Po co komu śledzić social mediowy kryzys Nestle, skoro Nikon Polska zafundował nam własny.
Tego czym jest Nikon, nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć – odwieczny konflikt między nikoniarzami a canoniarzami jest stary jak obie marki
Do tej pory miłośnicy sprzętu Nikona swoje informacje czerpali przede wszystkim ze strony Nikon.org.pl, ale również Nikon Klub Polska ostatnio także Polish Nikon Service – od tego ostatniego rozpoczęła się cała historia. PolishNikonService – obecnie Żółty Serwis Fotograficzny – prezentuje opinie użytkowników korzystających z firmowego serwisu Nikona i – najczęściej – niezadowolonych z jakości obsługi posprzedażnej. Zamiast wyciągnąć nauczkę z takiej reakcji własnych klientów i doprowadzić do porozumienia, Nikon Polska postawił sprawę na ostrzu noża i zażądał zaprzestania używania nazwy „Nikon” w adresie domeny. Akcję rozszerzono na pozostałe społeczności .
Jak podkreśla w swoim liście do czytelników administrator serwisu Nikon.org.pl (Nikoniarze.pl), Nikon Polska zabronił mu używania trade marku, zażądał zwrotu sprzętu testowego (który wcześnie bardzo chętnie wypożyczał) oraz przestał przekazywać gadżety na nagrody w konkursach organizowanych przez społeczność (które wcześniej dość chętnie przekazywał). Wśród fanów marki wybuchła burza. Dla części z nich stało się jasne, że tak nagłe „oziębienie” stosunków Nikona z największa polską społecznością tej marki ma jeden powód. To nikon.pl i jestemnikon.pl a dokładniej – chęć zbudowania własnych społeczności.
Oczywiście nikt nie twierdzi, że Nikon nie miał prawa tego zrobić – w końcu ochrona znaku towarowego dotyczy również nazwy. Powstaje jednak pytanie, czy był sens takiego traktowania własnej społeczności? Teraz rozgoryczeni użytkownicy atakują Fan Page Nikon Polska w Facebooku. Rozprzestrzenia się również awatar z przekreślonym NP, oznaczającym oczywiście Nikon Polska. Chcąc nie chcąc, marka strzeliła sobie w stopę i wywołała kryzys zaufania – kto wie, być może kierowała się naprawdę szlachetnymi pobudkami. Problem w tym, że jej fani myślą inaczej. Zaś Nikon skutecznie ich w tym myśleniu utwierdza.
Faktem jest, że po wpisaniu w Google słowa „Nikon”, Nikon.org.pl – teraz zmieniony na nikoniarze.pl – znajduje się tuż za Nikon.pl, zaś inicjatywa zatytułowana jestemnikon.pl (imnikon.pl) wisi na linku sponsorowanym. W związku z działaniami Nikona związanymi z usunięciem nazwy marki z adresów innych serwisów internetowych firma ograniczyła się do zamieszczenia oświadczenia w Facebooku. Właśnie pod skanem tego pisma trwa gorąca dyskusja, w której co i raz pojawiają się gratulacje z powodu traktowania własnych klientów oraz sugestie, że Sony również ma dobre aparaty a w dodatku tańsze.

Wybrane wypowiedzi użytkowników Nikona zamieszczone na Fan Page'u marki
Obsługa Fan Page’a wyraźnie nie daje sobie rady z natłokiem pytań i przegrywa starcie… z własną społecznością. Ilość wpisów systematycznie się zmniejsza, zaś ich merytoryka sprowadza się przede wszystkim do obrony oficjalnego stanowiska Nikon Polska. W sumie nic więcej zrobić nie można – skupienie się złości na Facebooku to efekt nieprzemyślanego posunięcia, jakim było opublikowanie w serwisie oficjalnego stanowiska firmy.
Problem leży gdzie indziej – w korporacyjnym podejściu do społeczności. Nikon Polska wykorzystał przysługujące mu prawo do ochrony własnego wizerunku. Wymierzył je jednak w społeczności, z którymi przez długi czas współpracował, pożyczał sprzęt i sponsorował konkursy. To sprawia, że działania Nikona traktowane są jako zwyczajnie brudne. Nie dziwię się, że użytkownicy tych serwisów – oraz ich admini – czują się oszukani. W końcu Nikon postanowił stworzyć sobie własną społeczność a przy tym poważnie zaszkodzić starej – i utytułowanej.
Czasami warto poczytać sobie nieco więcej niż korporacyjne biuletyny. Wówczas ludzie z Nikona (i nie mówię tu o osobach kierujących FP) wiedzieliby, w jaki sposób Coca-Cola, pokojowo, przejęła Fan Page marki w Facebooku, w jaki sposób wsparła jego założycieli i jak nauczyła się współżyć z już istniejącą społecznością. Wiedzieliby również, że stroną startowa Coca-Coli jest nie tylko coke.com, lecz również Twitter, You Tube, Facebook i Google. Nikt nie odmawia Nikonowi prawa do dochodzenia swojego. Tyle tylko, że w świecie społeczności spod jednej marki nie ma konkurentów. Nikon jednak tą konkurencję dostrzegł i – zdaniem wielu użytkowników – postanowił wykosić ją prawnikami.
Będę przyglądał się temu sporowi – chętnie zobaczę czy Nikon poradzi sobie z własnymi użytkownikami.
Wartościowym głosem w całej sprawie jest wpis Przemka Staniszewskiego, zajmującego się PR-em Nikona. Rzuca nieco światła na case.
——————–
fot. awatar propagowany przez przeciwników społecznościowej polityki Nikona
- McDonald's: kreowanie klienta(Małe podobieństwo)
- Jak Dell zarobił 7 milionów?(Małe podobieństwo)
- Pepsi odświeża... wszystko(Małe podobieństwo)
- Walentynkowa wpadka Milki.Znów(Małe podobieństwo)
- Facebook rzucił się na kubki(Małe podobieństwo)



„Armaty zamiast masła”, czyli porozmawiajmy z fanatykami marki na swój sposób. Przypadek firmy Nikon Polska. http://www.gadzinowski.pl/nikon-polska-social-media-kryzys/ Dlaczego tak musi się dziać? Przecież nikoniarze to prawdziwy SKARB!