<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bartek Brzoskowski &#124; Brzoskowski.pl &#187; Facebook</title>
	<atom:link href="http://www.brzoskowski.pl/tag/facebook/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.brzoskowski.pl</link>
	<description>Social Media, Internet, Marketing, Copywriting, Freelance...</description>
	<lastBuildDate>Tue, 20 Jul 2010 20:33:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Co słychać u MySpace?</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2010/07/co-slychac-u-myspace/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2010/07/co-slychac-u-myspace/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Jul 2010 13:15:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Marka]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[Mark Zuckerberg]]></category>
		<category><![CDATA[Myspace]]></category>
		<category><![CDATA[statystyki MySpace]]></category>
		<category><![CDATA[Tom Anderson]]></category>
		<category><![CDATA[zmiany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.brzoskowski.pl/?p=1196</guid>
		<description><![CDATA[O tym, że Tom z MySpace dostał ostro po tyłku od Marka z Facebooka nie trzeba chyba nikomu mówić. Ilość użytkowników spadła na łeb na szyję – z 0.6 do 0.1% generowanego ruchu. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O tym, że Tom z<a href="http://www.myspace.com" target="_blank"> MySpace</a> dostał ostro po tyłku od Marka z Facebooka nie trzeba chyba nikomu mówić. Wraz z pojawieniem się tego drugiego zarówno ruch, jak i ilość użytkowników spadła na łeb na szyję – z 0.6 do 0.1% generowanego ruchu. MySpace nie pojawia się już w rankingu MegaPanelu , zaś wg <a href="http://www.alexa.com/siteinfo/myspace.com#" target="_blank">Alexa.com</a> jest <strong>28. najpopularniejszą witryną świata</strong>. Ponad 50% ruchu na MySpace wciąż generuje USA – <strong>Polska znajduje się jednak w grupie aktywnych krajów</strong> – nasz ruch to około 0,7% całości (16 miejsce w rankingu).  Jak na 50-60 mln userów jest nieźle.</p>
<div id="attachment_1198" class="wp-caption alignnone" style="width: 610px"><a href="http://www.brzoskowski.pl/wp-content/uploads/2010/07/myspace-facebook.jpg"><img class="size-full wp-image-1198" title="myspace-facebook" src="http://www.brzoskowski.pl/wp-content/uploads/2010/07/myspace-facebook.jpg" alt="" width="382" height="460" /></a><p class="wp-caption-text">Ciężki los MySpace na wykresie (fot. http://asert.arbornetworks.com)</p></div>
<p>To co podoba mi się w MySpace to dość s<strong>zybkie zaakceptowanie nowej rzeczywistości</strong> – Facebooka nie da się zatrzymać, więc trzeba przystosować się nowego podziału rynku.   Przystosowanie z pewnością kosztowało dużo zielonych papierków, ale wychodzi  MySpace na zdrowie. Mimo, że spadek ruchu nadal jest widoczny, to obecnie są to bardziej fluktuacje, które powoli zaczynają się stabilizować. MySpace wybrał specjalizację i <strong>zrezygnował z wpychania Toma</strong> do grona przyjaciół każdego nowego użytkownika. W obu przypadkach to dobry ruch.  Mimo całego „zabawnego” buzzu, w stylu „MySpace to skamielina” nadal lubię ten serwis, chociaż rzeczywiście ostatnio rzadko na niego zaglądam. Murdoch – właściciel MySpace od 2009 r. – wie jednak po co tam przychodzę. Dla muzyki.</p>
<div id="attachment_1199" class="wp-caption alignnone" style="width: 610px"><a href="http://www.brzoskowski.pl/wp-content/uploads/2010/07/myspace-and-others.jpg"><img class="size-full wp-image-1199" title="myspace-and-others" src="http://www.brzoskowski.pl/wp-content/uploads/2010/07/myspace-and-others.jpg" alt="" width="441" height="223" /></a><p class="wp-caption-text">MySpace.com na tle innych serwisów (fot. alexa.com)</p></div>
<p>Ostatnimi czasy <strong>MySpace działał bardzo aktywnie</strong>. Myślę, że ogrom pracy i funduszy przyniesie stabilizację.  Jeśli ktoś nie miał okazji, aby pobawić się viralową aplikacją<a href="http://www.myspace.com/fanvideo" target="_blank"> Fan Video</a>, to zapraszam. Chwyty typu „wstaw swoje zdjęcie do filmiku”, obecnie wykorzystywane dość powszechnie (w Polsce chociażby przez <a href="http://www.poweradebieganie.pl" target="_blank">Powerade</a>) jeszcze kilka miesięcy temu (viral startował w styczniu 2010) były prawie nowością. Zawsze jest miło popatrzeć jak<strong> Alicia Keys śpiewa do Twojego zdjęcia</strong> postawionego na fortepianie. <strong>Zasada KISS </strong>– Keep it Simple and Sharable  - została zachowana w 100 procentach. A to świadczy o tym, jak szybko uczą się ludzie z MySpace.</p>
<p style="padding-left: 120px;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="400" height="300" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="flashvars" value="token=43900458ca8fbb4ed1f091b2a8d04bdb&amp;AMF_GATEWAY=http://174.129.37.9/amf.php&amp;APP_ROOT=http://getclose.scenespotter.org/&amp;CDN_ROOT=http://creative.myspacecdn.com/fanvideo/&amp;BASE_URL=http://www.myspace.com/fanvideo?id=&amp;USER_IMAGES=img/userpics/&amp;VIDEO=video/&amp;XML=xml/&amp;SWF=swf/&amp;APP_STATUS=2" /><param name="src" value="http://getclose.scenespotter.org/swf/Embed.swf" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="400" height="300" src="http://getclose.scenespotter.org/swf/Embed.swf" flashvars="token=43900458ca8fbb4ed1f091b2a8d04bdb&amp;AMF_GATEWAY=http://174.129.37.9/amf.php&amp;APP_ROOT=http://getclose.scenespotter.org/&amp;CDN_ROOT=http://creative.myspacecdn.com/fanvideo/&amp;BASE_URL=http://www.myspace.com/fanvideo?id=&amp;USER_IMAGES=img/userpics/&amp;VIDEO=video/&amp;XML=xml/&amp;SWF=swf/&amp;APP_STATUS=2" allowscriptaccess="always"></embed></object></p>
<p><strong>Dużo więcej pracy MySpace musiało włożyć w zmianę wizerunku</strong> – dotąd serwis był  kojarzony przede wszystkim z mało znanymi zespołami i tabunami dzieciaków wklejających błyskające gify.  Zaczęto od zmiany layoutów, które znacznie uproszczono. MySpace szykuje się już do kolejnych zmian &#8211; niedługo pojawi się całkiem nowa strona główna oraz <a href="http://mashable.com/2010/07/15/myspace-profile-2/" target="_blank">profile artystów</a>.  Przeglądając projekty, wygląda to naprawdę nieźle. Część funkcji serwisu już została zintegrowana z FacebookConnect, ponadto każdy użytkownik może podzielić się kontentem w serwisie Zuckerberga. To również dobry krok.  Tym co z pewnością kosztowało (i nadal kosztuje) MySpace najwięcej, jest jednak stworzenie z serwisu  miejsca przebywania gwiazd. Pojawienie się bardziej interaktywnych profili  wspomnianej już Alicii Keys, 50 cents, Korn, Linkin’ Park, Iron Maden i wielu innych kosztuje nie tylko mnóstwo czasu. Ale elitarne premiery teledysków, albumów i soundtracków (jak chociażby do – nielubianej przeze mnie – sagi „Zmierzch”) na pewno przyciągają jednak dużą uwagę i staja się muzycznymi wydarzeniami sieci.</p>
<div id="attachment_1197" class="wp-caption alignnone" style="width: 610px"><a href="http://www.brzoskowski.pl/wp-content/uploads/2010/07/myspacenewlayout.jpg"><img class="size-full wp-image-1197" title="myspacenewlayout" src="http://www.brzoskowski.pl/wp-content/uploads/2010/07/myspacenewlayout.jpg" alt="" width="560" height="369" /></a><p class="wp-caption-text">Czy tak będzie wyglądać nowa strona MySpace?</p></div>
<p><strong>Użytkownicy otrzymali do ręki kilka przydatnych funkcji</strong> – rozbudowano i uproszczono możliwość tworzenia play listy, „ucywilizowano” system komentarzy i wprowadzono gry. Skoro sprawdziły się na Facebooku, to dlaczego nie miałyby sprawdzić się na MySpace – tym bardziej, że <strong>tu również będzie działać Zynga.</strong> Rozbudowane kalendarza eventowego (i powiązanie go z Facebookiem) pozwala z kolei sądzić, że MySpace zamierza zająć miejsce Last.fm. Myślę, że może mu się to udać… pod pewnymi warunkami. Najważniejszym  - w moim mniemaniu &#8211; jest <strong>stworzenie desktopowego playera</strong>, który pozwoli użytkownikowi korzystać z dobrodziejstw serwisu w sposób podobny do działania Winampa. Na razie czegoś takiego nie ma – a szkoda. W każdym razie osobiście dopinguję MySpace w jego walce o przetrwanie.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<pre>fot. www.myspace.com
</pre>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2010/07/co-slychac-u-myspace/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z realu do socialu&#8230; i odwrotnie</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2010/06/z-realu-do-socialu-i-odwrotnie/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2010/06/z-realu-do-socialu-i-odwrotnie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Jun 2010 08:37:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Marka]]></category>
		<category><![CDATA[Billboard Yourself]]></category>
		<category><![CDATA[Cannes Lions 2010]]></category>
		<category><![CDATA[Chalkbot]]></category>
		<category><![CDATA[Diesel Cam]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[Flickr]]></category>
		<category><![CDATA[Nike]]></category>
		<category><![CDATA[Share Happy Ice Cream]]></category>
		<category><![CDATA[Unilever]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.brzoskowski.pl/?p=1164</guid>
		<description><![CDATA[Lubię akcje, które pozwalają ludziom dzielić się swoimi emocjami, tworzą fun, czyli pozwalają dobrze się bawić a przy tym nieco wzmacniają markę. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lubię akcje, które pozwalają ludziom dzielić się swoimi emocjami, tworzą  fun, czyli pozwalają dobrze się bawić a przy tym nieco wzmacniają markę. Owo „nieco” niemal z oczywistych względów sprawia, że w tego typu zabawy angażują się duże marki. Mają nieco pieniędzy, które można wydać na fajne pomysły, a przy okazji pokazują jak bardzo „social” są. Bo o tym, że „social media” dawno wyszły poza granice internetu, chyba nie trzeba nikomu mówić.</p>
