W bardzo emocjonalnym nagraniu Gary Vaynerchuk, jedna z ikon social media marketingu, zapowiedział ograniczenie działalności w sieci. Skoncentruje się teraz na rozwijaniu własnego biznesu. Nareszcie ktoś powiedział to głośno!
Gary Vaynerchuk i jego Wine Library jest wymieniany jednych tchem razem z case’ami Della i Forda. Nie ma wątpliwości, że jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci social media. Dawno nie zaglądałem na jego stronę, ale dzięki wpisowi Grzegorza Marczaka obejrzałem najnowsze nagranie Garryego. Potem pobieżnie przejrzałem reakcje tłumu na deklaracje, które padły w filmie.
O czym mówił Vaynerchuk? Przede wszystkim o ograniczeniu swojej działalności w social media. Dlaczego? Ponieważ na świecie są ważniejsze sprawy, jak chociażby rozwijanie własnej firmy tradycyjnymi sposobami (w tym omawiana szeroko egzekucja zobowiązań). Co mówi tłum? Jak to tłum – jęczy: Garry nie odchodź, Garry chyba żartujesz, brawo Garry…
Tak, Garry Vaynerchuk postanowił usunąć ze swojego komputera TweetDecka, postanowił kilka godzin czasu poświęcać na prywatne sprawy i postanowił zrealizować pomysły, których – poprzez zaangażowanie w social media - zwyczajnie nie mógł dokończyć. Bo social media to przede wszystkim narzędzie – bardzo wyczerpujące, atrakcyjne i potwornie dobre, ale jednak narzędzie. Oprócz tego niego są jeszcze inne narzędzia, które trzeba stosować przy prowadzeniu i rozwijaniu biznesu. Nie ma się co oszukiwać – marketing społecznościowy jest ważny, ale pełni funkcję wspierającą i przez jakiś czas z pewnością tak zostanie.
Vaynerchuk nie zmienia swojego nastawienia do social media marketingu i do samej idei social media. Wyraźnie mówi, że każdy człowiek jest dla niego ważny, z każdym chętnie rozmawiał i każdy kto chciał z nim porozmawiać mógł to zrobić. Ale…
Mam wrażenie, że Vaynerchuk jest doskonałym przykładem ofiary spirali social media. Temat modny, więc można go sprzedać na tysiące różnych sposobów – konferencje, szkolenia, specjalizacja usług, książki, odczyty, prezentacje, podcasty, interaktywne kursy itd. Vaynerchuka zapraszano gdzie się da, bo jego nazwisko to marka, która przyciąga tłumy. W materiale wideo Garry mówi, że „nie potrafi mówić »nie«” i pewnie po części jest to prawda. Najwidoczniej jednak popracował nad swoją asertywnością.
NA SOCIAL MEDIA ŚWIAT SIĘ NIE KOŃCZY! Cieszę się, że jeden z ”bogów” powiedział to głośno. Być może z jednej strony przywróci to co niektórych do pionu, zaś z drugiej ograniczy wysyp speców od społeczności – bo w Polce również rozpoczęły się żniwa. Vaynerchuk chce mieć czas na rozwijanie firmy, chwilę dla rodziny i znajomych. I to jest bardzo zdrowe podejście. W żadnym razie nie znaczy to, że social media marketing poniósł jakakolwiek porażkę – Vaynerchuk pokazał, że potrafił wypromować siebie i swój biznes. Ale jest jeszcze milion rzeczy do zrobienia.
Ja nie skasuję ani swojego TweetDecka ani deskBlipa :)
—————
fot. GaryVaynerchuk.com



Komentarze