Dzisiaj będzie lokalnie, ale całkiem interesująco. Wszystko za sprawą Włodzimiesza Ka, który w Łodzi reklamuje Port Łódź. Również w social media.
Tajemniczy Włodzimiesz
To co z pewnością udaje się Włodzimieszowi Ka to utrzymanie tajemniczości. Znajomi spece od reklamy węszyli w tym robotę Satchi&Satchi, który ponad miesiąc temu przejął agencję Team One, która z kolei przygotowywała kampanię reklamową IKEA w Łodzi. Jeśli wierzyć mailowi, który otrzymałem od Włodzimiesza, Satchi &Satchi nie ma z kampanią nic wspólnego. Stoją za nią 3 agencje: łódzka Thelma Group (PR), Endorfina oraz Red 8.
Akcja promocyjna ruszyła w poniedziałek (1 marca). W Łodzi pojawiło się kilka (przynajmniej 2)… latarń morskich. Z tego co zauważyłem latarnie przemieszczają się po Łodzi pojawiając się w rożnych jej punktach (chyba, że ktoś ukradł je z miejsc, w których stały dzień wcześniej). Buzz powstał – o akcji napisały lokalne media. Działania ATL to natomiast billboardy z hasłem „Żądamy Portu dla Łodzi”. Do tego dochodzi oczywiście to co mnie interesuje najbardziej, czyli działania w socialu. A te – na razie – jakoś do mnie nie przemawiają.
Włodzimiesz i social media
Profil Włodzimiesza Ka pojawił się na Naszej-Klasie, Facebooku oraz Blipie. Szczególnie ważny jest pierwszy serwis – to jedna z pierwszych znanych mi kampanii, która postanowiła wykorzystać potencjał drzemiący (czasami mam wrażenie, że jednak śpiący głębokim snem sprawiedliwego) w NK i Śledziku. Dziwię się natomiast, że pod uwagę nie wzięto Flakera, który być może nie ma dziesiątek tysięcy kont, ale dysponuje bardzo zwartą społecznością.
Ogólnie nie lubię tłumaczeń „pierwszego dnia” , czyli, że akcja dopiero startuje, więc trzeba chwilę poczekać. Oczywiście będę czekał, bo samo imię Włodzimiesz Ka uznaję za majstersztyk żonglowania słowem. W działaniach w social media czegoś mi jednak brakuje.
Zacznę od tego, że akcja sprawia na mnie wrażenie zmiksowania kreacji Kostka i Sosny (kampania Kumpel z Przeszłości – 1944 LIVE prowadzona na Facebooku przez agencję San Markos. Moim zdaniem jedna z lepszych akcji ostatniego czasu) oraz „polowania na warszawy” towarzyszącego wejściu IKEA do Łodzi (w różnych miejscach Łodzi parkowano warszawy z paczkami z IKEA na dachu. Łodzianie zaczęli je fotografować i wrzucać m.in. na Blipa).
Właśnie to pomieszanie wzbudza we mnie mieszane uczucia. Kapitan Włodzimiesz Ka przeprowadza się do Łodzi, ponieważ odnalazł tu swoją ukochaną (Łódź to kobieta?) i rozpoczyna walkę o stworzenie tu portu. Ten nieco ckliwy element zupełnie „nie gra” mi z tematyką profili – obecnie są to latarnie. Być może się czepiam i wszystko wyjaśni się już niedługo, ale taki dysonans jakoś mnie zniechęca.
Chcę zostać w Łodzi, przy boku kobiety, którą pokochałem od pierwszego spojrzenia. Jest tylko jeden problem – nie mogę tu „rzucić kotwicy”, bo Łódź nie ma portu…
No, szanowny Panie, czasami dla kobiety trzeba wybierać – tak podsumowałbym opis kapitana zamieszczony na Facebooku.

Najliczniejszym profilem Włodzimiesza Ka jest ten na Facebooku, na drugiej lokacie znalazł się Blip, zaś Nasza-Klasa ledwo zipie. Mam wrażanie, że kapitan nie zostawia łodzianom w socialu zbyt dużo pola do popisu. Może warto by – tak jak Red Bull – pozwolić mieszkańcom miasta na szukanie latarń w mieście, fotografowanie i wrzucanie na FB, czy NK (oczywiście nie za darmo). Ponieważ nie mam informacji na temat kolejnych etapów projektu, w kwestii zaangażowania userów nie będę się wypowiadał. Mam nadzieję, że taki element przewidziano a przekaz nie będzie jednostronny.
