Gadzinowski.pl czyli Komunikacyjna Trepanacja Czaszki – jeden z najbardziej obleganych blogów zajmujących się social media i komunikacją. Bywam tam o czasu do czasu. Ciebie też zapraszam!
J2media – mała ale prężnie działająca firma z rubieży Rzeczpospolitej, czyli Olsztyna. Wielokrotnie ratowała ten blog z programistycznych opresji, służyła dobrą radą w sprawach CSS i pomagała doprowadzić do porządku konto pocztowe. A teraz go hostinguje
Blog.mediafun.pl – tego blogu a ni tego blogera chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. U niego też bywam. Czasami
Agnieszka Kminikowska, najbardziej kreatywny PRowiec jakiego znam. To między innymi ona pracowała przy wsadzeniu Turnaua do paczki: ) Oprócz EnterPR Agnieszkę można spotkać na BlogPR. I po prostu się lubimy!
Fundacja GAJUSZ - o tym co robią ci ludzie zawsze warto mówić!








no ale widzisz większości nawet tyle się nie chce…
pozdrawiam!
W Warszawie przy Rotundzie cały czas bannerują budynek – był już Avatar, teraz Planeta 51, ciekawe co kolejne:) No i kiedy nasi wymyślą/zgodzą się na takie akcje w social media;)
Chyba w każdym mieście jest takie miejsce. W Łodzi jest to centrum, przy skrzyżowaniu ul. Kościuszki i Al.Piłsudskiego. Ogromne banery wiszą zawsze, zmieniają się tylko tytuły filmów. Obecnie wisi tam “Ciacho”. A propos, niedawno w “Metro” czytałem wywiad z reżyserem tej komedii. Patryk Vega zachwycał się nad wielką akcją promocyjną serwisu – banery, plakaty itp
)
Wychodze z podziwu ze mozna tyle napisac na podstawie swoich domyslow i jakis pokatnych doniesien prasy..
@Majka
Pokątne doniesienia o których wspominasz do w 70% wypowiedzi osób z Solaris Gate – zarówno w firmie pisemnej jak i wideo.
Jak widać można
Dziękuję, to miłe być zacytowanym
Pozwolę sobie na Pańskiej stronie wyrazić parę opinii…
Odnośnie tej konferencji – i ogólnie – komunikacji z załogą SG mam takie refleksje: PR na najwyższym poziomie. Psycholog, który chce szybko wygenerować zaufanie swojego klienta działa w podobny sposób: niby niczego nie obiecuje, jest jak najbardziej ogólnikowy, ale sugeruje, że ogarnia wszystko i wybiega ponad, tym samym wymusza to zaufanie, przez wytworzenie oczekiwań, czyli braku obojętności, więc i emocji.
Pominąwszy komunikację międzyludzką, jeśli starać się ich zrozumieć, cała ta tajemniczość może być konieczna, w wypadku gdy faktycznie mają koncept na coś, na co nikt inny jeszcze nie wpadł. To jedyne sensowne wytłumaczenie, jakie widzę :] I, być może, nie o jakość (konferencji np) im chodzi, ale o jej zaistnienie. Ważne, żeby wszystkie punkty programu się zrealizowały – minimalnym kosztem, oczywiście. To racjonalne, bo kto po długim czasie będzie pamiętał o nieistotnych detalach? Tak się robi coś z niczego..
Poza tym, nie chce mi się już o tym SG myśleć, ale dziękuję im, że docenili mój wkład pracy w ich sukces
Świetny artykuł, Panie Bartku! Zbalansowany. No i zachęcający do komentowania
A co z Vevo?
Fakt, Vevo gdzieś tam sobie działa
Wielkiego wrażenia nie robi ale z YT czerpie
I w Polsce nie będzie dostępne jeszcze przez długi czas. Głównym udziałowcem jest tu jednak Sony, a Google i YT dostarczają treści – różnica jest więc spora. Biorąc jednak pod uwagę, że YT zaczęło kombinować z własnym “dj’em”, vevo wypada chyba jedynie odnotować w annałach historii co niniejszym czynię
Bartku,
Myślę, że organizatorzy bardzo chętnie posłuchają Twoich pomysłów na rozkręcenie tego projektu. Jednak na przyszłość polecam najpierw dowiedzieć się u źródła na jakim etapie jest projekt zamiast pisać o braku doświadczenia, niezdarnej promocji na mikroblogach itd.
