Facebook: więcej, bardziej, semantyczniej

Facebook: więcej, bardziej, semantyczniej

Na konferencji f8 Mark Zuckerberg ujawnił najbliższe plany Facebooka. Rewolucyjnymi bym ich nie nazwał, ale uwagę z pewnością warto na nie zwrócić.

Zacznę do tego, że amerykańskie pogadanki oraz kazania telewizyjnych kaznodziejów są bardzo podobne. W obu przypadkach wyrażenie „really powerful” leje się strumieniami. Nic dziwnego, że konferencja Facebooka  również się na tym opierała. Sam Zuckerberg przybrał pozę proroka, który z wyżyny sceny ogłasza zgromadzonym swoje plany. Mimo, że atmosfera rewolucyjności aż kipiała (a Zuckerberg sam śmieje się ze swoich dowcipów), część z pomysłów wcale rewolucyjna nie jest, zaś o  innych wspominano już od jakiegoś czasu. Zuckerbergowi trzeba jednak oddać honory – w końcu to Facebook, a nie kto inny, wprowadza je w życie.  Co dokładnie?

Chyba najważniejszym – i wzbudzającym najwięcej kontrowersji – pomysłem jest wprowadzenie Open Graph. Kontrowersyjny dlatego, że  Zuckerberg zamierza udostępnić serwisom zewnętrznym nie tylko nasze dane, ale również informacje o naszej działalności. Każdego użytkownika da się zdefiniować poprzez charakter jego działalności w sieci – jego kontakty, ulubione strony, „lubiane” filmy, obrazki, spotkania itd. Całość tych zależności można przedstawić w formie grafu.

Lubiane filmy... [fot.LiveStream/Facebook.com

Używając Facebook Connect użytkownik może zalogować się do innego serwisu a wtedy… serwis zewnętrzny powiąże jego działalność w Facebooku z własnymi funkcjonalnościami polecając mu np. określone restauracje z chińskim jedzeniem, które tak bardzo lubi. Pokaże również, co lubią – i robią – jego znajomi.

„]Open Graph [fot.LiveStream/Facebook.com]

Open Graph [fot.LiveStream/Facebook.com

Open Graph działa oczywiście w drugą stronę – w Facebooku pojawiają się informacje o aktywności w serwisach zewnętrznych. Halo? A czy powiązania kont FB  z Twitterem, You Tube’em i paroma innymi to nie Open Graph? Wychodzi na to, że nie – Open Graph ma połączyć wszystkie grafy w jeden, umożliwiając jednocześnie zgrabne (prawie semantyczne) selekcjonowanie prezentowanych treści. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w praktyce – przynajmniej na razie lista wspieranych typów (jedna z właściwości określanych przez protokół) nie zapiera tchu w piersiach.

Z Open Graph są – oczywiście – powiązane społecznościowe widgety (pluginy). Oprócz znanego już pluginu do Fan Page’a, w serwisach pojawiły się już nieco bardziej szczegółowe aplikacje. Przykładowo: logując się na stronę i czytając artykuł, w okienku obok możesz zobaczyć listę znajomych, którzy lubią daną treść.  Inny plugin pokazuje aktywność znajomych w szerszym kontekście (kto, co  i kiedy), zaś trzeci wyświetla rekomendacje dodane przez znajomych. Całość łączy z kolei social bar, w którym można śledzić wszystkie aktywności swoich kontaktów. Biorąc pod uwagę to, że na świecie ponad miliard stron ma u siebie przycisk „I Like It!”, to może być rzeczywiście „really powerful”. Szczególnie dla marketerów.

Widget z rekomendacjami [fot. LiveStream/Facebook.com]

Widget z rekomendacjami [fot. LiveStream/Facebook.com

To co w Facebooku wydaje mi się zabawne, to prezentacja szczerego przekonania, że ludzie, którzy w nim „istnieją”, są tam przede wszystkim ze względu na czyste pragnienie uczestnictwa w społeczności. Sam case BurgerKinga (Whopper Sacrifice), a dodatkowo życiowe doświadczenie, każą twierdzić, że jest to wyjątkowo naiwne przekonanie.  Z drugiej jednak strony – niezależnie od powodów posiadania konta w serwisie – użytkownicy Facebooka są średnio 4 razy bardziej aktywni (również poza serwisem) niż użytkownicy innych społecznościówek. Wizja Zuckerberga sprowadza się zatem do nowego modelu Open ID, w którym osoba jest definiowana poprzez sposób w jaki korzysta z Facebooka i serwisów zewnętrznych powiązanych z Facebookiem.

Ciekawostki:

Magic Five – teoria o której wcześniej nie słyszałem, a którą podzielił się ze słuchaczami Brad Taylor. Chodzi o to, że obecność tylko (i aż) 5 znajomych odwiedzających dany serwis/korzystających z usługi wpływa na to czy Ty również zrobisz to samo. Pewnie ma to coś wspólnego ze społecznym dowodem słuszności, ale chyba nikt specjalnie takich badań nie przeprowadzał ;)
Real Time – zakup FriendFeed to działanie, które pozwoli prezentować – i dystrybuować – treści w czasie rzeczywistym. Cytując opinię Mashable, to będzie Facebookowy odpowiednik Google Buzz.

Docs.com – to chyba największa niespodzianka – wspólna „open docsowa” platforma Microsoftu oraz Facebooka. Na razie można ją jedynie oglądać (docs.com), ale podobno już niedługo będzie można korzystać z niej w całej rozciągłości. Dodam, że całość oparto o Office 2010 – znacznie szerzej pisze o tym Grzegorz Marczak.

One Step Permission – co do tej funkcjonalności mam wątpliwości natury etycznej – czy można narzucać takie rozwiązanie? Facebook uznał, że można i teraz za pomocą jednego kliknięcia użytkownik wyraża zgodę na wysyłanie przez aplikację maili informacyjnych (np. handlowych), udostępnia informacje o swoich statusach i działalności (co obejrzał, co przeczytał itp.) oraz własne zdjęcia i filmy. To aż się prosi o wykorzystanie przez reklamodawców. Oczywiście powstaje pytanie czy coś przeciwko takiemu rozwiązaniu będą mieli użytkownicy Facebooka.

One Step Permission [fot.LiveStream/Facebook.com]

One Step Permission [fot.LiveStream/Facebook.com

Prawdziwa społeczność, błyskawiczne informowanie i upraszczanie serwisu (czy aby nie nad miarę?) –  to hasła wokół których krążyła środowa prezentacja. Ale czy przypadkiem nie jest z nimi tak jak z tą wiarą w aktywność w Facebooku dla samej idei bycia bliżej z innymi ludźmi.

—————–

Fot. LiveStream/Facebook.com
PODOBNE WPISY:----------------------

About the Author

Bartek Brzoskowski - Moją pasją są przede wszystkim social media - media społecznościowe... w praktyce. Zajmuję się koncepcjami komunikacji, marketingiem internetowym i marką w sieci. Kreuję, przygotowuję i egzekwuję. Kontakt:bartek@brzoskowski.pl