonu), więc trudno mówić o jej ostatecznym kształcie. Na razie Solaris Gate składa się z czterech połączonych z sobą serwisów: Arki, Rebelii, Comm21 oraz eAkademii.
eAkademia i Arka były najwcześniej znanymi serwisami wchodzącymi w skład Solaris Gate. Oba padły również ofiarami Marketingu Wielkich Słów. Jak wskazuje sama nazwa, Arka ma służyć do przechowywania wszelkich informacji wygenerowanych przez właściciela konta. Nie wiem w jaki sposób dane będą kompresowane, ale sądzę, że podstawowy pakiet Arki, oferujący 50 GB, to ciut za mało.
O tym, że info będzie przechowywane w „jednym z najbezpieczniejszych miejsc na Ziemi” – Swiss Fort Knox (SFK), wie już chyba każdy, kto nieco bliżej przyglądał się projektowi. Podczas konferencji solennie zapewniano, że nawet jeśli użytkownik przestanie opłacać swoje konto (pierwsze 2 lata to 97 zł netto), to jego dane nadal będą przechowywane w SFK.
Oprócz właściciela konta, dostęp do zgromadzonych danych ma mieć tzw. sukcesor, który będzie korzystał z konta przodka w taki sposób, w jaki ten za życia uzna za stosowane (czyli kwestia ustalenia poziomów prywatności). Mnie interesuje jednak, co się stanie, jeśli firma Infinity upadnie. W jaki sposób sukcesor będzie miał dostęp do zgromadzonych danych. Jakie w ogóle gwarancje daje firma, że za 60 lat ktokolwiek będzie miał dostęp do zgromadzony danych? Tego się podczas konferencji nie dowiedziałem. Obiecano mi odpowiedź, więc grzecznie na nią poczekam. Kiedy przyjdzie, z pewnością zamieszczę ją na blogu.
Z kolei eAkademia to forma platformy warsztatowo-edukacyjnej, którą pan Tymochowicz zamierza wykorzystać do sprzedaży swoich kursów. Próbki tego przedsięwzięcia – w postaci wykładu z Komunikatu Otwartego – jakiś czas temu miało okazję posłuchać ok. 3 tys. internautów.
Rebelia i Comm21 to typowe rozwiązania społecznościowe i crowdsourcingowe. Z tego co zrozumiałem Rebelia będzie miejscem, w którym użytkownicy będą mogli zgłaszać swoje pomysły i uwagi ad. ulepszeń i działania serwisu. Z kolei Comm21 (community?) to poznawanie znajomych, dodawanie do kontaktów itp. Czyli typowy social.
O ile liczba i przeznaczenie serwisów tworzących Multisferę od pewnego czasu były znana (lub można się było ich domyślić), o tyle dodatkowe fukcjonalności przedstawione na konferencji były nieco zaskakujące.
Solarisdrive – wieczny pendrive (znów nieszczęśliwy Marketing Wielkich Słów), który będzie przydatny jedynie właścicielowi (np. ze względu za zaawansowane algorytmy szyfrujące). Ta funkcjonalność wydaje mi się interesująca ze względu na możliwość zabezpieczania ważnych danych. Pełen zapis jego zawartości pendrive’a jest również przechowywany z SFK, natomiast w przypadku zgubienia/kradzieży urządzenia, kurier dostarczy nowiutki egzemplarz, który – po podłączeniu do komputera – ściągnie dane zapisane w Solaris Gate. To rzeczywiście może być ciekawe.
