<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bartek Brzoskowski &#124; Brzoskowski.pl &#187; oszust</title>
	<atom:link href="http://www.brzoskowski.pl/tag/oszust/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.brzoskowski.pl</link>
	<description>Social Media, Internet, Marketing, Copywriting, Freelance...</description>
	<lastBuildDate>Tue, 20 Jul 2010 20:33:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Nie daj się oszustowi II</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2009/07/nie-daj-sie-oszustowi-ii/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2009/07/nie-daj-sie-oszustowi-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Jul 2009 09:00:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Freelance]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[freelancer]]></category>
		<category><![CDATA[oszust]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://brzoskowski.pl/?p=12</guid>
		<description><![CDATA[Chyba nie ma już freelancerów, którzy nie sprawdzają swoich zleceniodawców w internecie. Nazwijmy to ograniczonym zaufaniem :) . Na „pierwszy ogień” zazwyczaj  idzie strona firmowa/wizytówka potencjalnego kontrahenta.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Ważnie jest pierwsze wrażenie.</strong> Zarówno osoby prywatne jak i firmy dbają o swój wizerunek w Sieci. &#8211; jeśli chcą w niej zarabiać. Nawet jeśli pod danym adresem kryje się zwyczajna wizytówka, w większości przypadków jest przygotowana estetycznie.  Jeśli wchodzimy na stronę i po głowie kołacze się „coś tu nie gra”, to warto ją odrobinę przeanalizować. Zacznijmy od stopki.</p>
<p>Jeśli jest, powinny znaleźć się w niej dane kontaktowe – zarówno właściciela strony, jak i firmy, która ją wykonała. To pozwoli na bliższe zidentyfikowanie naszego zleceniodawcy. Jeśli stopki nie ma lub jest szczątkowa (np. tylko „created by…”) idźmy dalej. Poszukajmy na stronie danych kontaktowych. Takie powinny się znaleźć. <strong>Nawet zwykły oszust nie jest idiotą</strong>. Wręcz przeciwnie. Warto jednak uzyskane dane „wrzucić” w przeglądarkę i porównać. Być może okaże się, że firmy o identycznej nazwie i profilu działalności zarejestrowane są w kilku miastach. Oczywiście nie oznacza to, że strona jest fałszywką, jednak pozwala na zasianie wątpliwości.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Nie ma uniwersalnego sposobu na rozpoznanie fałszywej strony</strong>. Niektóre z nich są przygotowane naprawdę profesjonalnie. Zacznijmy jednak od tych, które takie nie są. Sprawdzając kod źródłowy strony możemy zobaczyć, czy została ona stworzona przy użyciu generatora (np. graficznego) – dane tego typu są zapisywane w tzw. metatagach. Przytłaczająca większość stron <strong>NIE JEST </strong> przygotowywana w ten sposób. Edytory graficzne (a nawet zwykłego Worda) wykorzystują ludzie, którzy nie znają się na html’u, css i php. Są to albo nastolatki (coraz rzadziej) albo osoby, którym się spieszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli komuś się spieszy, kiepska będzie również grafika. Najczęściej ściągnięta z Sieci i szczątkowa – w postaci zamazanego logo, lub kilku prostych elementów, które złożone razem w ogóle do siebie nie pasują. Do tego dochodzi warstwa tekstowa – uniwersalne teksty w stylu „jesteśmy firmą…” są na porządku dziennym. Kolejne podstrony bardzo często pozbawione są jakiegokolwiek tekstu, lub są to szczątkowe materiały. Jeśli oszust jest naprawdę nieudolny -  zamiast polskich znaków pojawią się serie znaczków (brak kodowania utf-8). Obowiązkowo należy sprawdzić linki.  Część z nich będzie prowadzić „donikąd”. Czasami strona linkuje do zaprzyjaźnionych stron, których zadaniem jest uwiarygodnienie oszusta.</p>
<p>Jeśli trafiliście na stronę tego typu, warto wysłać maila z pytaniem „Zastanawiam się dlaczego strona jest taka niedopracowana”.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jedynymi z najczęstszych odpowiedzi będą zapewne</strong>:<br />
- To pozostałość po starej stronie, teraz zastępujemy ją nową (w praktyce nikt nie zastępuje prostych stron stopniowo; działania tego typu mają miejsce przy pracy „na żywym organizmie”)<br />
- Było włamanie i strona została shakowana (pewnie zrobiła to konkurencja <img src='http://www.brzoskowski.pl/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> )<br />
- Przenosimy się na nowe serwery (taa – pół strony jest na jednym serwerze a pół na drugim)<br />
- Niedawno przejąłem firmę i startuję od nowa- dlatego zamówiłem u Ciebie test/grafikę/cokolwiek</p>