Bo być może się okaże, że cały arsenał promocyjno-pr’owy jeszcze nie wystartował i będziesz musiał się wycofywać z tego co napisałeś
Tomku,
Z przyjemnością napiszę, że się myliłem, ewentualnie przygotuję odrębny post na temat kolejnego etapu akcji. Myślę że będzie tego warta. Na razie jest jednak tak, że – za wyjątkiem Facebooka – społecznościowa strona po prostu leży. W tym momencie uważam, że promocja w socialmedia idzie po prostu niezdarnie – regularnie monitoruję profile Przylądka Nadziei. Poza tym, że są i bywają aktywne niewiele mogę powiedzieć.
mamy juz naszą rodzimą wersję eleganckiego mikrobloga: yam.pl
nie jest moze tak rozbuchaną parującą maszyną jak jego amerykański przyjaciel-twitter, ale mysle ze jego tworcy chyba nie mają sie czego wstydzić;-))) po polsku, przejżyscie i poziom dyskusji..hmmm…. nieco inny niż na blipie!;-)
Paweł Jarco ma na imię? Paweł, nie Jacek
Paweł Paweł
W podobny sposób można by podejść do każdego sensownego czy szlachetnego tematu tak jak to jest z przekazywaniem 1 proc. należnego fiskusowi podatku. Jednak w tych czasach pozostaje tylko wyobrazić sobie lekkość podejścia takiej kampanii w Polsce, gdzie do rozwiązania na takiej świetnej reklamie na końcu pojawia się jedno pole do podania PESEL i po sprawie, jesteśmy zadowoleni przekazując cokolwiek, gdziekolwiek. A zaraz zaraz, przecież są jeszcze szybkie przelewy, czyli się jednak da w Polsce coś zrealizować, nawet i chociaż w taki sposób. Zadaje sobie ciągle pytanie, w sumie często też widzę wpisy na (micro)blogowych serwisach z tym samym pytaniem “Dlaczego nic się jeszcze nie pojawiło w Polsce?”, zazwyczaj wszystko wpada w retorykę “Dlaczego?, a dlatego, taka jest Polska”. Jest jednak nadzieja, zaczynamy zauważać różnice, a w dualistycznym porównaniu jesteśmy wstanie wskazać co jest bardziej poprawne, przecież wiemy czego chcemy, więc może i tylko to kwestia czasu.
Reasumując czekam niecierpliwie na taką rewolucje w Polsce. Pozdrawiam wszystkie pozytywne zmiany.
Kpisz, czy sobie jaja robisz? Ciekawe jak wyglądałby ten artykuł, gdybyś miał identyczne hasła na wykopie i nk – a większość użytkowników tak ma. Zmienili o chwała im za to – tak ciężko wpisać znowu stare hasło? Jak dla mnie to wykazali się daleko posuniętą zapobiegliwością – na pewno słyszałeś o tym jak ktoś posługując się hasłem z wykopu zabawił się czyimś kontem na allegro. Użytkownicy nk to nie są “duzi chłopcy” tylko raczej “stado osłów”, więc reakcja portalu była w 100% poprawna.
Masz prawdo do własnego zdania, jednak userów NK nie nazywałbym stadem osłów. Równie dobrze możesz tak powiedzieć o userach Facebooka czy GoldenLine i do czego Cie to doprowadzi?
Na 10 lutego została wyznaczona data startu i wszystko się ujawni. Trochę cierpliwości.