Kapsuła DNA – vel Projekt Amber. Pięknie się nazywa, ale chodzi o włos z cebulką umieszczony w kapilarze ze szkła kwarcowego… zatopionego w bursztynie i… owiniętego paskiem z nierdzewnej stali. Tłumaczenie dra Tomasza Huzarskiego, że…
Przechowanie DNA zabezpiecza możliwość wykonania w przyszłości badań genetycznych, określających predyspozycje do rozwoju chorób, np. nowotworowych
… każe mi się zastanawiać, czy ta usługa skierowana jest przede wszystkim do ludzi zagrożonych łysieniem. Bo skoro w przyszłości mogą wypaść mi włosy to wtedy jest sens przechowywania włosa. Chociaż może taniej byłoby to zrobić wkładając go do szczelnej torebki i deponując w banku ;)
Mam wrażenie, że ten produkt został stworzony przede wszystkim dla fajnego opakowania. No chyba, że ktoś ma nadzieję, na sklonowanie w przyszłości. Cóż – w Ameryce się zamrażają a w Polsce będą zatapiać włosy w bursztynie.
Avatar – zdecydowanie najciekawsza funkcjonalność . Avatar to trójwymiarowy skan głowy, który ma również mówić i ogólnie uczyć się zachowań właściciela serwisu. Zbieżność z „tym” Avatarem jest nieprzypadkowa – celem było oczywiście przyciągnięcie uwagi. W przyszłości awatar ma niemal stać się użytkownikiem konta; mam jednak wrażenie, że w najbliższej przyszłości będzie jednak wirtualną sekretarką.
Z wywiadu jakiego Piotr Tymochowicz udzielił jednej ze stacji telewizyjnych wynikało natomiast, że dla swojego ma poważniejsze zadania. Jakie? Ano powielić go i… wysyłać na szkolenia. Oczywiście jako prowadzącego. Tego pomysłu na razie nie skomentuję – wolę przeanalizować marketing i zastanowić się nad wartością głoszonych tez. A co do tych mam poważne wątpliwości.
Wątpliwe Solaris
Wątpliwości nasunęły się głównie po zakończeniu konferencji. Przede wszystkim:
1) Doświadczenie marki – jednym z najsilniejszych doświadczeń wpływających na znajomość marki jest doświadczenie fizyczne (np. próbki perfum, dni otwarte itp.). Przy sprzedaży tak abstrakcyjnej idei, jaką jest Solaris Gate, aby odpowiednio ją przedstawić trzeba się podwójnie napracować. Mam wrażenie, że ta praca nie została wykonana i z konferencji nie dowiedziałem się najważniejszego: PO CO? Po co stworzono Solaris Gate? Dlaczego warto zdeponować tam swoje dane itp.? Rozumiem, że marketing dopiero ruszy, bo nie wierzę w to, że ludzie rzucą się na coś czego nie znają.
2) Świadomość – jednym z jej elementów jest zdawanie sobie sprawy z własnego istnienia (tzw. samoświadomość; patrz Wikipedia). Zupełnie nie przekonuje mnie to, że zebrane dane, opracowanie mapy świadomości (taka funkcjonalność istnieje w Arce), poznawanie uczuć itd. sprawią, że Solaris Gate będzie w stanie odtworzyć moją świadomość. No chyba, że twórcy serwisu mają na myśli łacińskie korzenie świadomości – conscientia czyli „z wiedzy”.
Postulowany sukcesor będzie w stanie odczytać zgromadzoną przeze mnie wiedzę, również tą dotyczącą moich stanów i odczuć (chociaż to sprawa subiektywne, a więc kwalifikacja tego jako „wiedzy” staje się nieco wątpliwa). Nie wierzę jednak w to, że posiadając tą wiedzę będzie w stanie odtworzyć czy poznać mnie jako człowieka. A taką tezą żongluje Solaris Gate. Całość jest czymś więcej niż sumą części.
3) Wieczność – gwarancja przechowywania czegoś na zawsze to bardzo odważna gwarancja. Szczególnie w aspekcie niedawnych słów pana Tymochowicza „prawdopodobieństwo tego że minie sto lat jest identyczne do tego, że minie jeden dzień”.