<p>Poniżej kilka moich ulubionych akcji z ostatniego czasu. Ponieważ o kampanii <a href="http://www.brzoskowski.pl/2010/02/sony-ericsson-i-kampania-pumpt/" target="_blank">#pumpt</a> pisałem już jakiś czas temu, nie będę się powtarzał. Dodam jednak, że o większości akcji prezentowanych niżej stało się głośno dzięki<a href="http://www.canneslions.com/" target="_blank"> <strong>Cannes Lions</strong></a> &#8211; jednemu z najbardziej prestiżowych festiwali reklamy na świecie.</p>
<h3>Chalkbot na walkę z rakiem</h3>
<p>Idea – jak zwykle jest prosta, wykonanie nieco trudniejsze. Chalkbot to skomputeryzowana maszyna do malowania jezdni, która zamiast pasów maluje… statusy wysyłane przez użytkowników serwisu Nike.  Nike miała środki, agencja DeepLocal zadbała o technologię, zaś  pomysł wyszedł od <a href="http://www.livestrong.org/" target="_blank">Livestrong</a> – założonej przez Lance’a Armstronga fundacji pomagającej ludziom walczącym z rakiem. W czasie akcji &#8211; w czerwcu 2009 &#8211; Chalkbot malował statusy na <strong>3,5 tysiącach kilometrów</strong> trasy wyścigu Tour de France. Na wymalowanie ponad  <strong>100 tys. wiadomości</strong> na pewno potrzeba było mnóstwo farby. Ale na pewno było warto. O Chalkbocie należy wspomnieć również dlatego, że akcję doceniło jury tegorocznego Cyber Cannes przyznając jej Grand Prix (równolegle ze sławnym Piano Stairs)</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="630" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/5Jb-KT4r6NY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="630" height="385" src="http://www.youtube.com/v/5Jb-KT4r6NY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<h3>Diesel Cam w Hiszpanii</h3>
<p>Wirtualne Lusterko jest nieco młodsze od Chalkbota, i pojawiło się w jednym z hiszpańskich sklepów Diesla. Zasadza działania jest prosta – kamera stanowi odpowiednik lustra, w którym można się przejrzeć.  Jeśli widok spodoba się  klientkom i klientom sklepu, mogą zrobić sobie zdjęcie. Fotka  &#8211; obrandowana logo Diesla &#8211; wędrowała na profil użytkownika na Facebooku. Na razie nie wiadomo ile osób skorzystało z tego sposobu opublikowania zdjęć w serwisie.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="630" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/_P-zA90yI64&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="630" height="385" src="http://www.youtube.com/v/_P-zA90yI64&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<h3>Billboard Yourself</h3>
<p>Być jak Marylin Manson. Albo Marylin Monroe, Black Sabbath i Iron Maiden razem wzięci. Taką szansę dostali mieszkańcy Sao Paulo w ramach promocji magazynu Billboard. Specjalnie zaprojektowanie urządzenie pozwalało na zrobienie sobie zdjęcia i umieszczenie go na Flickrze. Oryginalność rozwiązania tkwiła w tym, że odpowiedniki printowych rastrów zastąpiono twarzami gwiazd muzyki – Ozzy’m, Madonną i wieloma innymi. Wybierając ulubionych muzyków i zespoły muzyczne uczestnicy zabawy mogli połączyć ich w jedno na swoim portrecie. Jeśli wszystko było OK, ludzie robili sobie zdjęcia a to wędrowało na profil <a href="http://www.flickr.com/photos/billboardyourself" target="_blank">Billboard Yourself na Flickrze</a>. Zdjęcia – odpowiedni obrandowane – można nadal oglądać, więc zapraszam do galerii.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="630" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/SJg1McbiDc0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="630" height="385" src="http://www.youtube.com/v/SJg1McbiDc0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Akcja bardzo mi się podoba, chociaż nie wiem czy w tym przypadku można mówić o szerokim zainteresowaniu &#8211; Photostream na Flickrze pokazuje jedynie 155 zdjęć, z czego niektóre postacie się powtarzają. Więcej szumu wygenerował więc filmik a case&#8217;em.</p>
<h3>Share Happy Ice Cream od Unilevera</h3>
<p>Za lody ni trzeba płacić, ale warto mieć szeroki uśmiech. Interesującą machinę przygotowała agencja <a href="http://www.sapient.com/en-us/sapientnitro.html" target="_blank">SapientNitro</a>. W zamian na piękny uśmiech i i utrwalenie go na zdjęciu każdy może dostać loda Algidy.  Fotki zrobione przez urządzenie powędrowały &#8211; oczywiście &#8211; na Facebook. Dziwne dla mnie jest to, że zdjęcia opublikowano na <a href="http://www.facebook.com/SapientNitro" target="_blank">profilu agencyjnym</a> (w zakładce „Smiles”)  a nie profilu Unilevera (dla, którego przygotowano akcję), tudzież na profilu Algidy.  Oprócz „mierzenia” szerokości uśmiechu, machina wykorzystuje Augmented Reality, wiec na fotkach pojawiają się wąsy, śmieszne nakrycia głowy itp.  Mimo, że akcję przygotowano głównie z myślą o Cannes Lions, to SapientNitro zapowiedziało, że przez najbliższe półtora roku machina będzie podróżować po centrach handlowych na całym świecie. Podobno. I jeszcze jedno – na Cannes Lions <strong>Unilever zdobył tytuł Reklamodawcy Roku</strong>.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="630" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/MZzEfncDNu0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="630" height="385" src="http://www.youtube.com/v/MZzEfncDNu0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Macie jakiejś podobne case&#8217;y, którymi warto się podzielić?</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<pre>fot. screen fragmentu fan page'u agencji SapientNitro
</pre>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2010/06/z-realu-do-socialu-i-odwrotnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak to jest z kupnem fanów?</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2010/06/jak-to-jest-z-kupnem-fanow/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2010/06/jak-to-jest-z-kupnem-fanow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jun 2010 20:52:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Marka]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[Fan Page]]></category>
		<category><![CDATA[kupowanie fanów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.brzoskowski.pl/?p=1153</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu Internet Standard a zaraz potem  Jacek Gadzinowski pisali o kupowaniu fanów po 20 groszy za sztukę. Postanowiłem bliżej się przyjrzeć tym zakupom  i 14 dni temu sam kupiłem sobie trzódkę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu <a href="http://www.internetstandard.pl/news/359400/Kup.100.fanow.na.Facebooku.szybko.i.tanio.html" target="_blank">Internet Standard</a> a zaraz potem <a href="http://adrianserafin.wordpress.com/2010/06/02/pinc-kilo-fanow-poprosze/" target="_blank">Adrian Serafin</a> i <a href="http://www.gadzinowski.pl/social-media-sterydy-facebook-marketing/" target="_blank"> Jacek Gadzinowski</a> pisali o kupowaniu fanów po 20 groszy za sztukę. Postanowiłem bliżej się przyjrzeć tym zakupom  i 14 dni temu sam kupiłem sobie trzódkę. Nie dlatego, że rajcują mnie duże liczby, ale raczej po to, żeby potwierdzić i/lub zaprzeczyć opinii ekspertów. Wynik, jak zwykle zależy od punktu siedzenia. Przynajmniej <strong>ja powinienem żądać zwrotu pieniędzy</strong>.</p>
<p>Fanów kupuje się od dawna, ale <strong>czym innym jest kupić fana za gadżet a czym innym za pieniądze</strong> – na Allegro. W przypadku tego pierwszego istnieje szansa, że &#8211; przynajmniej kilka razy &#8211; wejdzie na profil marki &#8211; chociażby po to, żeby sprawdzić co z jego kubkiem/klikerem, czy inni użytkownicy się nie skarżą, że gadżety nie dochodzą od adresatów itd. Jednym słowem – to stwarza możliwość zaangażowania części fanów. Oczywiście o ile wie jak to robić.</p>
<p><strong>Kupowaniu fanów sprzeciwiałem się od dawna</strong>, nie tylko ze względów – nazwijmy to – ideologicznych. Z kupionymi fanami jest jak z daleką rodziną – odwiedza Cię tylko na specjalne okazje.  Dlatego też uważam, że ludzie, którzy <a href="http://www.gadzinowski.pl/social-media-sterydy-facebook-marketing/comment-page-1/#comment-5622" target="_blank">twierdzą</a>, że „<em>produkt pt. 10 tys. fanów za 2 tys. PLN nie różni się niczym od produktu zrobimy ci social media i będziesz miał dużo fanów za 20 tys. złotych</em>” <strong>nie mają zielonego pojęcia o czym mówią</strong>.</p>
<p>Celem kampanii w social media nie jest kolekcjonerstwo (niektórych na pewno tak myślą), ale<strong> zaangażowanie</strong> użytkownika w <strong>dialog</strong>. Tak, wiem, że terminy są już bardzo wyświechtane przez kolejnych „social media ninja”, co nie oznacza, że nie są prawdziwe. <strong>Fan to człowie</strong>k, a nie kawałek mięsa. Celem gry jest <strong>zaspokojenie</strong> jego potrzeb z jednej strony i <strong>nakłonienie</strong> do <strong>aktywności</strong> po stronie produktu z drugiej.</p>
<h3>Co się (nie) zmieniło po zakupie fanów?</h3>
<p>Poza zwiększeniem liczby fanów (i chyba te szybko zmieniająca się cyferki tak cieszą ludzi, którzy kupili taki zestaw) w żadnym stopniu <strong>nie zmieniła się aktywność</strong> na Fan Page’u – faktem jest, że nie jestem Gadzinowskim i efekt skali u mnie nie działa. Nie zmienia to jednak faktu, że <strong>kupieni fani dołączyli do mojego profilu, tak jak pewnie dołączali do wielu innych</strong>. Bo co to szkodzi? Jutro dostaną zaproszenie od producenta kompostu i też dołączą, bo popierają inicjatywy ekologiczne. Oddając sprawiedliwość muszę powiedzieć, że w ciągu 2 dni „przybywania” fanów zwiększyła się liczba odwiedzin tego blogu. Ale potem wszystko wróciło do „normy” – <strong>nie było stałego skoku odwiedzin</strong>. Jak dawniej, powoli ale skutecznie liczba wizyt pnie się pod górkę.</p>