Ale ja jestem bardzo cierpliwy, tylko się uważnie przyglądam i komentuję
Uważam, że przykład z Dr Oetkerem jest totalnie nieadekwatny do tej sytuacji. Przypomnijmy, że to Kominek tak naprawdę wykorzystał nadarzającą się możliwość, by wywołać szum wokół własnej osoby i mieć nośny temat. Dr Oetker może jedynie okazał się zbyt naiwny i zaufał czołowemu polskiemu bloggerowi. Jeśli firmy miałby czerpać jakąś lekcję z tamtego case’u, to brzmiałaby ona “Never ever trust a blogger!”. Tyle na ten temat.
Nie był bym aż tak radykalny w wyciąganiu wniosków. Kominek z czasów Dr. Oetkera był – delikatnie mówiąc nieco kontrowersyjną postacią, ale wnioski w stylu “never trust the blogger!” uderzają w całe środowisko blogerów. Kominek jest jedynie jego niewielką częścią. To tyle na temat samego Kominka.
Co do uprawnienia tego przykładu, uważam, że jest jak najbardziej na miejscu bo chodzi to przede wszystkim o formę jaką pracownicy Dr. Oetkera wybrali na wyjście z kryzysu. Wysyłanie do blogera maila z zaznaczonymi poprawkami = ingerowanie w treść postu, było wręcz skrajną naiwnością i najprawdopodobniej skończyłoby się tak samo gdyby dotyczyło to innych blogerów (nomen omen tego typu “prośby” tylko dodatkowo podparte wizją sprawy w sądzie otrzymał Sławek Wilk za artykuł dotyczący Authalii). Na miejscu Dr. Oetkera przygotowałbym filmik na YT, w ładną panią, która demonstruje że Pier**lony budyń wcale nie ma grudek
.
Rady doskonałe i bezwstydnie prawdziwe. Najlepsza wg. mnie to “Jeśli można wyciąć jakieś słowo, zawsze je wytnij.”
Brzmi pozytywnie, rozwojowo i ciekawie. Jestem na “tak”, przy czym poczekałbym na ile to jest okołomarketingowy szum związany ze zmianą image’u firmy a na ile faktyczna metoda, by coś w naszej codzienności ‘refreshnąć’
W jaki sposób przewidujesz wzrost audytorium?
Bardzo trafne porównanie Bartku i ciekawa pointa.
Taka krótkodystansowość jednak przejawia się i w innych rodzajach i narzędziach komunikacji, jeśli w podstawie jej celów nie zakłada się szybkiego zwiększenia przychodów, a budowanie relacji z odbiorcą i budowanie dobrego wizerunku. W moim przekonaniu PR i jego narzędzia, do których social media należy, nie jest czarodziejską różdżką, która jednego dnia uruchomiona, następnego dnia przyniesie efekty od zaczarowanego audytorium. W tym wszystkim obserwuje się jeszcze to, że jeśli klient tego nie wie, to nie zawsze uwierzy, gdy się o tym dowie i znajdzie kogoś, kto mu błyskawiczne efekty obieca i – co gorsza – zagwarantuje. Szczęśliwie taka strategia manipulanta jest również krótkodystansowa.
@Tomku
Przewidywanie jako takie to raczej kwestia znajomości środowiska niż wyliczeń matematycznych (szczególnie w przypadku nowych serwisów; w przypadku tych istniejących jakiś czas statystyka [np. krzywe logistyczne]czasami się przydaje). Osobiście o oceny oczekiwanego audytorium używam… dziennikarskich pytań określających wartościowość treści:
1)czy temat jest nowy
2) jakiej grupy osób temat dotyczy
3) czy temat jest rozwojowy
4)czy temat budzi emocje
Dodatkowo porównuję ruch na serwisach/profilach o podobnej charakterystyce, szczególnie jeśli chodzi o wybraną metodę rozwijania profilu. Ogólnie podanie konkretnych liczb jest nieco ryzykowne, więc opieram się przede wszystkim na szacunkach. A wykres w kształcie litery “M” spotykam od początku pracy w internecie. Z moich doświadczeń wynika, że charakteryzuje stabilny wzrost
No ciekawe czy Włodzimiesz się odezwie do nas np. na blip.pl czy będzie prowadził monolog o Łodzi i porcie, bo jak na razie pustka, a widać było, że przez długi czas był na serwisie aktywny.