Plany
Potwierdziły się informacje dotyczące planów ekspansji serwisu. Mimo, że na dobre nie rozpędził się w Polsce, Solaris Gate planuje uruchomić ponad 40 wersji językowych. Na pierwszy ogień pójdą rynki rosyjski, amerykański i chiński. Zgodnie z zapowiedziami pierwsze efekty mają być widoczne pod koniec 2010. Spółka Infinity przygotowuje się również do wejścia na giełdę – dokładnie do debiutu w New Connect.
W ciągu nadchodzącego roku firma ma również zamiar pozyskać 60 tys. zarejestrowanych użytkowników: 30 tys. z Polski, 30 tys. z zagranicy. Jeśli plany się powiodą, Solaris Gate stanie się tym samym projektem dochodowym. Dodam, że serwis będzie zarabiał na abonamencie za utrzymanie kont i model biznesowy nie przewiduje emisji klasycznych reklam banerowych. Jednym odstępstwem branym pod uwagę jest umieszczanie reklam w zamian za zniżki na produkty dla użytkowników Solaris Gate. I to by było na tyle jeśli chodzi o plany finansowe.
Przewidywania ruchów marketingowych się nie podejmę… ale na miejscu Solaris Gate zacząłbym od zapewnienia możliwie pełnej, ogólnie dostępnej informacji o usługach.
Nieco zaskakująca była deklaracja pana Tymochowicza ad. zainteresowania projektem przez Google. Dokładnie chodzi o zbliżające się rozmowy z „przyjacielem twórców Google” (dam, że dla reszty ludzi z zarządu firmy informacja też wydała się nowością). Jak wiemy, z przyjaciółmi różnie bywa.
Konferencja Solaris Gate
I na koniec cukiereczek, czyli wrażenia z samej konferencji. Poza miłą rozmową z panem Jackiem Dudzicem (dyrektorem ds. marketingu Infinity) całą konwencją byłem nieco zaskoczony. Mała, nieco ciemna salka całkowicie nie pasowała do moich oczekiwań podsyconych Marketingiem Wielkich Słów. Sztuczne brawa padające z jej kątów były naprawdę niepotrzebne (to nie jest akurat wina organizatorów, ale mentalności co niektórych osób).
Świetna prezentacja Avataru była zdecydowanie zbyt krótka. Działała na odczucia i wywoływała emocje, ale gaszenie świateł dla kilkunastosekundowego filmiku to przesada. Zaskoczyła mnie nieco sekciarska atmosfera i wypowiedzi bliżej nieznanych (mi )osób, które zaczęły prawić coś o duchach, obrazie uczuć religijnych, wchodzeniu świadomości do ciała itd. Jeśli tego typu treści mają podkręcić aurę dziwności tego przedsięwzięcia to po tego typu przemowach skłaniałbym się raczej ku dziwaczności ;) Całość było przepełniona piękną teorią, zaś konkretów nie wystarczyło nawet na 15 minut.
Moja rada – kiedy następnym razem będziecie zwoływać konferencję poświęconą Solaris Gate (a nie wątpię, że będą ku temu okazje), zamiast kolejny raz opowiadać o jego innowacyjności , na konkretnym przykładzie pokażcie jak działa. Wtedy lepiej zrozumiem o co w tym wszystkim chodzi.
P.S
Proponuję raz jeszcze przejrzeć serwis pod katem stylistyki słowa i rzeczy takich jak chociażby favikony. Przyjęty model biznesowy zakłada, że użytkownik staje się klientem, więc lepiej, żeby towar był porządnie zrobiony. Radzę również zrezygnować z aury tajemniczości na rzecz informacji. No chyba, że chcecie kierować serwis do zbzikowanych fanów kosmitów i Danikena.
————–
Foto: www.solarisgate.pl
Zdjęcia wewnątrz postu: materiały prasowe zawarte w prezentacji ppt






Pingback: mafiok: Solaris Gate cdn. Ładnie ujęte w słowa jest tutaj, to co otagowany flaker, kupilemodradzam | flaker.pl