<p>Brak aktywności z pewnością związany jest z tematyką  strony i pomysłem na jej prowadzenie. To normalne, że tematy „ogólnie znane”, chociażby reklamy telewizyjne, przyciągną większą uwagę niż informacja o działaniach marek w social media. Wniosek – kupno fanów to coś, nad czym należy się poważnie zastanowić – prościej za 2 tys. kupić sobie wpisy w katalogach niż animować fan page.</p>
<h3>Co straciłem?</h3>
<p>Przede wszystkim –<strong> kontrolę nad własnymi działaniami</strong>. Obecnie wszystko wraca do normy, ale przez pewien czas byłem kompletnie zdezorientowany, czy przyrost fanów ponad zakupioną liczbę to efekt moich działań czy też po prostu „firma” wysłała więcej zaproszeń – tak na wszelki wypadek żeby się wywiązać z umowy. Prawdopodobnie wysłała więcej, ale po 3-4 dniach przyrost liczby użytkowników powrócił do tego samego, regularnego tempa. W moim przypadku odpada więc twierdzenie, że kupno fanów „na początek” przyspiesza dołączanie ludzi do fan page’u – nie przyspiesza.  Co więcej – zdarzyły się „odejścia”. Nie wykluczam, że to „wierniejsi fani” postanowili opuścić fan page – bardziej prawdopodobne jest jednak, że to ludzie, którzy dopiero weszli na stronę i zobaczyli „o co chodzi”.</p>
<h3>Model biznesowy?</h3>
<p>Kupowanie fanów jako model biznesowy? Jasne – dla ludków, którzy działanie w socialu mierzą tylko ilością fanów i nie mają większego pojęcia, czym jest oddziaływanie.  To jasne, że zawsze znajdą się klienci na tego typu usługi – tak jak na każde inne. Po dwóch dniach i wydanych 2 tysiącach PLN będzie można cieszyć się swoimi 10 tysiącami fanów po 20 groszy sztuka. Jasne, że to tanio – prawdziwy fan warty jest kilka razy więcej.</p>
<p>Co można zrobić za 2 tys. PLN? Na przykład zainwestować w niewielką aplikację i nieco gadżetów – umiejętnie rozegrana całość  sprawi, że liczba fanów będzie bardzo szybko rosła. Dodam, fanów, których interesuje to, co piszesz.  Doskonałym przykładem takiego mechanizmu jest <a href="http://www.facebook.com/folk24" target="_blank">fan page</a> serwisu <a href="http://www.folk24.pl/" target="_blank">Folk 24</a>. Wystarczyło rozdać 50 prawdziwych płyt zespołu <a href="http://www.beltaine.pl/" target="_blank">Beltaine</a> (swoją drogą naprawdę fajna grupa), żeby liczba fanów strzeliła w górę jak młody świerk. Ale po co komuś główkowanie, jak dostrzec do ludzi zainteresowanych tematem, skoro 2 tysiaki wydane na aukcji załatwią sprawę.</p>
<h3>Podsumowując</h3>
<p>Wzrost ilości osób – <strong>TAK</strong><br />
Dynamika wzrostu ilości fanów –<strong> BEZ ZMIAN</strong><br />
Aktywność na fan page’u – <strong>BEZ ZMIAN</strong><br />
Utrata kontroli nad skutecznością działań – <strong>TAK</strong><br />
Wzrost ruchu na stronie – <strong>NIE </strong>(w dłuższym okresie czasu)<br />
Stracone pieniądze – <strong>20 PLN</strong></p>
<p>Jednym słowem, <strong>eksperyment zakończył się porażką</strong>. Nawet jeśli bym chciał, nie mogę wyrzucić z fan page’u kupionych fanów, bo nie wiem, czy wśród nich nie znajdują się ci „prawdziwi”. Zarobił sprzedawca, a ja – niekoniecznie.</p>
<p>Jeśli więc chcesz się bawić w social media – kupuj; jeśli chcesz cieszyć się dużą ilością osób – kupuj. Jeśli jednak chcesz działać w social media i wykorzystywać je w swojej pracy (chociażby po to, żeby generować wartościowy ruch na stronie docelowej) – to <strong>najpierw przeczytaj</strong> <a href="http://www.brzoskowski.pl/2010/02/5-a-nawet-6-zasad-social-biznesu/" target="_blank">TO</a>, <a href="http://www.brzoskowski.pl/2010/03/4xi-czyli-o-zaangazowaniu-raz-jeszcze/" target="_blank">TO</a>, <a href="http://www.brzoskowski.pl/2010/04/social-media-tworzenie-ekosystemu/" target="_blank">TO</a> i <a href="http://www.brzoskowski.pl/2010/05/spolecznosc-czyli-co/" target="_blank">TO</a>. Na pewno się przyda.</p>
<p><a href="http://www.penn-olson.com/2009/09/05/5-reasons-why-businesses-should-not-buy-facebook-fans/" target="_blank">Penn Olson w swoim poście</a> poświęconym kupowaniu fanów stwierdziła, że jednym z powodów, dla których NIE należy tego robić jest <strong>sprawianie wrażenia desperata</strong>. W moim przypadku była to czysta ciekawość, ale według mnie &#8211; to Olson, a nie nasi eksperci, ma rację. I nie chodzi t o to, że kupno fanów to zło, koklusz i dyzenteria – dla mnie jest <strong>to po prostu nieopłacalne</strong>.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<pre>fot. screen wykonany  na stronie Allegro.pl
</pre>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2010/06/jak-to-jest-z-kupnem-fanow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Facebook uderza w maluczkich</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2010/05/facebook-uderza-w-maluczkich/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2010/05/facebook-uderza-w-maluczkich/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 23:39:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[facebook Ads]]></category>
		<category><![CDATA[landing page]]></category>
		<category><![CDATA[Like Page]]></category>
		<category><![CDATA[zmiany na Facebooku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.brzoskowski.pl/?p=1087</guid>
		<description><![CDATA[W środowe popołudnie Facebook "strzelił w brzuch" niewielkim firmom, które samodzielnie prowadziły swoje Like Page. Albo kupią reklamę, albo droga do zbudowania społeczności nieco im się wydłuży.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak wiem, że ostatnio zacząłem więcej o Facebooku pisać. Staram się to nieco ograniczać, ale taka wiadomość wymaga komentarza. W środowe popołudnie Facebook &#8222;strzelił w brzuch&#8221; niewielkim firmom, które samodzielnie prowadziły swoje Like Page (dawniej Fan Page).</p>
<p>Serwis wprowadził kolejną zmianę – tym razem związana z landing page, czyli domyślną zakładką, na której „ląduje” użytkownik nie będące fanem, strony. Wcześniej administrator mógł określić, która strona będzie „tą pierwszą”. Obecnie możliwość ta została zastrzeżona dla Like Page’y posiadających ponad 10 tys. fanów (uruchamiana automatycznie) lub po kontakcie accounta z administracją Facebooka. W praktyce druga możliwość jest więc ograniczona do agencji reklamowych /interaktywnych. Cała reszta musi zadowolić się domyślnymi ustawieniami kierującymi ruch na tablicę.</p>
<p>Taka zmiana z pewnością ograniczy konwersję użytkowników Facebooka. Spersonalizowane landing page BYŁY bardzo skutecznymi mechanizmami pomagającymi tworzyć społeczność &#8211; dzięki nim ilość konwersji była znacznie wyższa niż w przypadku tradycyjnie zbudowanych stron. Użytkownik, który trafiał na tak przygotowaną stronę mógł zobaczyć komunikat informujący o charakterze Like Page’u. Obecnie wróciliśmy do starej formuły przeglądania tablicy (wall) – co z jednej strony często utrudnia zapoznanie się z treścią strony (szczególnie przy dużej aktywności użytkowników), a z drugiej skutkuje mniejszą konwersją.</p>
<p><strong>Ale co chodzi? Oczywiście o pieniądze.</strong> Z <a href="http://forum.developers.facebook.com/viewtopic.php?pid=227722#p227722" target="_blank">komunikatu opublikowanego </a>przez Matta Trainera,  administratora Facebooka, można wnioskować, że proces autoryzacji Like Page’y, który pozwoliłby na personalizację zakładek, jest związany w wykupieniem odpowiedniej ilości reklam w serwisie. W Polsce – za sumę kilkudziesięciu tys. PLN. Nawet duże marki zrezygnują z takiego wydatku i zainwestują w konkurs (na który – swoją drogą – formalnie również należy autoryzować).</p>
<p>Zastanawiam się czy Facebook nie strzela sobie w stopy. Z pewnością znajdą się marki, które wydadzą odpowiednie środki na reklamę.  Najsilniej w serwisie obecne są jednak małe firmy, liczące  maksymalnie kilka tysięcy lajkersów, które śmiało wykorzystywały zakładki. Facebook na pewno straci nieco kolorów a administratorzy zaczną kombinować, jak  odpowiednie informacje umieścić na wallu lub po lewej stronie Like Page&#8217;a. Być może wprowadzone zmiany zaskutkują jeszcze jedną – tym razem pożądaną zmianą – wzrostem kreatywności osób prowadzących strony. Bo jakoś użytkowników przyciągnąć trzeba.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<pre>fot. mój były landing page
</pre>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2010/05/facebook-uderza-w-maluczkich/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Axe klika na Facebooku</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2010/04/axe-klika-na-facebooku/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2010/04/axe-klika-na-facebooku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Apr 2010 16:03:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Marka]]></category>
		<category><![CDATA[Axe]]></category>
		<category><![CDATA[Borys Szyc]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[kampania Axe]]></category>
		<category><![CDATA[klikasz?]]></category>
		<category><![CDATA[kliker]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.brzoskowski.pl/?p=1045</guid>
		<description><![CDATA[Szykuje się kolejna akcja wielkiego rozdawania – tym razem brandowana przez Axe. Na Facebooku postanowiono rozdać klikery – takie coś do liczenia ilości damsko-męskich interakcji. Jak dla mnie – bezużyteczne. Nie da się uniknąć porównań z rozdawniczą akcją Maxwell House, której celem – jak mi sie wydaje – było przede wszystkim zgromadzenie dużej ilości fanów. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Szykuje się kolejna akcja wielkiego rozdawania – tym razem brandowana przez Axe. Na Facebooku postanowiono rozdać klikery – takie coś do liczenia ilości damsko-męskich interakcji. Jak dla mnie – bezużyteczne.</p>