Kampania bardzo fajnie pomyślana, gra słowami bardzo dobra, aż nie mogę doczekać się weekendu żeby “poszperać” w Łodzi i szukać tych latarni.
A co do legalności profili to moim zdaniem jakby ktoś zgłosił to do FB, że narusza regulamin, to by go skasowali. Tak samo byłoby w przypadku Kostka i Sosny. Oby to się nie stało.
Z tym Facebookiem pewnie masz rację – ale ja ich zgłaszać nie zmierzam
Co do legalności profilu na FB. IMHO problem w tym, że w facebooku nie ma ludzi, którzy władają naszym językiem i to utrudnia/blokuje im możliwość sprawnej reakcji na profile niezgodne z regulaminem.
FB szuka ludzi z Polski, więc prawdopodobnie to się zmieni. Ja zgłosiłem kilka profili, które łamią ewidentnie regulamin – są obecne do tej pory.
Tak więc, teraz może jeszcze się im uda, ale za jakiś czas ktoś może poważnie ucierpieć.
juz na pewno. start 4 marca.
zgadzam się ze stwierdzeniem że trochę za mało konkretów ale jako użytkownik Solarisa wiem że np pokazanie niektórych funkcjonalności byłoby zbyt czasochłonne to naprawdę skomplikowane-ale powinni spróbować.. sam rozgryzam to już od jakiegoś czasu i jeszcze trochę mi zostało-ale uwaga! to wciąga..
Trochę kiepska analiza biorąc pod uwagę, że nie uwzględnia polityków, którzy są bardzo aktywni na portalach społecznościowych (facebook, twitter, nasza klasa, blip) jak Wojciech Olejniczak i Jerzy Szmajdziński. To politycy, który są liderami w wykorzystaniu portali społecznościowych – wystarczy spojrzeć na liczbę znajomych i częstą aktywność.
Nie wiem czemu autor bierze pod uwagę tylko PiS i PO.
Filipie, czytamy ze zrozumieniem: “Z góry zaznaczam, że temat jest na tyle obszerny, że można nim wypełnić kilka książek. Ten post jest raczej próbą zaznaczenia problemu części polskich polityków działających w socialu”
Doskonale mam świadomość tego, że post nie porusza przykładów tych czy innych polityków oraz tych czy innych partii. Obiecuję, że jak tylko znajdzie się ktoś, kto zapłaci mi za napisanie książki o strategii społecznościowej w polskiej polityce przeprowadzę obszerną analizę tematu
Oczywiście Szmaja jest OK
… tylko zastanawiam się kto mu taka “ksywkę” kiepską wymyślił. Ale to sprawa na zupełnie inny post i na zupełnie inny blog.
Hmm faktycznie na grę słów nie zwróciłem uwagi, po mieście jakoś mało się poruszam więc i latarnie mnie ominęły ale zauważyłem własnie usilnie zaistnienie na Blipie. Takie trochę sztuczne, jak dla mnie (choć się nie znam) to takie suche teksty jakie wrzuca kapitan na Blip, zero dyskusji interakcji (no chyba ze na priv). Dla mnie to wygląda jeszcze gorzej niż podpięcie RSS pod jakąś stronkę, tak jak robią to jakieś portale. No chyba ze faktycznie wciąganie społeczności nie działa i interesują się tylko tym osoby które zajmują sie reklamą i mediami.
To że gazety podchwyciły, to chyba jakiś deal, bo sztucznie te informacje prasowe wyglądają, takie jakby na silę pisane. Na forum Gazety nawet zjechali moją koleżankę za “tekst sponsorowany”
Jak już wspominałem gra słów to po prostu majstersztyk… ale na tym fajność kampanii się kończy. Jest nudna, sztampowa i bez pomysłu – szczególnie w social media. Do tego niejasny przekaz, który być może wynika z tego, że za projekt wzięły się 3 agencje. I mamy efekty.