To zaskakujące, jak z zatrudnienia człowieka zajmującego się społecznościami można zrobić wiadomość dnia. Rick Wion znalazł pracę w McDonald’s jako social media manager. Nie wiem czy to powód do wiwatowania, ale na pewno można przypomnieć jedną z ważniejszych akcji McDonald’s w socialu.
O strategii budowania marki przez McDonald’s pisałem dawno temu, w jednym z moich pierwszych postów. Warto go przeczytać, ponieważ z sieci zniknęła już prezentacja obrazująca sposób podejścia koncernu do komunikacji marki w społeczności. A tym właśnie będzie zajmował się Rick Wion. Szczerze mówiąc dziwię się, że McDonald’s zatrudnia speca od socialu dopiero teraz – marka jest obecna w społecznościach od kilku lat. Przez ten czas McD korzystał z usług agencji GolinHarris, tej samej w której Wion przygotowywał kampanie dla… McDonald’s. Moim skromnym zdaniem McD wreszcie poszedł po rozum do głowy i:
- zaoszczędzi nieco pieniędzy
- skróci proces komunikacji firma-agencja
- ma na swoim pokładzie człowieka, który będzie szkolił innych ludzi
Na ten krok koncern powinien zdecydować się dawno temu. Trudno nie przyznać racji komentatorom, którzy decyzję o zatrudnieniu Wiona uznają za dowód na to, że McDonald’s przestał traktować social media jak chwilową modę. Z drugiej jednak strony o podobny krok jakiś czas temu uczyniła już duża część agencji interaktywnych i domów mediowych – również w Polsce. PRowcom marki udało się przekształcić nowe etat w super-newsa, bo przecież social media to chwytliwy temat wśród dziennikarzy.
Faktem jest, że dla wielu „social media guru” zatrudnienie Wiona samo w sobie stało się potwierdzeniem siły i potencjału drzemiącego w social media. Osobiście też wierzę w ten potencjał , ale przede wszystkim dzięki temu, że na co dzień obserwuję jak działają serwisy społecznościowe.
McDonald’s wykorzystuje je całkiem dobrze (za wyjątkiem StationM, który w mojej opinii jest porażką) i nie sądzę, żeby wraz z pojawieniem się na pokładzie Wiona coś w tej kwestii miało się zmienić. Manager będzie się zajmował przede wszystkim… profilem na Twitterze (który od mojego ostatniego postu o marce urósł o kilkanaście tys. followersów), tworzeniem strategii zaangażowania oraz strategia komunikacji w regionalnych oddziałach koncernu.
Kwestię strategii Wion ma już opanowaną – dla McDonald’s przygotowywał m.in. serwis whatcamesfirts.com, którego zadaniem było przekazanie Amerykanom, że McD oferuje – w zestawach śniadaniowych – nie tylko kanapki z jajkiem, ale również z kurczakiem.
Jak sprawić, żeby ludzie mówili o kanapce?
Pod hasłem „kurczak na śniadanie” postanowiono wygenerować dyskusję na temat tego, czy chickenburgery to dobry pomysł na najważniejszy posiłek dnia. Jednym z głównych kanałów (ale nie jedynym) był prosty serwis internetowy, w którym „walczyły” między sobą jajko i kura. Oba można było spersonalizować, dodać własne zdjęcie i zaprogramować kroki tańca. Jajko i kura rywalizowały na parkiecie w takt jednego z kilku gatunków muzyki. Informacja o stronie została najpierw wysłana do 1.4 mln klientów zarejestrowanych w bazie danych koncernu – viralowy charakter serwisu miał za zadanie przyciągnąć potencjalnych klientów.
W ciągu pierwszego miesiąca działalności witrynę odwiedziło ponad 150 tys. użytkowników, zaś 40 tys. z nich wystawiło swojego kurczaka/jajko do pojedynku. Serwis działa nadal, więc ciągle możecie spróbować swoich sił. Akcję wspomagały ponadto relacje z blogerami, WOMM, publikacje w serwisach konsumenckich oraz tradycyjnej prasie. Efektem było ponad 1,1 tys. postów na blogach oraz 11,5 tys. dyskusji w sieci. 15 maja 2008 nowa kanapka McDonald’s znalazła się na 15 miejscu wśród tematów najczęściej poruszanych w internecie.
Wion zajmował się większością akcji dla McD, więc wujek Ronald zrobił krok w dobrą stronę.
————–
fot. whatcamefirst.com



Komentarze