<p><strong>Nie da się uniknąć porównań z rozdawniczą akcją Maxwell House</strong>, której celem – jak mi sie wydaje – było przede wszystkim zgromadzenie dużej ilości fanów. Axe również to wie, i wyciągnął z tej kampanii wnioski. Ale od początku.</p>
<p>Przyglądając się reklamom AXE żyłem w przekonaniu, że jest to produkt skierowany „do młodych” &#8211; w końcu głupiutkie stewardesy, manekiny i cała akcja z niezawodnym środkiem na podryw, dobitnie o tym świadczy. Dlatego bardzo zdziwiłem się widząc <strong>Borysa Szyca w nowej reklamie AXE</strong>. Nie jest to zdziwienie  w stylu „jak on mógł się tak sprzedać”, lecz raczej „co on robi w tej reklamie”. Szyc w ogóle nie pasuje mi do wizerunku młodzieniaszka podróżującego po mieście z klikerem w ręku (ale wiadomo – nie jestem targetem). <strong>Kliker to gadżet</strong>, którym Szyc posługuje się w reklamie, aby policzyć każde zwrócenie kobiecego wzroku w jego stronę. Klikera może otrzymać 20 tys. osób – dzięki akcji, którą AXE rozpoczęło <a href="http://www.facebook.com/klikaj#!/klikasz?v=wall&amp;ref=ts" target="_blank">na Facebooku</a>.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="620" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/uBbFbFNTIlE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="620" height="385" src="http://www.youtube.com/v/uBbFbFNTIlE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Sam profil – podobnie jak w przypadku Maxwell House – jest bardzo różnorodny i tematycznie rozdrobiony. Trzeba jednak przyznać, że <strong>agencja Genero</strong> (obsługująca fan page w Facebooku) stara się trzymać tematykę w ryzach. Dodoatkowo, zanim przeszła do wielkiego zdawnictwa, profil istniał na Facebooku od kilku dni. W tym czasie zapełniano go treścią oraz informowano o  rozdaniu w realu 3 tys. klikerów. Nie powiem, żebym czuł się poruszony zgromadzonym kontentem – brak oryginalności zazwyczaj nie jest poruszający, ale jakać treść się jednak pojawiła. Przy okazji dowiedziałem się, że AXE jest kobietą (bo wypowiada się w formie żeńskiej) i że lepiej nie zaczynać zdania od „mam nadzieję”  <img src='http://www.brzoskowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>Genero wyciągnęło nauczkę z case’u Maxwell House</strong>. Przede wszystkim aplikacja służąca rozdaniu klikerów jest bardzo przejrzysta. Jednym z najbardziej widocznych elementów jest licznik pokazujący, ile gadżetów jeszcze pozostało-.  W samym formularzu zamawiania klikera pojawił się natomiast link do regulaminu. Tym samym agencja usunęła problem związany z nagłym skończeniem się zapasów gadżetu oraz wymogiem prawnym, który kampania Maxwell House spełniła dopiero po kilku dniach. Warto jednak nadmienić, że &#8211; zgodnie z zapisami regulaminu &#8211; konkurs dotyczy osób pełnoletnich. Tymczasem – logując się z profilu 17-latki bez problemu mogę sobie zamówić klikera do domu. Nie chodzi o to, że lubię się czepiać  a raczej o to, że zapisy regulaminu powinny być wykonywane. W związku z tym – jeśli aplikacja posiada dostęp do naszych danych osobowych – to warto przy okazji weryfikować wiek.</p>
<p>Przyglądając się dynamice przyrostu społeczności AXE, całkowicie nie zgadzam się z głosami mówiącymi, że szykuje się druga akcja MH. <strong>Klikery rozchodzą się znacznie wolniej, podobnie jak wolniej pojawiają się nowi użytkownicy</strong>. Moim zdaniem powód jest prosty: termokubek – chociaż jest gadżetem –do czegoś służy. Można nalać do niego kawy, herbaty czy co tam jeszcze ludzie do kubków nalewają i kubek – przez jakiś czas -trzyma temperaturę napojów.  Kubki chciał mieć każdy – kobiety i mężczyźni, młodzi i starzy. Kubki były po prostu fajne. A klikery? <strong>W sumie to taki sobie  element kampanii </strong>– bo niby kto będzie chodził po mieście i klikał? To zabawa na kilka minut. Czy z klikerem można zrobić coś jeszcze?  Nie wiem – dostanę go w ciągu 30 dni i dokładnie obejrzę. Może da się zastosować jako prosty licznik <img src='http://www.brzoskowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>A co by się przydało?</strong> Skoro już AXE wykorzystuje Szyca, to może warto by zrobić krótki kurs klikania – na stronie oraz na żywo – dla wybranych? Gdzie aplikacja pozwalająca zmierzyć swoją prędkość klikania, aby nie przegapić ani jednego kliknięcia, kiedy kliker już dotrze do użytkowników? Brak elementów fun i angażowania sprawia, że cel AXE jest jeden: zgromadzić przynajmniej 20 tys. fanów. Co dalej?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2010/04/axe-klika-na-facebooku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Facebook rzucił się na kubki</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2010/03/facebook-rzucil-sie-na-kubki/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2010/03/facebook-rzucil-sie-na-kubki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Mar 2010 23:39:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Case]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Marka]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[Fan Page]]></category>
		<category><![CDATA[kampania promocyjna]]></category>
		<category><![CDATA[kawa]]></category>
		<category><![CDATA[kubki termiczne]]></category>
		<category><![CDATA[Maxwell House]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.brzoskowski.pl/?p=918</guid>
		<description><![CDATA[To chyba pierwsza tego typu akcja promocyjna w polskim Facebooku. W ciągu jednego dnia Fan Page Maxwell House wzbogacił się o kilkanaście tysięcy fanów.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To jedna z pierwszych tego typu akcji promocyjnych w polskim Facebooku, a z pewnością pierwsza tak dynamiczna. W ciągu jednego dnia <a href="http://www.facebook.com/bezprzerwy?ref=mf" target="_blank">Fan Page Maxwell House</a> wzbogacił się o kilkanaście tysięcy fanów. Drugiego dnia profil dobił do 40 tys.  Co dalej?</p>
<h3>Kubki od Maxwell House</h3>
<p>Za akcją promocyjną stoją dwie agencje  &#8211; kontami mikroblogów oraz koordynacją całości działań zajmuje się Tequila Polska, zaś akcją w obrębie Facebooka rządzi Arbo Interactive. Działania rozpoczęto tydzień wcześniej, kiedy w socialu pojawiły się profile „bezprzerwy” brandowane przez Maxwell House. Jeszcze w poniedziałek profile na <a href="http://bezprzerwy.blip.pl/" target="_blank">Blipie</a> i <a href="http://twitter.com/bezprzerwy" target="_blank">Twitterze</a> sprawiały wrażenie kont wspierających główna akcję na Faccebooku.  We wtorek konto na Blipie &#8222;ożyło&#8221; i praktycznie zdominowało bliposferę.  Ale o tym za chwilę.<strong> Jak już wspomniałem, cała para poszła w Fan Page na Facebooku</strong>. Poszła dosyć solidnie, bo <strong>w poniedziałek (22.03)  okolicach godziny 24:00 liczba fanów przekroczyła 10 tysięcy. Dla porównania dodam, że o 23:00 było ich około 6 tys.</strong> Co przyciągnęło facebookowiczów? Kubki termoizolacyjne z nadrukiem Maxwell House. Za darmo! Też jeden otrzymam (mam nadzieję).</p>
<h3>Maxwell House na Facebooku</h3>
<p>Aby otrzymać błękitny kubek, wystarczyło zostać fanem Maxwella oraz podać dane do wysyłki prezentu. Przygotowana aplikacja uniemożliwiała zamówienie kubka, jeśli użytkownik serwisu nie był fanem marki. Szybko pojawiły się więc wątpliwości, czy kawowa akcja jest zgodna z regulaminem serwisu. Ten mówi, że akcje promocyjne nie mogą wymuszać na użytkownikach czynności związanych z działalnością w serwisie. Z drugiej jednak strony dopuszcza zostanie fanem jako element kampanii promocyjnej.</p>
<p>Powstaje również pytanie <strong>co stanie się z danymi osobowymi</strong>, które podałem. Aplikacja posiada jedynie standardową zgodę na przetwarzanie danych osobowych. To trochę zbyt mało, ponieważ nie jest dla mnie jasne kto jest administratorem moich danych – Kraft Food Polska czy  „podmioty współpracujące”. Ale darowanemu kubkowi nigdzie się nie zagląda i chyba z tego założenia wyszła również Tequila:)</p>
<p>Moim zdaniem główną przyczyną lawinowego (dosłownie) przyrostu ilości znajomych było umożliwienie opublikowania na swoim profilu informacji o zdobyciu kubka. Ja znalazłem informację u znajomego, zaś u mnie znaleźli ją moi znajomi  itd. Na efekty nie trzeba było długo czekać.  Maxwell House doskonale pokazał, jak działają elementy angażujące użytkowników (tzw. fun).</p>
<p><strong>Drugiego dnia akcji</strong> na Fan Page&#8217;u pojawiło się ponad 27 tys. znajomych, zaś aplikacja umożliwiająca zamówienie kubków została zdjęta. Uaktywniono również <strong>engagement ads</strong>, ale o ich skuteczności w tej akcji nie mogę się wypowiadać.  Odniosłem jednak wrażenie, że celem reklam było zwyczajne dobicie do 40 tys. fanów. Z marketingowego punktu widzenia- całkiem słusznie, ale co będzie jak się fani zdenerwują?</p>
<p>Głosy niezadowolenia i niedowierzania,w to że fani otrzymają swoje kubki pojawiły się dość szybko (podobnie jak spam w komentarzach). Moim zdaniem Arbo nieco późno zorientowało się w całej sytuacji (mam nadzieję, że nie rozmyślnie), ale kilka wątpliwości rozwiano we wtorkowe przedpołudnie. W zakładce &#8222;Discussion&#8221; odpowiedziano na najbardziej palące pytanie Facebookowiczów.  Okazało się, że rozdanych zostanie <strong>nie 10 a 20 tys. kubków</strong>. Poza tym przeproszono za brak regulaminu (ale nadal nigdzie go nie podano) oraz zapewniono, że dane osobowe są najzupełniej bezpieczne. Dodatkowo zasugerowano, że akcja będzie miała kolejne odsłony.</p>
<h3><strong>Maxwell House na Blipie</strong></h3>
