Śmierć Prezydenta…

Śmierć Prezydenta…

Śmierć pary prezydenckiej i kilkudziesięciu innych osób to szok, po którym Polacy będą się długo otrząsać. Dzisiaj rano zostaliśmy bez połowy polskiego rządu i dowództwa polskiej armii. To gigantyczny cios… na którym co niektórzy usiłują zbić kapitał.

Pomijam gorączkowy ton i tzw. „szycie”, które widoczne było relacjach TVN24 – przypomniało mi to dwa wydarzenia: zamach na World Trade Center i śmierć Jana Pawła II. W obu przypadkach rozmiar tragedii poćwiartowano i sprzedawano na targu. Dzisiaj jest podobnie. Warto postawić pytanie: czy sprzedawanie „takich” informacji w „taki” sposób jest odpowiednie. Bo adekwatność do sytuacji to również jeden z elementów świadczących o sile i polityce marki.

Z pewnością przekona się o tym Nasza-Klasa, która bardzo szybko stworzyła… oficjalny profil Katastrofy Lotniczej w Smoleńsku. Każdy mógł zamieścić na profilu swój prezent –żałobną wstążkę. Niemoralność tego pomysłu zauważono dopiero po gwałtownych reakcjach społeczności m.in. Blipa oraz kiedy screen profilu błyskawicznie znalazł się na głównej stronie Wykopu. Katastrofę Lotniczą zmieniono więc na „Informacje o Katastrofie Lotniczej”, usunięto możliwość przesyłania podarunków i zlikwidowano galerię zdjęć. To zastanawiające, że serwis pokroju NK nie pokusił się o skomentowanie sprawy i szybkie przeprosiny za „błąd” i „zachowanie nieadekwatne do sytuacji”.  Informacja poszła w świat, więc chyba warto by powiedzieć kilka słów na ten temat. Strategia udawania, że nic się nie stało nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Kontrowersyjny profil na Naszej-Klasie

O reakcji światowych agencji informacyjnych oraz głównych polskich portali chyba nie trzeba mówić. Wygenerowany ruch był ogromny: w pewnej chwili padł Onet. Podobnie miała się sprawa z sieciami komórkowymi: dodzwonienie się gdziekolwiek poprzedzone było wieloma nieudanymi próbami. Warto dodać, że serwisy niektóre, jak Gazeta.pl, zdecydowały się na nieemitowanie reklam.

Kilka słów o reakcjach w social media. To, że większość ludzi jest w szoku jest zrozumiałe. Niektórzy internauci postanowili jednak wykorzystać tragedię do promocji własnych blogów. Na Blipie kilkukrotnie na trafiłem na posty w stylu „zdjęcia z katastrofy u mnie na blogu”. Nie wiem czy w przypadku blogu poświęconego IT ma to jakikolwiek sens. Nie wiem również, jaką taktykę promocji obrał właściciel wspomnianego blogu, ale nie sądzę, że tego typu zachowanie przyniesie mu korzyści.

Na Blipie informacje o katastrofie podawane są poprzez tagi #prezydent oraz #drogiblipie. Profil ^prezydent stał się natomiast centrum zbierania i przekazywania informacji o tragedii. W czasie rozmowy z jego administratorem padło jedno ważne zdanie: było mi szkoda że kancelaria prezydenta nie chciała prowadzić nic na Blipie. Rzeczywiście, oficjalna strona Prezydenta RP oraz Pierwszej Damy  najpóźniej ze wszystkich okryła się żałobnymi kolorami. Zrzucam to na konieczność potwierdzenia doniesień mediów i zastanowienia się nad wyglądem witryny.

Wiadomość o śmierci polskiego prezydenta jest również jednym z najczęściej powielanych statusów na Twitterze. Informacje o katastrofie widziałem przynajmniej w kilkunastu językach. Obecnie ilość tweetów z frazą „Polish President„  przekroczyła 14 tysięcy i szybko rośnie – podobnie jest z frazą „Poland„. Oczywistym jest, że część ludzi robi to dla zbicia kapitału, ale nie zmienia to faktu, że pierwszy raz na własne oczy obserwuje takie poruszenie.

W polskich serwisach społecznościowych trwa natomiast wklejanie żałobnych awatarów. Akcja ma swoich przeciwników, ale ja traktuję to jako normalną ludzką reakcję. Przyznam jednak, że nieco mieszane uczucia wzbudzają we mnie motywy żałobne przemieszane z fotkami uśmiechniętych nastolatek. Co do zachowania samych serwisów społecznościowych, to na tym polu widać wyraźne zróżnicowanie – część zmieniła logotyp na żałobny (np. Golden Line, Blip, Yam, Nasza-Klasa, Fotka.pl), inne zostały przy standardowym topie (m.in. Profeo, Grono, Puls).

Jak zwykle bywa w takich sytuacjach po sieci zaczęły krążyć „łańcuszki” łowców sensacji. Autor jednego z nich stara się np. udowodnić, że za katastrofą stoi PO, ponieważ dzięki wypadkowi Donald Tusk ma pole do popisu. Nie wiem jacy chorzy ludzie wpadają na tak idiotyczne pomysły, ale sądzę, że czas pójść do lekarza.

Polacy spontanicznie organizują marsze żałobne. Na swój telefon dostałem kilka smsów z godziną i miejscem rozpoczęcia takiego marszu w Łodzi. Przypuszczam, że w innych miastach jest podobnie. Na ulicach mniej ludzi, nikt nie awanturuje się w kolejce do kasy – ta tragedia naprawdę w nas uderzyła. W społecznościach również to widać.

P.S.

Zapomniałem wspomnieć o reklamach Google. Szczególną kreatywnością wykazała się tutaj Interia, która zarządzanie kampaniami najwyraźniej powierza stażystom. Wszelkie granice przyzwoitości przekroczył sklep Allynet.com a co niektórzy postanowili zarobić na ludzkiej naiwności i  chwili słabości. Być może – znów pod wpływem miażdżącej krytyki w serwisach typu Blip i Wykop – reklamy Interii i Dziennika przestały ukazywać się… tak często i w takim stylu. Mogła również skończyć się kwota przeznaczona na dzień kampanii.

Komentarze

About the Author

Bartek Brzoskowski - Moją pasją są przede wszystkim social media - media społecznościowe... w praktyce. Zajmuję się koncepcjami komunikacji, marketingiem internetowym i marką w sieci. Kreuję, przygotowuję i egzekwuję. Kontakt: bartek@brzoskowski.pl