Z maila od kapitana Włodzimiesza dowiedziałem się również, że profile w społecznościówkach mają wspomagać stronę internetową Portu oraz informować łodzian o wydarzeniach w przestrzeni miejskiej. Z kolei biorąc pod uwagę fakt, że w kreacji palce macza również Endorfina, spodziewam się jakiegoś fajnego eventu. Kampanię będę obserwował i postaram się podsumować pod koniec marca, kiedy Port Łódź zostanie oficjalnie otwarty.
P.S.
W moich rozmowach m.in. z Łukaszem Dębskim pojawiły się wątpliwości co do „legalności” profilu na Facebooku w kontekście polityki serwisu. Zgodnie z regulaminem, firmy, kampanie reklamowe itp. mogą zakładać Fan Page, zaś osoby prywatne – profile. Tymczasem konto Włodzimiesza Ka stanowi miks jednego i drugiego. Marta Szczepańska (agencja K2) przypomniała jednak, że profile Kostka i Sosny również działały na tych samych zasadach i Facebook nikomu nie robił problemu.
——————-
Zdjęcie: Włodzimiesz Ka
- Cross.tv czyli Facebóg z Tobą ;)(Średnie podobieństwo)
- Kupa w buzi - może i obrzydliwe ale działa!(Małe podobieństwo)
- Ekologiczna reklama na… liściach(Małe podobieństwo)
- Lato – czas kampanii społecznych(Małe podobieństwo)
- Turbodymoman, czyli nie jestem targetem. Znów(Małe podobieństwo)



No ciekawe czy Włodzimiesz się odezwie do nas np. na blip.pl czy będzie prowadził monolog o Łodzi i porcie, bo jak na razie pustka, a widać było, że przez długi czas był na serwisie aktywny.
Kampania bardzo fajnie pomyślana, gra słowami bardzo dobra, aż nie mogę doczekać się weekendu żeby „poszperać” w Łodzi i szukać tych latarni.
A co do legalności profili to moim zdaniem jakby ktoś zgłosił to do FB, że narusza regulamin, to by go skasowali. Tak samo byłoby w przypadku Kostka i Sosny. Oby to się nie stało.
Z tym Facebookiem pewnie masz rację – ale ja ich zgłaszać nie zmierzam
Co do legalności profilu na FB. IMHO problem w tym, że w facebooku nie ma ludzi, którzy władają naszym językiem i to utrudnia/blokuje im możliwość sprawnej reakcji na profile niezgodne z regulaminem.
FB szuka ludzi z Polski, więc prawdopodobnie to się zmieni. Ja zgłosiłem kilka profili, które łamią ewidentnie regulamin – są obecne do tej pory.
Tak więc, teraz może jeszcze się im uda, ale za jakiś czas ktoś może poważnie ucierpieć.
Hmm faktycznie na grę słów nie zwróciłem uwagi, po mieście jakoś mało się poruszam więc i latarnie mnie ominęły ale zauważyłem własnie usilnie zaistnienie na Blipie. Takie trochę sztuczne, jak dla mnie (choć się nie znam) to takie suche teksty jakie wrzuca kapitan na Blip, zero dyskusji interakcji (no chyba ze na priv). Dla mnie to wygląda jeszcze gorzej niż podpięcie RSS pod jakąś stronkę, tak jak robią to jakieś portale. No chyba ze faktycznie wciąganie społeczności nie działa i interesują się tylko tym osoby które zajmują sie reklamą i mediami.
To że gazety podchwyciły, to chyba jakiś deal, bo sztucznie te informacje prasowe wyglądają, takie jakby na silę pisane. Na forum Gazety nawet zjechali moją koleżankę za „tekst sponsorowany”
Jak już wspominałem gra słów to po prostu majstersztyk… ale na tym fajność kampanii się kończy. Jest nudna, sztampowa i bez pomysłu – szczególnie w social media. Do tego niejasny przekaz, który być może wynika z tego, że za projekt wzięły się 3 agencje. I mamy efekty.