<p>Drugi dzień akcji upłynął pod hasłem aktywacji Blipa. Każda osoba, która wpisała tag #kawa lub dodała profil <a href="http://bezprzerwy.blip.pl/" target="_blank">^bezprzerwy</a> do znajomych była przekierowywana do formularza zamówienia. W zamian za to Maxwell dawał kubki. Te skończyły się jednak znacznie szybciej niż w przypadku Facebooka (akcję rozpoczęto ok. 10:00, zakończono ok. 13:30 &#8211; w tym czasie rozdano tysiąc kubków) i już wkrótce profil &#8222;z automatu&#8221; wysyłał komunikat informujący o braku kubków. Efektem działań na Blipie jest kilkaset osób, które zasiliły bazę danych Maxwella. <strong>Ile z nich otrzyma swoje kubki?</strong> Nie mam pojęcia. Jeśli otrzymam odpowiedzi na pytania wysłane do Tequli to postaram się je podać (a propos, od Arbo odpowiedzi nie otrzymałem, ale za to złożono mi ofertę handlową).<span style="color: #888888;"> Od Tequli otrzymałem PR-owskiego maila, w którym większość pytań w ogóle pominięto &#8211; pozdrawiam Tequilę!</span></p>
<h3>Ile to kosztowało?</h3>
<p>Przypuszczalnie <strong>koszty pozyskania 40 tysięcy użytkowników nie były zbyt duże</strong>. Jak szybko wyliczył <a href="http://www.facebook.com/lukasz.debski#!/konrad.latkowski" target="_blank">Konrad Latkowski</a> (przy założeniu, że kubki zamówiono Chinach) pojedynczy kubek kosztuje około 4 PLN. <strong>Maxwell zadeklarował 20 tys. kubków do rozdania</strong>, więc koszt gadżetów wyniósł nieco ponad 80 tys. PLN.  Albo mniej &#8211; w myśl zasady, że im więcej zamawiasz, tym mniej płacisz. W Polsce kubki są droższe, więc tak naprawdę pozostaje nam gdybanie. Oczywiście do całości należy doliczyć usługi odpowiednich firm, w tym przygotowanie aplikacji.</p>
<h3>Twitter &#8211; bez powodzenia</h3>
<p>To nie tylko wrażenie, ale przede wszystkim wynik obserwacji: Twitter w Polsce się nie przyjął. Profil<a href="http://twitter.com/bezprzerwy" target="_blank"> @bezprzerwy</a> tylko potwierdza tą tezę. Zgromadzenie 1-4 fanów z pewnością nie jest sukcesem. Ciekawią mnie jednak to, dlaczego marka nie podjęła akcji pozyskiwania followersów. Pierwsze wpisy na Twitterze i Blipie były dość zbliżone (w sumie, w dużej części, były takie same), potem jednak zdecydowano się na aktywację &#8222;polskiego&#8221; mikroblogu.</p>
<h3>Jakieś pytania?</h3>
<p>Przede wszystkim &#8222;co dalej&#8221;? <strong>Co marka zamierza zrobić z audytorium zgromadzonym w tak krótkim czasie? </strong>Czy publika nie rozpłynie się po tym, jak kubki trafią do rąk właścicieli? Czy nie rozejdzie się negatywny buzz wygenerowany przez ponad 20 tys. osób, którym nie udało się zdobyć kubka. Warto nadmienić, że w dyskusjach już przewijają się tematy pod tytułem &#8222;czy ta akcja to nie »ściema«&#8221;. Ktoś założył na Facebooku profil <a href="http://www.facebook.com/pages/Gdzie-moj-termokubek-Maxwella/105138086183496?ref=ts" target="_blank">Gdzie mój termokubek Maxella </a>(nawiasem mówiąc towarzyszy mu teoria, że to robota Arbo. Patrząc na Fan Page Małego Głoda oraz stronę <a href="http://www.facebook.com/maly.glodek#!/profile.php?id=100000904389664" target="_blank">Głód Busters</a>, wykluczyć tego nie można. Swoją drogą termokubki zostaną przesłane do nowych właścicieli w ciągu 30 dni, więc na razie profil będzie świecił pustkami).</p>
<p>Przez najbliższy czas na pewno będę regularnym gościem Fan Page&#8217;u Maxwell House. Dynamika wzrostu sprawiała, że oczy miałem szerokie jak spodki. Wykres przyrostu fanów będzie linią pionową, zaś <a href="http://www.facebook.com/maly.glodek" target="_blank">Mały Głód </a>może poczuć się zagrożony. Szykuje się ciekawy case <img src='http://www.brzoskowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>W trakcie pisania tego postu na profilu przybyło prawie 3  tys. fanów.</strong></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<pre>Fot. Fan Page Maxwell House /facebook.com
</pre>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2010/03/facebook-rzucil-sie-na-kubki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hire Me na Facebooku</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2010/03/hire-me-na-facebooku/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2010/03/hire-me-na-facebooku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Mar 2010 21:29:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[Fan Page]]></category>
		<category><![CDATA[Hire Me]]></category>
		<category><![CDATA[poszukiwanie pracy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.brzoskowski.pl/?p=911</guid>
		<description><![CDATA[Pokuszę się o stwierdzenie, że powoli – bardzo powoli – przełamujemy stereotypy związane z zawodową obecnością w Sieci. Zamiast stawiać na powolne budowanie własnego wizerunku, niektórzy mówią jasno: szukam pracy!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pokuszę się o stwierdzenie, że powoli – bardzo powoli – przełamujemy stereotypy związane z zawodową obecnością w Sieci. Zamiast stawiać na powolne budowanie własnego wizerunku, niektórzy mówią jasno: szukam pracy!</p>
<p>To, na co dotychczas natykałem się jedynie na Golden Line, zacząłem zauważać również na Facebooku. Ponieważ charakter Golden Line’a jest typowo zawodowy (sam jestem dowodem tego, że profil w tym serwisie potrafi generować dochody), wszyscy są przyzwyczajeni do notatek typu „szukam pracy”. Siłą rzeczy praca zawitała również na Facebook – i to nie jako Fan Page serwisów ogłoszeniowych, ale pomysł prywatnych osób. I to bardzo mi się podoba.</p>
<h3>(Nie tak) dawno temu w Ameryce…</h3>
<p><strong>Profile typu Hire Me</strong> (zatrudnij mnie) pojawiły się stosunkowo niedawno. Poszukiwanie pracy poprzez socialmedia nawet w Stanach Zjednoczonych jest świeżym przedsięwzięciem, często opisywanym przez prasę. Na dobre zaczęło rozkwitać w 2009 roku, kiedy kryzys gospodarczy zmusił Amerykanów do zainwestowania w kreatywność.  Większość osób korzysta ze standardowych serwisów, takich jak <a href="http://www.careerbuilder.com" target="_blank">careerbuilder.com</a>. Na Facebook decydują się nieliczni, ale tendencja przybiera na sile. Oczywiście powstaje pytanie, ilu ludzi znajduje w ten sposób pracę. Ale – podobnie jak w przypisku case’ów z marketingu społecznościowego – sukcesy jednych stają się argumentem dla pozostałych.</p>
<p><strong>Niektóre firmy HR w USA już zajmują się profesjonalnym doradztwem w sprawach  profili w społecznościach</strong>. Spece podpowiadają czy zdjęcie jest odpowiednie, jak należy przestawić informacje itp. W Polsce (jeszcze) nie spotkałem się z taką ofertą, ale sądzę, że jest to jedynie kwestia czasu. Za „wielką wodą” <strong>45% firm sprawdza potencjalnych pracowników w serwisach społecznościowych</strong>. W Polsce robi tak ok. 30% managerów i odsetek ten będzie się zwiększał – social media to doskonałe źródło informacji.</p>
<p>Dodam, że część facebookowych poszukiwaczy pracy nie ogranicza się do tworzenia Fan Page’y. Wykupują również reklamy w serwisie.  Analizy wykazują jednak, że często są to pieniądze wyrzucone w błoto. Powód jest prosty: reklamy nie pokazują niczego, co może informować pracodawcę o predyspozycjach kandydata.</p>
<p style="padding-left: 30px;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="280" height="200" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/AcLPnOb1OXw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="280" height="200" src="http://www.youtube.com/v/AcLPnOb1OXw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object> <object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="280" height="200" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/eowiGxgfUFk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="280" height="200" src="http://www.youtube.com/v/eowiGxgfUFk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #888888;">Pracy można poszukiwać również poprzez You Tube: powyżej 2 filmiki z Polski</span></p>
<h3>Dzisiaj nad Wisłą</h3>
<p>Chyba najbardziej znaną akcją poszukiwania pracy poprzez Facebook, jest Fan Page zatytułowany<strong> <a href="http://www.facebook.com/pages/Chce-zeby-Szczepan-pracowal-dla-Brainshakepl/311474955268" target="_blank">Chcę, żeby Szczepan pracował dla BrainShake.pl</a>!</strong> (anglojęzycznym odpowiednikiem jest<a href="http://www.facebook.com/pages/Hire-Me-Headblade/190215224651" target="_blank"> Hire me HeadBlade!</a>). Celu istnienia strony raczej tłumaczyć nie trzeba – Szczepan po prostu bardzo chciał mieć tą pracę i postawił sobie cel – zgromadzić 3 tys. osób, które poprą jego pomysł.  A że BrainShake przyjął sobie, że zatrudnia ludzi kreatywnych, stworzenie Fan Page wydawało się całkiem rozsądnym posunięciem. Na razie Szczepanowi udało się zgromadzić 1,3 tys. fanów, więc wypełnił nieco ponad 30% przyjętego zobowiązania. Nie wiem, czy Brainshake to wystarczy – w każdym razie w najnowszym wpisie Szczepan ze smutkiem wspomina, że agencja się do niego nie odezwała. Swoją drogą taki Fan Page to niezła forma niestandardowej reklamy dla BrainShake <img src='http://www.brzoskowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dla innych Facebook stał się narzędziem do… wygrywania konkursów. Fan Page zatytułowany<a href="http://www.facebook.com/pages/Grzegorz-chce-sie-zepsuc-i-pracowac-dla-WYBORCZEJ/338817432825?ref=ts" target="_blank"> <strong>Grzegorz, Chcę się zepsuć i pracować dla WYBORCZEJ! </strong></a>również nie pozostawia wątpliwości co do celu swojego istnienia. Oczywiście powstaje pytanie czy Wyborcza o nim słyszała. Jest o co walczyć, bo zwycięzca konkursu Gazety otrzyma pensję rzędu 4 tys. PLN i kilka innych przydatnych gadżetów.  Niestety, w moim przekonaniu Grzegorz strzela trochę kulą w płot – profil praktycznie nie nawiązuje do tematyki konkursu.  Dodatkowo liczba zgromadzonych fanów zatrzymała się na 56, więc raczej kiepsko to wygląda.<strong> Proponuję Szczepanowi, żeby zmienił nazwę Fan Page, i jeśli nie przyjmą go do BrainShake, to niech startuje do Wyborczej</strong> <img src='http://www.brzoskowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dwa razy więcej fanów niż Grzegorz  zdobyła Julita Zawadzka, która również szuka pracy poprzez Facebook. Mimo okropnego awataru, <a href="http://www.facebook.com/posted.php?id=275691977509&amp;share_id=323888961299&amp;comments=1#!/pages/Julita-Zawadzka-szuka-pracy/275691977509" target="_blank">Fan Page Julity</a> wygląda całkiem nieźle, szczególnie jeśli chodzi o informacje.  Stanowił połączenie CV oraz „pamiętnika” dokumentującego szukani pracy, rozmowy kwalifikacyjne itp. Przeglądając serwis<strong> znalazłem również strony dalekich znajomych</strong>, w tym <a href="http://www.facebook.com/profile.php?ref=profile&amp;id=100000009489207#!/pages/Tomek-szuka-pracy/340999103756?ref=mf" target="_blank">Tomka Felczaka</a>, który rozgląda się za posadą w Warszawie.  W jednym z najnowszych wpisów Tomek zakomunikował, że dzięki Fan Page’owi otrzymał ciekawą propozycję pracy. Osobiście jednak razi mnie dyskusja zatytułowana „do roboty kurwa” – działa na mnie jak pijackie fotki zamieszczone Naszej-Klasie.  Ale jeśli cel został osiągnięty to nic mi do tego <img src='http://www.brzoskowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<h3>Z pracą jak z marką</h3>