<p>Nieco sprytniejsi oszuści wykorzystują oprogramowanie do blogów – np. Worpress. Szablonów jest dużo a instalację można przeprowadzić w jednym z darmowych serwisów hostingowych. Do tego dochodzi wiarygodna domena PL lub COM i gotowe.  Dlatego warto sprawdzić, z jakiej domeny pobierane są dane np. grafika.</p>
<p>Jeśli strona spełni swoje zadanie – pozyska kontent, który  można komuś sprzedać, najprawdopodobniej na jakiś czas zniknie z Sieci. Kiedy zrezygnowany freelancer da sprawie spokój i uzna się za pokonanego domena znów może ożyć – na czas kolejnego „zlecenia”. Najprawdopodobniej jednak w Sieci pojawi się zupełnie inna „firma”.</p>
<p><a href="http://www.sxc.hu/photo/1023855" target="_blank">Photo by TALUDA/ www.sxc.hu</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2009/07/nie-daj-sie-oszustowi-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie daj się oszustowi I</title>
		<link>http://www.brzoskowski.pl/2009/07/nie-daj-sie-oszustowi-i/</link>
		<comments>http://www.brzoskowski.pl/2009/07/nie-daj-sie-oszustowi-i/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Jul 2009 10:35:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartek Brzoskowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Freelance]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[oszust]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://brzoskowski.pl/?p=26</guid>
		<description><![CDATA[Ten wpis jest przeznaczony głównie dla początkujących freelancerów. Tak jak każdy dziennikarz musi mieć swojego pierwszego „świra”, tak każdy freelancer prędzej czy później trafi na swojego oszusta. Biorąc pod uwagę ilość osób, które usiłują „wbić” się na rynek usług „z wolnej stopy” będzie to raczej prędzej. Ja trafiłem na kilku.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Oszuści</strong> są sprytni, znają prawo na tyle, że ciężko jest odzyskać swoją prace lub pieniądze. Na ich sztuczki nabierają się nie tylko początkujący graficy czy copywriterzy. Wielu z nich ma wśród swoich „trofeów” poważne firmy, które zlecały im prace na kwotę kilkuset tysięcy złotych. Nie będę operował imionami i nazwiskami osób, przed którymi należy się bronić. Dlaczego? Powód jest prosty – jak już wspomniałem oszuści znają prawo. Ustawę o Ochronie Danych Osobowych również.</p>
<p><strong>Gdzie polują oszuści?</strong> Najczęściej  są to fora internetowe oraz serwisy zajmujące się pośrednictwem. Dają ogłoszenie i czekają. Najczęściej odzywają się do kilku osób proponując współpracę. Zanim się zgodzicie – i zmarnujcie Wasz czas i  pieniądze, warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy.<br />
Po pierwsze – <strong>sposób pisania oferty</strong>, ogłoszenia itp. Szczególną uwagę należy zwrócić na błędy – ortograficzne oraz literówki. Jeśli takich jest dużo, warto być czujnym. Oszuści bardzo często „pracują” niemal taśmowo. Taka „produkcja” przekłada się na jakość zamieszczanych ofert.<br />
Po kontakcie na forum, czy poprzez konto w serwisie, najczęściej następuje <strong>kontakt mailowy</strong>. Z maila również można wiele wyczytać. Zacznijmy od adresu mailowego. Jeśli zleceniodawca jest osobą prywatną, nic nam to nie powie. Jeśli jedna występuje w imieniu firmy/agencji interaktywnej/agencji reklamy itp.. a nie korzysta z adresu firmowego, warto uważać. Nie oznacza to, że każdy, kto nie ma adresu firmowego jest od razu oszustem. W mojej pracy natknąłem się na dziesiątki małych i większych firm, które nie posiadają maili na domenie firmowej. Nie zmienia to jednak faktu, że naciągacze również stosują tą taktykę. Nikt nie sprawdza prawdziwości danych podawanych przy zakładaniu konta. Po „wszystkim” skrzynkę można po prostu usunąć.<br />
Idźmy dalej. Jak podpisuje się nasz zleceniodawca? Czy mail posiada stopkę, czy też „kontrahent” podaje jedynie imię i nazwisko? Jak wygląda stopka? Czy tytułuje się „Startedy Directorem”, czy też wszystko jest napisane bez błędów?  Każdego zleceniodawcę warto  a nawet należy sprawdzić. Z pewnością pomoże w tym „wujek Google”. <strong>Oprócz wpisania imienia i nazwiska można poeksperymentować z dodatkowymi frazami</strong>: firma, opinie, zlecenia, oszustwo, pieniądze, uwaga itp. Niektóre informacje znajdują się dość „głęboko”. Na pierwszej stronie znajdują się te, na których oszustowi zależy – najczęściej są to profile w serwisach społecznościowych, wpisy do katalogów firm oraz strona firmowa.</p>
<p>W <a href="http://brzoskowski.pl/?p=12" target="_blank">następnym poście</a> zajmiemy się wizerunkiem kontrahenta w internecie – krótko, ale treściwie.</p>
<pre><a href="http://www.sxc.hu/photo/1023855" target="_blank">Photo by TALUDA/ www.sxc.hu</a></pre>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.brzoskowski.pl/2009/07/nie-daj-sie-oszustowi-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
