Jak korzystać z QR kodów vol2

Jak korzystać z QR kodów vol2

Przeczytaj również: QR kody – z czym jeść?

 

Wąska grupa odbiorców, brak wiedzy, brak dostępu do odpowiedniej technologii – wielka trójka zarzutów przeciwko qr kodom raczej się nie zmieni w ciągu najbliższych kilku lat. Po co w takim razie w ogóle ich używać? A jeśli już ktoś wpadnie na ten „szalony” pomysł, to w jaki sposób to zrobić?

„QR kody – tu jest Polskaaa…”

Zacznę od tego, że dane w stylu „14 milionów Amerykanów użyło kodów QR” czy też „nastolatki z Wielkiej Brytanii używają smartfonów do sprawdzania swoich kont w serwisach społecznościowych” można wyrzucić do śmieci.  Takie dane używane do poparcia słuszności wyboru QR kodów jako narzędzia w Polsce są zwyczajnie niepowa – coprawda wskazują na pewien trend, ale nijak odnoszą się do polskiej rzeczywistości. Z drugiej jednak strony nie mamy danych (a przynajmniej ja takich nie znam) wskazujących jak popularne jest użytkowanie kodów nad Wisłą. Jedyne na czym możemy się opierać to prognozy sprzedaży smartfonów oraz codzienne obserwacje. Te mówią mi, że coraz więcej osób – również nastolatków – posiada dostęp do odpowiedniej technologii. I tu kryje się szansa dla QR kodów.

Jak użytkownicy smartfonów pożytkują ich moce? Jak zwykle - na zabawę.

Polska to nie koreańskie Tesco… ale może nim być

Chyba jednym z najpopularniejszych „dowodów” na sukces związany z wykorzystaniem QR kodów jest case study południowokoreańskiego Tesco, które zamieściło w metrze banery z oferowanymi produktami i qr kodami przypisanymi do każdego z nich. Zapracowani Koreańczycy biegnąc – do/z metra – mogli kilkoma kliknięciami zamówić zakupy do domu. Ważne jest jednak nie to, że mieszkaniec Korei może sobie zamówić tofu, ale to czy można taki wyczyn powtórzyć w Polsce. Na taką skalę i dokładnie w takiej formie – raczej nie.

To co sprawiło, że qr kody okazały się dla Tesco sukcesem to: czas, miejsce, mentalność i potrzeba. Owszem, dostęp do technologii i posiadanie smartfonu jest nieodłączne, natomiast znam całkiem dużo osób, które – posiadając nowoczesny telefon –  zupełnie nie odczuwają potrzeby skanowania czegokolwiek. Koreańczycy taką potrzebę mieli.

Dlatego – moim zdaniem – pomysły wykorzystania qr kodów, chociażby w kampanii informacyjnej miasta, bez pomysłu na to, jaką potrzebuje mieszkańców/turystów można zaspokoić, to kiepskie zagranie. Za to zamieszczenie qr kodów w książce dotyczącej kampanii marketingowej – już nie. Kiedy użytkownik otrzymuje wartość dodaną – qr kod jest dobrym rozwiązaniem.

O ile jednak marketingowcy z QR kodami już się oswajają, to ludzie z ulicy nieszczególnie – dlatego warto dodać informację o tym, skąd i jak pobrać odpowiednią aplikację. Mimo, że może się to wydawać oczywiste, wciąż widzę qr kody w stylu „dołącz do naszych fanów na facebooku!”, ewentualnie „zeskanuj qr kod – sprawdź gdzie otworzyliśmy naszą nową kawiarnię!”. Tylko po co? Tego typu informacje można przekazać słowami.  Dla mnie przykładem właściwego wykorzystania qr kodów jest połączenie go z komunikatami takimi jak niżej:

Chcesz kupić to 33% taniej! Zeskanuj kod i pobierz bon rabatowy! Specjalną aplikację pobierz z Android Market…

Lub: Dodatkowy fragment filmu tylko dla ciebie! Pobierz go przed seansem!…. itd.

Przypuszczam, że w skali dwóch lat oprogramowanie do qr kodów upowszechni się znacznie bardziej – na przykład za sprawą takich firm jak Ceneo, która w swojej aplikacji mobilnej pozwala na skanowanie qr kodów i kodów kreskowych towarów. Główną ideą jest możliwość porównywania cen towarów w sklepie z tymi w Internecie (czytaj: zysk dla klienta), jednak aplikacja Ceneo bardzo dobrze sprawdza się przy dekodowaniu kodów QR

Inna sprawa to miejsce – ponieważ Koreańczycy nie mieli czasu aby pójść do Tesco, to market przywędrował do nich. QR kody (nadal) są używane przez wąską grupę odbiorców,  dlatego nie jestem zwolennikiem upychania ich gdzie popadnie – warto pochylić się nad wyborem miejsca. Idę o zakład, że więcej osób pobierze rozkład jazdy autobusów poprzez QR kod  stojąc na przystanku MPK, niż skanując kod umieszczony w gazecie, która przeczytają podczas jazdy do pracy.