<p>Z badań <a href="http://www.emarketer.com/Article.aspx?R=1007215" target="_blank">e-marketer.com</a> wynika, że<strong> spece od HR</strong> przeczesujący Internet w poszukiwaniu informacji o kandydacie do pracy, <strong>najczęściej zwracają uwagę na kilka elementów</strong>: nieodpowiednie fotografie, informacje o piciu i zażywaniu narkotyków; złe wyrażanie się o poprzedniej firmie, szefach, pracownikach i klientach; umiejętności komunikacyjne (czyli jak prowadzony jest profil); wpisy świadczące o radykalnych poglądach  (np. w kwestii rasy czy religii) oraz kłamstwa dotyczące kwalifikacji.  Z doświadczenia wiem, że <strong>powyższa lista obszarów zainteresowań jest prawdziwa</strong> – sam kilkukrotnie ją stosowałem.</p>
<p>E-marketer.com przepytał również HR-owców, <strong>co decyduje o zatrudnieniu kandydata po przejrzeniu jego profilu w social media</strong>. Okazało się, że jednym z najważniejszych czynników jest  odpowiednia prezentacja sugerująca, że osoba doskonale  pasuje do polityki i filozofii firmy. Duży plus otrzymuje również kandydat, którego wpisy potwierdzają doświadczenie zawodowe w danej kwestii. Na kolejnych pozycjach uplasowały się: posiadanie profesjonalnej strony internetowej, kreatywność, umiejętności komunikacyjne, szeroki obszar zainteresowań oraz referencje z poprzednich firm.</p>
<p>Biorąc pod uwagę powyższe elementy, przytoczone przez mnie <strong>Fan Page dostarczają niewielkiej ilości informacji o kandydacie</strong>. Przypuszczam jednak, że ta tendencja szybko się zmieni. Na razie osoby poszukujące pracy w ten sposób mają jedną przewagę – <strong>nad Wisłą to ciągle nowość</strong>.  Otwarte zakomunikowanie celu samo w sobie uważane jest za interesujące- przynajmniej dla niektórych.<strong> </strong></p>
<p><strong>Poszukiwanie pracy poprzez social media szybko zbliży się do sposobu prezentacji i komunikacji marki</strong>, w tym atrakcyjności, przejrzystości i kreowaniu zaangażowania społeczności. Przypuszczam, że będzie się to wiązać również z wzrostem kompetencji osób zajmujących się rekrutacją poprzez Internet. <strong>Sam Fan Page po prostu przestanie wystarczać – trzeba będzie się postarać o dobre prowadzenie</strong>. A tu już wchodzimy na szerokie pola strategii.</p>
<p>A jeśli już jesteśmy przy social media, strategii i pracy, to też mam <a href="http://www.facebook.com/editnote.php?draft&amp;note_id=364346102435&amp;id=100000009489207#!/profile.php?ref=profile&amp;id=100000009489207" target="_blank">swój profil na Facebooku</a> <img src='http://www.brzoskowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<pre><a href="http://www.flickr.com/photos/cambodia4kidsorg/2651733652/" target="_blank">Photo by: Kambodiaforkidsorg/www.flickr.com</a>
</pre>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2010/03/hire-me-na-facebooku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Facebooknow: i co?</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2010/01/facebooknow-i-co/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2010/01/facebooknow-i-co/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 23:37:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Marka]]></category>
		<category><![CDATA[Arbomedia]]></category>
		<category><![CDATA[engagement ads]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[konferencja Facebooknow]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.brzoskowski.pl/?p=662</guid>
		<description><![CDATA[Zacznę od tego, że na Facebooknow nie byłem, obiadu w Złotych Tarasach nie jadłem i z Blakem Chandlee nie rozmawiałem. Korzystałem ze streamingu, który – jako tako – pozwalał na śledzenie dyskusji i obserwowałem reakcje na Blipie. Nie będzie to wiec podsumowanie konferencji o ile moich odczuć z nią związanych.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zacznę od tego, że na <a href="http://www.facebooknow.pl">Facebooknow</a> nie byłem, obiadu w Złotych Tarasach nie jadłem i z Blakem Chandlee nie rozmawiałem. Korzystałem ze streamingu, który – jako tako – pozwalał na śledzenie dyskusji i obserwowałem reakcje na Blipie. Nie będzie to wiec podsumowanie konferencji o ile moich odczuć z nią związanych.</p>
<p>W sumie stwierdzenie Marcina Jagodzińskiego (<a href="http://reuptake.blip.pl/" target="_blank">^reuptake</a>) wystarczyłoby za podsumowanie:<em> jak wszedłem na scenę #facebooknow to się zdziwiłem, że są kanapy a nie klęczniki</em>. Bo konferencja (niczego nie ujmując jej organizatorom) nic ciekawego nie przyniosła. No może świadomość tego, że pojawili się na niej ludzie, którzy nie wiedzą co to jest <a href="http://prezi.com/" target="_blank">prezi</a>, tudzież prelegenci, którzy nie wiedzą, jak dobrać rozdzielność przygotowanej prezentacji. Ale mniejsza o to.</p>
<p><strong>Chyba trochę chodziło o to, żeby się do Facebooka pomodlić</strong>. Bo jest duży, bo ma fajne funkcje i gry i dlatego, że można wykorzystać go na dziesiątki różnych sposobów. Głównie jako medium reklamowe. Konferencja właśnie temu służyła – pokazaniu reklamodawcom, jak wspaniały może być twór Zuckerberga.</p>
<p>A propos Zuckerberga – słuchanie o tym jaki to odważny człowiek, bo usiadł i zrobił wspaniałą platformę komunikacyjną, jak to słucha ludzi i dostosowuje się do ich oczekiwań niczego im nie narzucając, jak każdego dnia zastanawia się co jeszcze ulepszyć w Facebooku i jak bardziej połączyć z sobą ludzi z różnych kultur sprawiło, że nie raz uśmiechnąłem się pod nosem. Mark po prostu kocha ludzi! Taka amerykańska papka a’la Obama (z całym szacunkiem dla jego kampanii marketingowej).</p>
<p>Moim ulubionym (chociaż nie jedynym) „głosem wołającego na pustyni” był Dawid Szczepaniak z Pride&amp;Glory, który przywoływał opinię o marketerach zarachowujących się jak stado lemingów. Niedouczonym z biologii podpowiadam, że lemingi – podobnie jak ludzie – mogą wpaść w owczy pęd. Jak jeden leming pędzi na złamanie karku, to reszta pędzi za nim. Efekt: lemingi spadają z urwiska a reklamodawca traci pieniądze na nieprzemyślanej kampanii.</p>
<p>Kiedy Arbomedia zorganizowało konferencję, żeby uczcić wejście we współpracę z Facebookiem, Deepsense (prowadzi facebookowy profil Lenovo Polska) proponuje to samo (co nie znaczy, że na takich samych warunkach. Tego czym będzie się różnić oferta Arbomedia od oferty innych domów mediowych na razie nikt nie wie).</p>
<p><object id="_ds_21586948" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="600" height="400" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="name" value="_ds_21586948" /><param name="data" value="http://viewer.docstoc.com/v2/" /><param name="FlashVars" value="doc_id=21586948&amp;mem_id=2360288&amp;doc_type=ppt&amp;allowdownload=1" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="src" value="http://viewer.docstoc.com/v2/" /><param name="flashvars" value="doc_id=21586948&amp;mem_id=2360288&amp;doc_type=ppt&amp;allowdownload=1" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed id="_ds_21586948" type="application/x-shockwave-flash" width="600" height="400" src="http://viewer.docstoc.com/v2/" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" flashvars="doc_id=21586948&amp;mem_id=2360288&amp;doc_type=ppt&amp;allowdownload=1" data="http://viewer.docstoc.com/v2/" name="_ds_21586948"></embed></object><br />
<span style="font-size: xx-small;"> </span></p>
<p>To co oferuje Arbomedia to<strong> Engagement Ads</strong> (EA), reklama angażująca, przynajmniej na razie niedostępna z facebookowego pulpitu reklamodawcy. Też nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że EA na Facebooknow zostało potraktowane jak lek na całe zło. W dwóch słowach: engagement ads to reklamy, których celem jest przyciągnięcie uwagi użytkownika poprzez „zaproszenie” go do zabawy. Może  rozwiązać test i sprawdzić jak rozwiązali go znajomi, może obejrzeć filmik umieszczony na profilu kolegi, wysłać komuś wirtualny prezent czy zarobić cyfrowe pieniążki, które może zagospodarować jeśli… zarobi ich więcej. Możliwości jest dużo, zaś cel jeden – sprawić, żeby użytkownik jak najdłużej był „w reklamie” a na koniec przesłał link do niej swoim znajomym. Dobre EA to prawie zawsze forma virala. Ale…</p>
<p>W psychologii istnieje pojęcie wytłumiania reakcji na bodziec. Im częściej jesteś wystawiony na działanie danego czynnika, tym słabiej na niego reagujesz (czyt. zaczynasz się uodparniać). Tak było z reklamami wykorzystującymi gwiazdy kina (pojawia się ich coraz mniej, bo ludzie coraz bardziej je ignorują), tak będzie i z reklamą angażującą. To zaangażowanie, nad którym zachwycają się marketerzy dość szybko przeobrazi się w  zaciekawienie a potem po prostu przestanie być interesujące.</p>
<p>Z konieczności EA musi też pogodzić się rozproszeniem uwagi. Kiedy user wypełnia test czy zarabia wirtualne dobra, koncentruje się właśnie na tej czynności. Czy więc pianie nad tym, ze reklama zaangażowana maksymalizuje czas kontaktu jest uzasadnione? Wykorzystanie elementu rozrywki wcale nie oznacza, że user zapała miłością do marki. Może po prostu sobie zagra w gierkę i na tym zakończy się przygoda.</p>
<p>EA opiera się na nadziei, że wtapiając się „w tło” serwisu, przyciągnie uwagę konsumentów. A że konsument to zdolna bestia i dość szybko się uczy, to wiadomo nie od dzisiaj. Moim zdaniem siła reklamy angażującej tkwi właśnie w tym, że nie jest (jeszcze) tak popularna. To może szybko się zmienić dzięki temu, że marketerzy to… lemingi.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<pre>Foto: www.facebooknow.pl/Arbomedia</pre>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2010/01/facebooknow-i-co/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Publiczna dostępność jest normą…</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2010/01/publiczna-dostepnosc-jest-norma%e2%80%a6/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2010/01/publiczna-dostepnosc-jest-norma%e2%80%a6/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2010 12:17:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Marka]]></category>
		<category><![CDATA[Crunchies]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[Mark Zucnerberg]]></category>
		<category><![CDATA[polityka prywatności]]></category>
		<category><![CDATA[TechCrunch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.brzoskowski.pl/?p=656</guid>
		<description><![CDATA[Mark Zuckeberg, założyciel i CEO Facebooka narobił sporo zamieszania. Wszystko przez 60 sekund, jakie poświęcił kwestii polityki prywatności w serwisie. Wywiadu udzielił serwisowi TechCrunch, podczas ceremonii rozdania nagród Crunchies. Co takiego powiedział?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mark Zuckeberg, założyciel i CEO Facebooka narobił sporo zamieszania. Wszystko przez 60 sekund, jakie poświęcił kwestii polityki prywatności w serwisie. Wywiadu udzielił serwisowi <a href="http://www.techcrunch.com/" target="_blank">TechCrunch</a>, podczas ceremonii rozdania nagród Crunchies. Co takiego powiedział?</p>
<p>Zacznijmy od tego co powiedział… znacznie wcześniej, zanim Facebook nieco wywrócił swoją politykę prywatności. Zuckerberg wielokrotnie (m.in. na łamach <a href="http://www.readwriteweb.com" target="_blank">Read Write Web</a>) deklarował, że <strong>bezpieczeństwo prywatnych danych użytkowników  to dla niego świętość</strong>. Dbanie o poszanowanie prywatności było swego rodzaju kompasem wskazującym kierunek marszu. Ale najwyraźniej kompas zaczął szaleć.</p>
<p>W rozmowie z Michaellem Arringtonem (założycielem TechCrunch) stwierdził, że gdyby teraz miał tworzyć Facebooka, od początku większość danych osobowych byłaby dostępna publicznie. Powód: <strong>według Zuckerberga, w ciągu 5-6 lat istnienia serwisu i socialmedia w ogóle, w świadomości internautów zaszły duże zmiany. Dotyczą one również pojęcia prywatności i tego, co rozumiane jest jako prywatne.</strong> Założyciel Facebooka rozumuje mniej więcej w ten sposób: skoro ludzie i tak dzielą się swoimi danymi osobowymi – a nawet numerami telefonów i adresami zamieszkania &#8211; to dlaczego by ich nie upublicznić? Dlaczego im tego nie ułatwić i nie usprawnić?</p>
<p style="padding-left: 60px;"><object id="utv196479" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="386" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="name" value="utv_n_824352" /><param name="flashvars" value="loc=%2F&amp;autoplay=false&amp;vid=3848950" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.ustream.tv/flash/video/3848950" /><embed id="utv196479" type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="386" src="http://www.ustream.tv/flash/video/3848950" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" flashvars="loc=%2F&amp;autoplay=false&amp;vid=3848950" name="utv_n_824352"></embed></object></p>
<p>Jak, moim zdaniem słusznie,<a href="http://www.readwriteweb.com/archives/facebooks_zuckerberg_says_the_age_of_privacy_is_ov.php" target="_blank"> zauważa Marshal Kirkpatrick</a> (RWW), <strong>Zuckerberg nieco się zagalopował</strong>. Faktem jest, że ludzie udostępniają nie tylko swoje imię i nazwisko. Ich dane są jednak (nadal) nieco rozproszone, niezależnie od tego czy mówimy o blogach, Twitterze czy dziesiątkach innych serwisów społecznościowych. Tymczasem <strong>Facebook jest gigantem, który wyznacza pewne standardy</strong>. Teraz to Zuckerberg wyznacza, co staje się normą w Sieci. Oznacza to, że wskazywanie na inne serwisy jako miejsce, gdzie dokonuje się przewartościowanie pojęcia prywatności jest po prostu głupie. <strong>To Facebook rozdaje karty</strong>. Ponad 80 tys. stron internetowych zintegrowało swój panel logowania z serwisem dzięki Facebook Connect (wg słów Dave’a Morrina, senior platform managera FB). Miliony ludzi logują się bezpośrednio do serwisu. To dobitnie świadczy o uzyskaniu wpływu na losy Internetu.</p>
<p>Może i dzielenie się jest normą w serwisach społecznościowych (jak zauważa Mark), ale chyba warto, aby decyzja o dzieleniu się – chociażby listą kontaktów – była świadomym wyborem użytkownika, a nie efektem domyślnych ustawień serwisu.</p>
<h3>Ale o co chodzi?</h3>
<p>Faktem jest, że nowe opcje prywatności można zmienić, więc nie ma powodu do paniki. To, że Facebook „zachęca” do dzielenia się informacjami o sobie czy rodzinie jest dla mnie do zaakceptowania, ale nie mam zamiaru tego wykonywać. I jak sądzę, potrzeba takiej prywatności leży w obrębie zainteresowań modelu biznesowego Facebooka. Nieco kontrowersyjny może być sam sposób zaktualizowania opcji prywatnością &#8211; wyskakujące okienko, które część osób po prostu zamknęła, ale mniejsza o to.</p>
<p>Pytanie brzmi: czy w czasach, w których<a href="http://www.komputerswiat.pl/nowosci/internet/2009/53/nieostrozne-zycie-prywatne-polakow-w-sieci.aspx" target="_blank"> internauci bez zastanowienia dzielą się swoimi danymi osobowymi</a> z zupełnie obcymi ludźmi, warto krzyczeć o poszanowaniu prywatności? <strong>Po co narzekać na to, że Facebook domyślnie udostępnia dane, skoro ludzie sami się nimi dzielą</strong>? Faktem jest, że samo znaczenie prywatności zasadniczo się zmieniło. Coraz częściej zdarzają się przypadki kobiet, które &#8222;dzielą się&#8221; na Twitterze informacją o śmierci swojego dziecka. Osobiście traktuję to jako formę cyfrowego, emocjonalnego ekshibicjonizmu, który wynika albo z osamotnienia albo z przysłownego parcia na „szkło”.</p>
<div id="attachment_657" class="wp-caption alignnone" style="width: 610px"><a href="http://www.brzoskowski.pl/wp-content/uploads/2010/01/747268.jpg"><img class="size-full wp-image-657" title="Coraz częsciej w serwisach społecznościowych można natrafić na takie wpisy (via Twitter)" src="http://www.brzoskowski.pl/wp-content/uploads/2010/01/747268.jpg" alt="Coraz częsciej w serwisach społecznościowych można natrafić na takie wpisy (via Twitter)" width="475" height="111" /></a><p class="wp-caption-text">Coraz częsciej w serwisach społecznościowych można natrafić na takie wpisy (via Twitter)</p></div>
<p>W pojęciu prywatności akcent położony jest jednak na działanie. Nawet jeśli bezmyślna „dziunia” poda swój adres zamieszkania zupełnie obcej osobie, to wie, że to zrobiła. Abstrahując od jej braku rozsądku, ma do tego pełne prawo. Ale <strong>nie uważam, żeby wyręczanie kogokolwiek w ten sposób było uczciwe</strong>. Dlaczego? Ponieważ relacje międzyludzkie aż tak szybko się nie zmieniły. Nie wymusiły więc samorzutnych zmian. <strong>W przypadku Zuckerberga mamy do czynienia bardziej z orzeczeniem o zmianie rozumienia pojęcia prywatności niż o dostrzeżeniu takich tendencji.</strong></p>
<p>Druga strona medalu jest taka, że – jakkolwiek nie zgadzam się ze spojrzeniem Zuckerberga na zmianę norm społecznych – to muszę przyznać jedno: to <strong>oświadczenie jest początkiem rewolucji w podejściu do prywatności w Sieci</strong>. Mam nadzieję, że nauczy również ludzi cenić swoją prywatność i zachować ją dla siebie, rodziny i znajomych. Prawdziwych znajomych.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<pre><a href="http://www.flickr.com/photos/nobihaya/2505818175/" target="_blank">Photo by nobihaya/www.flickr.com</a></pre>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2010/01/publiczna-dostepnosc-jest-norma%e2%80%a6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Królowie Facebooka</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2009/12/krolowie-facebooka/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2009/12/krolowie-facebooka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Dec 2009 07:35:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Marka]]></category>
		<category><![CDATA[Strategia]]></category>
		<category><![CDATA[50 najpopularniejsych marek]]></category>
		<category><![CDATA[Chick-fil-A]]></category>
		<category><![CDATA[Coca-Cola]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[iTunes]]></category>
		<category><![CDATA[ranking marek]]></category>
		<category><![CDATA[Red Bull]]></category>
		<category><![CDATA[Starbucks]]></category>