Kwestią naczelną jest tu potrzeba (lub jej wzbudzanie)– niezależnie do tego czy jest to oszczędność czasu marnotrawionego na stanie w kolejce do sklepowej kasy, czy też posiadanie rozkładu jazdy autobusów zawsze pod ręką.

Kino/teatr/muzeum to doskonałe miejsca na takie „kontekstowe” wykorzystanie QR kodów.  Dzięki QR kodom można już pobrać sekwencje filmu, które nie znalazły się w kinowej wersji. Wszystko obudowane informacją i call to action. Który kinomaniak by się na to nie skusił?! W teatrze dzięki QR kodom można pokazać widzowi, jak wyglądała charakteryzacja postaci, albo zabawne fragmenty z prób. W muzeum – jak wygląda malowanie obrazu ciałem  i tak dalej.

Teraz albo nigdy! Promocja z QR kodem ograniczona czasowo

Oczywiście w promowaniu kodów można wykorzystać różne mechanizmy przykuwania uwagi i angażowania konsumentów. Bardzo prostym przykładem jest ograniczenie czasem możliwości skanowania, lub konieczność „złapania” przez użytkownika kodu na swoją wymarzoną promocję.

Macy’s wprowadza kody QR

Jedną z kampanii, która zaspokaja większość moich oczekiwań związanych z wykorzystaniem QR kodów jest akcja Macy’s – amerykańskiej sieci sklepów z ubraniami i kosmetykami.  Ponieważ „nawet Amerykanie” nie do końca wiedzą, czym QR kody są, ludzie z Macy’s zainwestowali w kampanię uświadamiającą – w formie reklamy w TV i Internecie! Hasło „prostota przede wszystkim” również wzięli sobie do serca i umożliwili Amerykanom pobranie aplikacji poprzez wysłanie SMSa.

Następnie w całym kraju – w szczególności na sklepach – pojawiły się qr kody, które prowadziły do dedykowanych materiałów ze stylistycznymi poradami Tommy’ego Hilfigera. Nie wiem, jakie są efekty działań, natomiast pod względem planowania (i zakładam, że również wydanych pieniędzy), kampania jest całkiem niezła – angażuje zarówno osoby, które z qr kodami mają do czynienia na co dzień, jak i te, które pierwszy raz zetknęły się z tą technologią.

——————————————————————

Przydatne informacje o tworzeniu QR kodów:

Aplikacja – skanowanie – odczytywanie – mniej więcej tak można scharakteryzować działanie kodów qr. Aby jednak zeskanować kod, trzeba pobrać odpowiednie oprogramowanie. Poniżej dowiesz się, skąd można je pobrać oraz jak stworzyć słany kod QR.

Jak stworzyć własny QR kod?

Oczywiście można skorzystać z usług wyspecjalizowanej firmy, jednak można to zrobić za pomocą darmowego oprogramowania dostępnego w sieci:

- KAYWA - prosty generator, w którym wybierzesz, czy Twój qr kod ma prowadzić do strony www, tekstu i nr telefonu.

-  TAGO - prosty generator umożliwiający śledzenie linku oraz odpytanie użytkownika o lokalizację.

- QRSTUFF – dość rozbudowany (i w dodatku darmowy) generator qr kodów: oprócz wyboru rodzaju treści pozwala również na dobranie koloru. Po zarejestrowaniu oferuje analizę skuteczności

- QRHACKER - darmowe oprogramowanie umożliwiające tworzenie spersonalizowanych kodów qr.

- LIKIFY – rozbudowana platforma reklamująca się jako skuteczne narzędzie do generowania „lajków na facebooku” dzięki QR kodom.

- PAPERLINKS – rozbudowany system pozwalający zarządzać kampaniami wykorzystującymi QR kody  - posiada rozbudowane statystyki. Umożliwia również tworzenie spersonalizowanych QR kodów (np. z własnym logotypem).

Jak odczytać QR kod?

Oprogramowanie do dekodowania kodów QR można liczyć na pęczki. Ponieważ skuteczność aplikacji jest uzależniona również od możliwości telefonu (chociażby jakości aparatu czy latarki), część użytkowników testuje różne rozwiązania i zatrzymuje te najlepsze. Obecnie aplikacje najczęściej wydawane są zarówno na Androida jak i na iOS – bez problemu znajdziesz jednak dekodery na inne platformy.

- CENEO – w mojej ocenie radzi sobie całkiem nieźle z qr kodami i kodami kreskowymi

- QR Droid – ta aplikacja najlepiej sprawdza się na moim HTC

- QR Barcode scanner – u mnie miała problemy z odczytywaniem części kodów – musisz jednak przetestować sam/a.

- inne aplikacje do dekodowania QR kodów w Android Market

 

Komentarze

About the Author

Bartek Brzoskowski - Moją pasją są przede wszystkim social media - media społecznościowe... w praktyce. Zajmuję się koncepcjami komunikacji, marketingiem internetowym i marką w sieci. Kreuję, przygotowuję i egzekwuję. Kontakt: bartek@brzoskowski.pl