		<category><![CDATA[stategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[T.G.I. Friday’s]]></category>
		<category><![CDATA[The Walt Disney Company]]></category>
		<category><![CDATA[Top 10]]></category>
		<category><![CDATA[Tou Tube]]></category>
		<category><![CDATA[Victoria's Secret]]></category>
		<category><![CDATA[Vitaminwater]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.brzoskowski.pl/?p=559</guid>
		<description><![CDATA[Serwis The Big Money opublikował listę 50 najdynamiczniej rozwijających się firmowych profili na Facebooku. Palmę pierwszeństwa zgarnęła Coca-Cola, a polscy internauci o części marek w ogóle nie słyszeli.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Serwis <a href="http://www.thebigmoney.com/slideshow/big-money-facebook-50-0" target="_blank">The Big Money</a> opublikował listę 50 najdynamiczniej rozwijających się firmowych profili na Facebooku. Opisywany przeze mnie McDonald wylądował w drugiej dziesiątce, palmę pierwszeństwa zgarnęła Coca-Cola a polscy internauci o części marek w ogóle nie słyszeli.</p>
<p>Pod uwagę brano nie tylko liczbę zgromadzonych fanów, lecz również kreatywność wykorzystania serwisu, konsekwencję działania, wykreowanie zaangażowania wśród fanów oraz ich opinie na temat profilu. Co ciekawe, światowe marki takie jak Puma czy Calvin Clain przegrywały z niewielkim firmami w stylu Papa John’s. Wniosek: <strong>nawet giganci nie radzą sobie ze strategią komunikacji w Internecie</strong>.</p>
<h3>1. Coca-Cola</h3>
<p>Kiedy<a href="http://www.facebook.com/cocacola?v=app_161193133389&amp;auth_token=a5cea54c0b41e57e3d949e151d187d37&amp;installed=1#/cocacola?v=wall&amp;__a=1&amp;_fb_iframe_path=%2Fcoca-cola" target="_blank"> Coca-Cola</a> postanowiła założyć swój profil na Facebooku, okazało się że taki już istnieje. Koncern ubiegli Dusty Sorg i Michael Jedrzejewski &#8211; dwóch mężczyzn, którzy po prostu lubili Coca-Colę. Światowy gigant wynagrodził ich wycieczką do centrali w Atlancie i pozostawieniem najliczniejszego profilu na Facebooku w ich rękach.</p>
<p>Warto dodać, ze profil kultowego napoju ma istnieje jedynie przez rok. Jeden z założycieli powiedział „usiadłem i patrzyłem jak (profil) rośnie, rośnie i rośnie”. W tym czasie strona zgromadziła ponad 4 miliony fanów, którym nie przeszkadza, że Coca-Cola niszczy zęby.</p>
<p>Historia tego profilu sprawia, że zastanawiam się co by było, gdyby w Polsce fani TVNu założyli na Facebooku profil stacji. Odpowiedź jest chyba oczywista, dlatego marketingowcom amerykańskiego koncernu warto pogratulować rozsądku.</p>
<h3>2. Starbucks</h3>
<p>Miejsce drugie w rankingu zajął <a href="http://www.facebook.com/Starbucks" target="_blank">Starbucks</a> – największa na świecie sieć kawiarni. Mimo, że zgromadziła ponad 5 milionów fanów, jej dynamika wzrostu była mniejsza niż dynamika Coca-Coli i chyba to przesądziło o drugiej pozycji.</p>
<p>Amerykańska marka zapisała się już w historii socialmarketingu stworzeniem <a href="http://mystarbucksidea.force.com/ideaHome" target="_blank">serwisu społecznościowego dla fanów</a> Starbucks. Na Facebooku uważana jest za wzorzec strategii budowania społeczności bez żadnych „wodotrysków” (np. dedykowanych aplikacji) a jedynie dzięki wysokiej jakości kontentowi, staranności i regularności. Starbucks zasłynął również  tym, że w ciągu jednego tygodnia zdobył ponad 200 tysięcy fanów.</p>
<h3>3. The Walt Disney Company</h3>
<p><a href="http://www.facebook.com/Disney?ref=mf" target="_blank">Profil The Walt Disney Company</a> ma 2.5 miliona fanów, którzy zamieścili na nim prawie 3.5 tysiąca zdjęć. Disney aktywnie wykorzystuje również profile towarzyszące, w tym stworzone w celu promocji „Alicji w Krainie Czarów”, który na ekrany kin wchodzi dopiero w marcu 2010.</p>
<h3>4. Victoria&#8217;s Secret</h3>
<p>Tuż za Myszką Miki uplasowała się <a href="http://www.facebook.com/victoriassecret" target="_blank">Victoria&#8217;s Secret </a>– firma produkująca ekskluzywną bieliznę dla kobiet. Marka zdobyła prawie 2,2 miliona fanów. W odróżnieniu do Starbucks, Victoria’s Secret ściągnęła ich m.in. aplikacjami dedykowanymi oraz muzyką. Profil na Facebooku zintegrowano z Twitterem a fani mają możliwość odszukania najbliższego sklepu oferującego bieliznę tej marki.</p>
<p>Oprócz „grzecznego” profilu, Victoria’s Secret uruchomiła również <a href="http://www.facebook.com/vspink" target="_blank">profil Pink</a>, który zgromadził ponad 1.5 miliona fanów. Pod względem ilości dodanych zdjęć jest on zdecydowanie bardziej popularny od profilu „standardowego”.</p>
<h3>5. iTunes</h3>
<p><a href="http://www.facebook.com/iTunes" target="_blank">Profil iTunes </a>pod względem szybkości przyrostu pobił Starbucks. W ciągu jednego tygodnia maja, stronę na Facebooku odwiedziło ponad milion osób. Obecnie główny profil zgromadził 2,3 miliona fanów.</p>
<h3>6. Vitaminwater</h3>
<p>Pozycja nr 6 przypadła mało znanej w Polsce marce<a href="http://www.facebook.com/vitaminwater" target="_blank"> Vitaminwater</a>. Powiązana z koncernem Coca-Cola, popularność zdobyła m.in. dzięki aplikacji FlavourCreator pozwalającej na stworzenie nowego smaku. W przeciągu miesiąca witryna zdobyła sobie prawie milion fanów. Kolejnym etapem zabawy była możliwość stworzenia własnej butelki (aplikacja Create The Next Label).</p>
<p>Poważną wadą aplikacji Vitaminwater jest brak możliwości ich używania po zakończeniu całej zabawy. Ten błąd marka z pewnością przypłaciła mniejszą ilości fanów. Obecnie na sowim profilu zgromadziła prawie 1,1 miliona osób.</p>
<h3>7. You Tube</h3>
<p>Pierwszy serwis społecznościowy w zestawieniu pojawia się dopiero na siódmym miejscu. Swoją popularność <a href="http://www.facebook.com/youtube" target="_blank">You Tube </a>zawdzięcza nie tylko filmom wideo, lecz również dzięki wyzwaniu rzuconemu celebrytom, m.in. Lady Gadze, Megan Fox, Willowi Smithowi i Adamowi Sandlerowi. Proste „wezwanie do boju” zaowocowało tym, że You Tube nie dość, że pokonał gwiazdy, to uzyskał ponad 600 tys. dodatkowych fanów. Obecnie ich liczba wynosi prawie 3,8 miliona.</p>
<h3>8. Chick-fil-A</h3>
<p>Jako pierwsza sieć restauracji na Facebooku pojawia się… <a href="http://www.facebook.com/ChickfilA" target="_blank">Chick-fil-A</a>. Amerykańska sieciówka zdobyła sobie ponad 1.2 miliona fanów. Całkiem sporo jak na firmę serwującą dania z kurczaków. Chick-fil-A znane jest również z dość zabawnej kampanii reklamowej Eat More Chikin! Do czego im profil ma Facebooku? Klient może szybko sprawdzić menu!</p>
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 610px"><img title="Billboard kampanii Eat More Chikin" src="http://images40.fotosik.pl/229/4224026ffdff79c3.jpg" alt="Billboard kampanii Eat More Chikin" width="500" height="365" /><p class="wp-caption-text">Billboard kampanii Eat More Chikin</p></div>
<h3>9. Red Bull</h3>
<p>Najbardziej znany napój energetyczny na świecie ledwo zmieścił się w pierwszej dziesiątce. Cechą charakterystyczną <a href="http://www.facebook.com/redbull" target="_blank">profilu Red Bull</a> jest integracja z twitterowymi profilami znanych sportowców, m.in. snowboardzisty Shauna White’a. Fani tej dyscypliny mogą również pokierować własnym snowboardzistą – profil posiada zintegrowaną grę flash.</p>
<p>Najnowsza aplikacja – Red Bull Stash – zachęca fanów profilu do szukania po całych Stanach Zjednoczonych ukrytych puszek Red Bulla.  Obecnie profil zgromadził ponad 1,6 miliona osób</p>
<h3>10. T.G.I. Friday’s</h3>
<p>Wielką dziesiątkę zamyka restauracja <a href="http://www.facebook.com/fanwoody" target="_blank">T.G.I. Friday’s</a>, a  dokładniej jeszcze mniej znany w Polsce Woody, który jest twarzą tej marki. T.G.I. Friday’s dość szybko zostało sobie pierwszych 500 tys. fanów – po prostu obiecało, że pół miliona osób dostanie darmowego hamburgera. Na dzisiaj profil Woody’ego zgromadził prawie milion fanów. Ale jedzenia już nie rozdaje.</p>
<p>Pozostałe 40 marek znajdziesz w poniższej prezentacji:</p>
<div id="__ss_2624154" style="width: 425px; text-align: left; padding-left: 90px;"><a style="font:14px Helvetica,Arial,Sans-serif;display:block;margin:12px 0 3px 0;text-decoration:underline;" title="Top 50 Facebook Pages 2009" href="http://www.slideshare.net/williswee/top-50-facebook-pages-2009-2624154">Top 50 Facebook Pages 2009</a><object style="margin:0px" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="355" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="src" value="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=top50facebookpages-091201095411-phpapp01&amp;stripped_title=top-50-facebook-pages-2009-2624154" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed style="margin:0px" type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="355" src="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=top50facebookpages-091201095411-phpapp01&amp;stripped_title=top-50-facebook-pages-2009-2624154" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></div>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<pre>
<span class="mh-hyperlinked"><a href='http://mailhide.recaptcha.net/d?k=01p3Qap0tdMY9tqnfGlir8yA==&c=BjdN0iIgM0DD7ZdaLoIazZnkbw49Zj0RT3fKefC2xeNbrmGki8bhaI4BSitDn0JTwJSpGbX9fZYrOGkjW4UM8A==' onclick="window.open('http://mailhide.recaptcha.net/d?k=01p3Qap0tdMY9tqnfGlir8yA==&amp;c=BjdN0iIgM0DD7ZdaLoIazZnkbw49Zj0RT3fKefC2xeNbrmGki8bhaI4BSitDn0JTwJSpGbX9fZYrOGkjW4UM8A==', '', 'toolbar=0,scrollbars=0,location=0,statusbar=0,menubar=0,resizable=0,width=500,height=300'); return false;">Photo by DeusXFlorida/www.flickr.com</a></span></pre>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2009/12/krolowie-facebooka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
